Trashgasm, czyli trzy triki wytrawnej poławiaczki.


Zdarza mi się upolować coś takiego, że osiągam stan ponadprzeciętnej błogości i radości. Stan, w którym zamroczona jestem, niegłodna, pragnienia nie czuję, tylko kocham. Zwie się to trashgasm. Wiele jest w moim życiu takich 'gasmów'- zdarzają się pod wpływem nocnego wyżerania czekolady, pod wpływem % albo pod małżonkiem. Ale trashgasm jest jeden, jedyny w swoim rodzaju, w dodatku Wy mi go jeszcze podsycacie.

Wrzucę coś złowionego do sieci i jest- lawina pytań, ale że jak, że skąd, że za ile. Że jak to, że za darmo?? Ano, zdarzają się i takie. Wiele z nich to zwykły łut szczęścia, ale większość jednak wygrzebana. Bo ja grzebanie mam w genach, mnie to relaksuje i mnie to uspokaja, śmietniki i starocia moimi najlepszymi terapeutami są. 'Ta niedziela jest jak film, tani, klasy, B'. A potem znajduję coś, pędzę, lecę jak do pożaru, ufff, opadam z sił z moją zdobyczą pod pachą. Od razu lepiej! 

Miłość do wyszukiwania rzeczy oryginalnych to jedno, ale wypracowane sposoby na grzebanie, to już zupełnie inna sprawa. Idziesz na targ staroci, widzisz co jest. Ale otwierasz frajer-foksa i co dalej? O szukaniu dobroci w sieci pisałam już ze dwa razy (zajrzycie np. TUTAJ albo TUTAJ ). Dzisiaj, jako że wprawiłam się w poszukiwaniach jeszcze bardziej, postanowiłam dołożyć kolejne trzy grosze, co byście mogli wyławiać te perły razem ze mną i przeżywać najlepsze trashgasmy. Bo trashgasm to jedyny 'gasm', który możesz przeżywać legalnie w biały dzień, w dodatku przy innych, nawet zupełnie obcych ludziach. Możesz krzyczeć z podniecenia, bez żadnego wstydu, nawet na balkonie, nawet sama. I jeszcze przy dzieciach. 


Mam takie swoje trzy triki na poszukiwania online, które Wam spisałam, a nuż się przydadzą. Kolorowych mieszkań przeładowanych skarbami wszak nigdy za wiele- ileż można słuchać tych bredni o minimalizmie, skoro można mieć trashgasm raz w tygodniu? Albo i CZĘŚCIEJ (ojjaaaciee). 

TRIK NO.1- nie wpisuj tego, czego szukasz.
Jeśli szukasz czegoś 'vintage' albo 'industrial', unikaj wpisywania tego w wyszukiwarki. Zazwyczaj ktoś, kto sprzedaje takie przedmioty i je w ten sposób opisuje, dobrze wie, co robi, a zatem ceni je sobie jak Żyd za matkę, albo zakupoholik za nerkę. To jest jak z pójściem na lumpy w małym mieście, kiedy leży torebka Burberry z numerem seryjnym, w stanie idealnym, a starsza pani ekspedientka śmieje się, że 'o, taka śmieszna torebeczka w krateczkie, niech będzie, no... 6 zł'. Jest to trochę cwane podejście, ale kto Wam powiedział, że życie jest lekkie- musicie po prostu cynicznie bazować na niewiedzy innych. Oczywiście, jeśli szukacie stołu, to raczej wpiszecie słowo 'stół', ale unikajcie dodatkowych, niepotrzebnych określeń, bo od razu zniechęcą Was ceny. Dziś wszystko, co vintage, jest bardzo popularne, a co za tym idzie, coraz droższe. Ja zwykle wpisuję słowa, które tylko pośrednio mogą mnie zaprowadzić do celu, np. 'stary', 'warsztatowy'. Bo nie chodzi przecież o znalezienie loftowej witryny lekarskiej za 800 zł. Chodzi o to, żeby jej cena nie przekraczała pięciu dyszek, no nie? :-P

TRIK NO.2- nie bój się lumpków. 
Wiele z fajnych rzeczy, które ostatnio znalazłam, nie leżało w domu w przedpokoju. Ba, one nawet w piwnicy nie leżały ani nie w nieogrzewanym garażu. One leżały dosłownie, na trawniku na działce. A właścicielem owej działki jest panocek, który ochoczo plądruje za nas inne działki. I trawniki, i wiaty, i co tylko się da. A potem to sprzedaje za grosze. Są to różnego rodzaju lumpki i żulki z dostępem do neta. Trzeba wspierać lokalnych przedsiębiorców, prawda? A także pomagać biednym ludziom, zamiast dorabiać hiperbogate, zagraniczne korporacje. No, to ja ich się nie boję, ja z nimi dobrze żyję, bo w końcu gdzie kupię industrialną półko- suszarkę za 10 zł?

TRIK NO.3- unikaj przeznaczonych do tego portali.
Chyba, że kolekcjonujesz konkretne rzeczy, zależy Ci na ich potwierdzonej oryginalności i czystości pochodzenia. Jeśli jednak masz to generalnie gdzieś, to omijałabym takie miejsca. Ceny windowane są tam niepotrzebnie wysoko, czyniąc ze zwykłego niciaka jakieś arcydzieło. Dla mnie niepodzielnie króluje olx, który nie wiem czemu promuję zupełnie kurde za darmo i to co rusz. Ale króluje, bo jest tam dużo, wszystko i tanio. Jest tam wielu ludzi, którzy o loftach wiedzą tyle, co o twórczości Bruegla, ale wystarczy, że Ty wiesz, czego szukasz i ile Twój budżet jest w stanie znieść. Dla mnie może być rzecz nawet totalnie brudna, umyję sobie, dwie ręce mam. Ale to, czym potem się cieszę przez wiele dni, bezcenne! 




Może Wy też chcielibyście podzielić się swoimi sposobami na łowienie okazji?

Do następnego!

9 komentarze

  1. Genialny post. Odkryłaś moje tajemnice. Ale to nic. Dla wszystkich sie coś znajdzie :) haha

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! No pewnie, trza się dzielić :-)

      Usuń
  2. Nic tak nie poprawi na tydzień humoru jak wazonik za 4 zeta:D Dzięki za rady, takich nigdy mało !

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetne rady :) Co do dopisywania vintage itp. to właśnie zauważyłam taką tendencję - sprzedający zobaczyli, że takie rzeczy są dużo warte i często naprawdę dużo sobie za nie życzą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, sprawdzone na własnym portfelu :-)

      Usuń
  4. Dziewczyno! Uzależniłam się od twojego bloga! Zakładka na stałe otwarta w przeglądarce i co rusz odświeżam, sprawdzając, czy aby coś nowego się nie pojawiło :)

    OdpowiedzUsuń