Z radością uprawiam samą siebie.


Powiem Wam coś: od dwóch lat żyję w ogromnym luksusie. Bałam się do tego przyznać, obawiałam się to stwierdzić, a jeszcze bardziej skonfrontować to ze światem i powiedzieć na głos. Bałam się otworzyć przed samą sobą, a jeszcze bardziej przed innymi, ale jestem już na sto procent pewna, już teraz mogę to potwierdzić. Ten luksus nie przyszedł też nagle, nie pojawił się znikąd, ale ostatecznie się do mnie przyczepił, a na dobre zauważyłam go tuż po trzydziestce.

Mam wrażenie, że to ja jestem autorką słów do piosenki 'Grateful' Edyty Górniak, że jestem chwilową beneficjentką jakiejś bożej łaski. Skończyło się bowiem moje wewnętrzne niedogadanie, od dwóch lat pławię się w luksusie bycia sobą. Robię to, co lubię, pracuję tak, jak chcę i cieszę się z tego ultra mocno. Bo okazuje się, że to jest dziś ogromny luksus. 

Wyświechtane przez Instagram 'do more of what makes you happy' jakoś tak spotkało mnie, ale droga ku sobie wcale nie była łatwa. I wciąż nie jest, ale dziś nie patrzę na bzdety po bokach. Jakie to cudownie wyzwalające, ale i luksusowe: być sobą. Bo przez dotychczasowe lata wcale jakoś tak sobą być nie potrafiłam. Tłamsiły mnie wykonywane zawody, dusiły korporacyjne strategie, więziły pseudo- przyjaźnie. Wychowana zostałam w duchu 'comfort others'- zawsze tak, by żyć dobrze z innymi ludźmi. A to niekoniecznie odbija się dobrze na życiu w zgodzie ze sobą. Kiedy skończyłam trzydzieści lat dotarło do mnie, że to ja mam żyć w zgodzie ze sobą i to było jak grom z jasnego nieba. Przy mojej rosnącej szczerości nagle grono 'przyjaciół' uszczupliło się o 70 procent, ale nie brak mi ich. Odcięłam macki osób toksycznych, przestałam słuchać kogokolwiek za wyjątkiem siebie. Podjęłam wiele ryzykownych decyzji, absolutnie nie konsultując ich z nikim, a dzięki którym jestem dziś tu, gdzie jestem. Naprostowałam swój skrzywiony przez 'dobre rady' życiorys, spaliłam za sobą liche mosty. I, co najważniejsze, przestałam się porównywać. Przestałam zestawiać ze sobą życie moje i innych, konfrontować ciało moje z wyglądem innych kobiet, rozglądać się na boki, zestawiać ilość posiadania, ilości dzieci, samochodów, metrów kwadratowych i lajków. Dzisiaj już żadne buraczane przychlasty nie są w stanie zepchnąć mnie z mojej ścieżki, bo jestem jej pewna jak nigdy. Wierna jestem zasadom, ale tylko tym własnym. Nabrałam w ramiona odwagi, upuściłam nieco ciśnienia, olałam co i kogo trzeba. Lubię siebie, lubię swój styl, lubię moje życie, choć wcale nie jest idealne, a ilością problemów mogłabym obdzielić całe moje blokowe piętro. Nieśmiało jednak i bardzo powoli łapię ten środkowy balans, z radością przy tym uprawiając samą siebie. 


Bardzo lubię też obserwować ludzi podobnych do mnie- pozbawionych obaw, że żyją inaczej niż inni, radujących się swoimi zajawkami, cisnących do przodu. Lubię podpatrywać życiowych maksymalistów i czerpać od nich energię. Razem bujać w obłokach i jedną nogą zawsze być trochę ponad utwardzonym gruntem.

W moim domu zagościły dwa nowe cuda- rety, nigdy nie miałam w rękach czegoś podobnie miękkiego. Aksamitne poszewki z frędzlami w boho stylu pochodzą od świeżej, polskiej marki LOLA y LOLO, tworzonej z pasją przez Anetę i Milenę. Obłędnie kolorowe pościele, dodatki, a nawet ubrania, kuszą całą feerią barw i wzorów. Moje poszewki pochodzą z najnowszej kolekcji, skomponowanej idealnie na wiosnę- intensywne kolory i perfekcyjne wykończenie naprawdę robią wrażenie i wprowadzają do mieszkania przytulną, hippisowską atmosferę :-) 

Zawsze z radością wspieram takie odważne przedsięwzięcia, bo widać w nich nie tylko twórczą i rzemieślniczą pracę ludzkich rąk, ale i ogromny zapał, pasję i kreatywność. A to uwielbiam! 









Do następnego!

14 komentarzy:

  1. Ale miło przeczytać taki post!
    Ja wciąż szukam, wciąż walczę - ale takie osoby jak Ty sprawiają, że się chce - że się wie, że można! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że Ci się podoba :-) Justyna, szukaj i walcz, moja droga też jeszcze w budowie, ale wiesz, satysfakcja jest! Zrobię post o moich książkach motywacyjnych, może ktoś skorzysta :-) pozdrowienia :-*

      Usuń
  2. Świetny post, a poduszki cudoooo!

    OdpowiedzUsuń
  3. Super tekst :) Baaaardzo, ale to bardzo chciałabym się z nim utożsamić. Póki co jestem na etapie "przepoczwarzania". Czasem boli, ale zza mgły wyłania się stan o którym tutaj piszesz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję! Najważniejsze, że jesteś na dobrej drodze i widzisz powoli cel, potem już będzie tylko lepiej :-)

      Usuń
  4. Wspaniale, gratuluję i cieszę się z Tobą. Moja pierwsza zasada, to właśnie nie porównywać się i od razu robi się lżej. Pościel i poduszki ślicznie się prezentują. Cudne zdjęcia:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Twoj tekst jest najlepsza motywacja do zmian, dzialania i samooceny...- bo jak inni potrafia to i ja pewnie tez :o) taki styl zycia i rozumienie siebie czyni czlowieka naprawde wolnym- od wszelkich toksyn i zlogow (ktore to w mej wyobrazni przybieraja formy podobne do roztoczy)...dobry czas na porzadki wiosenne- nie tylko w szafie i czterech katach!!! ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żebyś wiedziała, bo ja naturę mam raczej depresyjno- pesymistyczną i jak już doszłam do etapu takiego wewnętrznego dogadania, to Ty na pewno też dasz radę :-))) A wiosna sprzyja, wiadomo, choć to praca 24/h całyyyy rok :-)

      Usuń
  6. bardzo Ci gratuluję! to ważne żyć w zgodzie ze sobą :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet bym powiedziała, że najważniejsze. Wykonując różne rzeczy do tej pory często miałam nieprzyjemne uczucie, że się tylko od siebie oddalam- najgorzej!

      Usuń
  7. Gratulacje :). W Życiu nie ma nic za darmo, tak jak sama piszesz. Sukces kosztuje. Im więcej się oddamy w celu jego osiągnięcia - tym większe będą jego rezultaty, a nawet większe niż się spodziewaliśmy. Obserwowanie innych i sukces zwykle jest powiązany ze sobą. Czym lepiej nam idzie tym bardziej skupiany się na sobie ( oczywiście nie w egoistycznym znaczeniu :) ).
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, choć to wszystko jeszcze w budowie :-) Wiadomo, że kosztuje, ale satysfakcja i zgoda wewnętrzna są po prostu bezcenne. A czasem egoistyczne podejście jest całkiem spoko, dobrze pamiętać o sobie :-)
      pozdrowienia!

      Usuń

INSTAGRAM

@stylerecital_com