NEW IN (niech żyją obłe kształty!).


A tak kiedyś nienawidziłam okrągłych stolików, a dziś, proszę, akceptuję tylko takie. To samo tyczyło się dywanów- nigdy za nimi nie przepadałam, wolałam małe chodniki, które można łatwo wyprać. Zatem dzisiejszy zestaw domowych nowości jest totalnym zaprzeczeniem moich wieloletnich przekonań wnętrzarskich, ale przecież zawsze warto poeksperymentować. Po raz pierwszy mamy na kwadracie duży dywan, koniec ery jedzenia makreli na kanapie.

Wiem, że są tam jakieś zasady co do doboru wielkości dywanu, że musi coś tam w jednej trzeciej wchodzić pod sofę, ale błagam, znalezienie dywanu: a. pasującego do naszego misz- maszu, b. mieszczącego się w moim budżecie, c. nie będącego żadnym szagim, d. nie zrobionego z wełny, e. niezbyt pstrokatego, f. nowego, graniczyło jakby z cudem. Wszelkie grube wełny odpadają, zbierają kłaki jak diabli, a w związku z posiadaniem włochatego, białego psa, podziękuję już za codzienne odkurzanie. Poza tym idzie ku nam wiosna i lato, więc nie chcę, by sprawiał wrażenie dusznego i dodatkowo docieplał wnętrze. Tak więc, po zbyt długich poszukiwaniach, oszalałam na punkcie tego gagatka. Jest dość cienki, wykonany z wiskozy, a tak delikatny i miękki w dotyku, że bajka, w dodatku z lekkim połyskiem. Szarości połączone z kremowym kolorem, celowe wytarcia, no przypasował jak żaden. Mógłby być może nieco większy, żeby tak wlazł choć trochę pod tą kanapę, ale wymiana tego wysiedzianego placka to mój goal na ten rok- chcę egzemplarz głębszy, a więc automatycznie będzie nachodził na dywan. No genialnie to wymyśliłam. 

Po zakupie dywanu nieoczekiwanie jeszcze spadła na mnie myśl, niczym karnisz w dziewięćdziesiątym drugim- a może by tak wynieść ławeczkę, wywalić pufa i zakupić przy okazji stolik, który od dawna do mnie wołał z olxa? Dywan nie jest taki wielki, gdybym ustawiła na nim z powrotem to wszystko, to mało byłoby z tego widoku. Marzył mi się stolik z pleksi, ale znaleźć odpowiedni okazało się katorgą nie do przejścia, chyba szybciej sama bym go wytworzyła w ramach jakiegoś skomplikowanego diy. Opcja czegoś sporego, acz transparentnego, w mej głowie jednak pozostała i okazała się w tym przypadku idealna. Nowy stolik jest chromowany i szklany, taki trochę modern, ale całkiem spoko się wpasował. Kupiłam go za grosze, gdyż pozbawiony jest dodatkowej półki pod blatem, ale zupełnie mi to nie przeszkadza, szczególnie odkąd dowiedziałam się od sprzedawcy, że była mleczna, a nie przezroczysta. 

Z pozostałych nowości to wygrzebałam jeszcze małe, kryształowe kieliszki art deco, a także różowe, porcelanowe salaterki w złote żurawie, rosyjskiej produkcji. I to wszystko zadziało się akurat wczoraj, kiedyśmy mieli ze starym świętować walentynki. I owszem, padliśmy sobie wieczorem w ramiona na łóżku, po czym niestety nastąpił nieoczekiwany i bezwiedny trójkąt z Morfeuszem. 









Do następnego :-)

16 komentarzy:

  1. Jak wiosennie! Pięknie, najladniejszy salon blogosfery :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jestem pod wrażeniem, dywan piękny. I ten stół- tak świetnie pasuje. Na stal i chrom reaguję na ogół głośnym brrr, ale tym razem... respekt. Masz oko i podpisuję się pod górnym komentarzem, najładniejszy i najoryginalniejszy:):)

    OdpowiedzUsuń
  3. bardzo mi sie podoba ta zmiana, na sofe marudzisz- a ja takze uwazam za super mebel (zwlaszcza kolor i tkanina...aksamit???) , ale wiem o jakiej marzysz i zycze by to marzenie sie ziscilo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To taki a'la zamsz, fajna jest ogólnie, ale już wytarta i wysiedziana, bez narzuty nie prezentuje się niestety wcale:-/ Sama właśnie nie wiem o jakiej :-D

      Usuń
  4. gdybym wpadła na ten stół gdzieś w internecie, zapewne w myślach nie oszczędziłabym sprzedawcy, no bo hola, z czym do ludzi... A u Ciebie to wszystko nie dość że gra i buczy, to jeszcze zazdrość wzbudza...

    OdpowiedzUsuń
  5. Pięknie razem to wygląda, wspaniała zmiana.Inaros

    OdpowiedzUsuń
  6. Genialne zestawienie! Ten dywan czad, a stolik po prostu mega, jest lekko, przejrzyście i naprawdę stylowo.
    Piękny salon! A kanapę właśnie taką lubię poubieraną w narzuty i poduszki :)

    OdpowiedzUsuń
  7. O, dywan bardzo fajny. A jeśli chodzi o dywanowe zasady, to wiadomo - jak prawie każde zasady, są po to, żeby je łamać :) Sama też łamię - mój dywan jest obecnie przed kanapą, bywał czasem pod (lubię przemeblowania :D) i stwierdzam, ze nie ma to takiego znaczenia - liczy się wnętrza jako całość. Też się przekonałam do transparentnych mebli (dwa krzesła u mnie), które wcale nie muszą wypadać aż tak chłodno i modernistycznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki wielkie :-) Obejrzałam mnóstwo inspiracji z dywanami i faktycznie, rzadko kiedy wchodził pod samą kanapę, więc może nie jest tak źle :-)

      Usuń
  8. hej ho. Dumam nad dywanem tego typu (tylko w odcieniach niebieskiego) od pewnego czasu i w zasadzie nie umiałam się zdecydować na zakup, bo obawiałam się, że jakość będzie mierna. Ten swój kupiłaś w jednym z internetowych sklepów jakich wiele? Czy w jakimś super ekskluziw? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, swój kupiłam w komforcie. Jest cienki, ale bardzo przyjemny w dotyku, gładki, to wiskoza. Był na wyprzedaży za koło 100 zł :-)

      Usuń

INSTAGRAM

@stylerecital_com