Najlepszym wazonem jest puszka (i zmiany w jadalni).


Każdy dzień jest dobry, żeby wymienić blat w stole kuchennym. Nawet taka niedziela, która jest jak film- tani, klasy B, w której oboje z małżonkiem jesteśmy wykończeni bardziej jak po wykopkach w dziewięćdziesiątym piątym. Szczerze mówiąc, to wolałabym teraz pierdzieć w pasiak, niż mieć tyle na głowie, ale niech już będzie, że koniec z narzekaniem- odświeżony kąt na kwadracie czeka do zaprezentowania, a wraz z nim niedzielny stołu szyk, którego bohaterem jest puszka po najbardziej obrzydliwej kawie świata.

Bo napatrzyłam się wczoraj wieczorem na jedno instagramowe konto z NY i zapragnęłam znowu mieć stół przytknięty do ściany. Tak naprawdę to bardzo chciałam gdzieś wcisnąć moje stare lustro łazienkowe (jak wygląda nowe zobaczycie TUTAJ), tylko bez konieczności wiercenia w ścianie. Napatrzyłam się na cudowną aranżację z nowojorskiego Williamsburga z lustrem właśnie i nie było bata- pomiędzy antybiotykiem moim a Frani wcisnęłam jeszcze blatowe roszady. Chwilowo nie mam teraz okrąglaka, gdyż ponownie wykorzystałam blat z TEGO STOŁU. Lustro wystarczyło już tylko oprzeć o ścianę i voila. Czy stół okrągły, czy prostokątny, to zawsze jest mój dylemat. O ile przy stole okrągłym świetnie się jada rodzinne obiady, tak jest totalnie beznadziejny, jeśli chodzi o fotografowanie go. Bo nic mnie tak nie wkurza jak krzywe kadry. Potrafię robić jedno zdjęcie milion razy, dopóki nie będzie idealnie proste, co przy okrągłym stole doprowadzało mnie do skraju resztek cierpliwości. No to zmieniłam :-) Na szczęście przypasowała i podstawa, i wymiary drewna. Może nawet uda mi się pod niego wcisnąć jakiś fajny dywan, a na drabinę zakręcić jeszcze jeden sznur lampek.

Dzisiejszy odcinek 'dress the table' sponsoruje stara taca fotograficzna plus puszka z kwiatami i świece. Ta puszka wciąż przywołuje we mnie marne wspomnienie obrzydliwej kawy, jaka się w niej znajdowała, i którą z radością spuściłam w toalecie, wspominając przy wirze spłuczki te 65 zł, jakie za nią dałam, zwiedziona śliczną puszeczką z różowym flamingiem. W dodatku myślałam, że puszka będzie chociaż metalowa, niestety jest z jakby grubego kartonu, więc nawet nie nadaje się jako wazon żeby wykorzystać ją jako wazon, wymyśliłam patent z wąską szklanką w środku. Dzięki temu zabiegowi ta nieszczęsna puszka (którą musiałam szorować sodą, by pozbyć się zapachu skondensowanego mleka z toną cukru), zamieniła się w najlepszy wazon ever. 







Jak Wam się podoba taka wersja stołu? 

Do następnego!

16 komentarzy:

  1. Masz tego nosa do wnętrz!Pięknie!Rzadko piszę komentarze pod blogami czy filmikami,a teraz oprzeć się nie mogę. Bez zbędnego srutu tutu.Ach,tak fajnie się Ciebie czyta!Już myślałam,ze rzadziej będę tu zaglądać,bo mnie denerwuje jak ludzie skórzane rzeczy kupują..no ale czytam.Bardzo fajnie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej, ale mi miło, dziękuję!
      Skórzane rzeczy kupuję zwykle używane, vintage, poza tym wiesz, jem mięso, a skóry używane do produkcji torebek czy butów pochodzą z uboju zwierząt dla mięsa- to po prostu łańcuch pokarmowy. Nie noszę futer, ale nie chcę być też hipokrytką :-)
      dziękuję, że wpadłaś i wpadaj jak najczęściej, pozdrowienia :-*

      Usuń
  2. Ciągle mam tak, że jak zajrzę do Ciebie, to w pierwszej chwili żal mi poprzedniej aranżacji, ale żal jest krótki, bo jestem zachwycona tą nową. Dzisiaj to samo, okrągły stół taki fajny był, ale teraz jest bosko:) Jak tak Franulka, zdrowieje?-Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Heheh, ja też jak przeglądam stare foty to mi żal niektórych starych ustawień, ale kurde potrzeba zmian zawsze wygrywa :-D Dziękujemy, tak powolutku zdrowieje, teraz bierze antybiotyk i głównie śpi u nas na rękach :-) buziaki :-*

      Usuń
  3. Fajnie wyszło! A ze stylizacjami mam tak samo...Coś gdzieś podpatrzę i przylepi się to do mnie później jak rzep psiego ogona...Lubię wazony z puszek, słoików;)Ostatnio nawet zrobiłam recyklingowe osłonki po plastikowych butelkach. Tylko czekają aż je obfocę, ale coś weny nie mam;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! No ja jak się uprę na jakieś ustawienie to koniec, a najgorzej jak mnie najdzie, jak zasypiam- przestawiałabym już od razu, ciemną nocą :-P OO, coś w stylu moich świnek? Foć foć i pokazuj :-)

      Usuń
    2. Chyba tak...W każdym razie nie skojarzyłam u Ciebie świnki a osłonkę z jeansów w której się zakochałam!!!!Moja córcia wymyśliła krowę, mychę i świnkę. Chcemy zrobić jeszcze pandę i zająca na Wielkanoc;-) Buziaki dla Frani jeszcze!

      Usuń
    3. Heheh, robiłam takie tutaj: http://www.stylerecital.com/2016/08/decorate-with-fun-osonki-swinki-z.html

      A widziałam też koty. Dziękujemy! Przekażę :-D

      Usuń
  4. U Ciebie zawsze kolorowo i radośnie. Brawo!

    OdpowiedzUsuń
  5. Jakoś nie przepadam za okrągłymi stołami,dlatego uważam że teraz jest o niebo lepiej.Uwielbiam postawione na nich niby od niechcenia stare obrazy, tablice czy jak u Ciebie lustro.
    Ps.Tak patrzę ile Ty masz różnych krzeseł.Krzesłofilia tak jak u mnie, bez dwóch zdań.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi się nawet dobrze siedziało przy okrągłym, ale rzeczywiście 'aranżacyjnie' jest o wiele trudniej go ogarnąć. U nas krzeseł jak u Balcerków :-D

      Usuń
  6. ale energetyczny post-barw bez konca♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  7. Uwielbiam takie stoły. Jest super! :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

INSTAGRAM

@stylerecital_com