Łowne fakapy i wnętrzarska bucket list.


Dla takiej osoby, jak ja, której ulubionym zajęciem jest wygrzebywanie ze śmieci największych pereł, to jest temat, delikatnie mówiąc, drażliwy. Przypominają mi się bowiem wtedy wszystkie łowne fakapy: kiedy to żeliwna drabina nie wlazła do naszej gumowej yaris, kiedy ktoś sprzątnął mi sprzed nosa lekarski stołek, kiedy stary widział coś rano, zapomniał mi powiedzieć i potem tego już oczywiście nie było. Dlatego moja wnętrzarska bucket list jest od dobrych kilkunastu miesięcy totalnie niezmienna. 

Wyłowię szybko tylko coś spontanicznego, coś, czego aż tak nie pragnęłam, ale się przyda, zobaczymy, weźmy, pomyślimy potem. Natomiast poszukiwanie rzeczy tej jedynej, wymarzonej, trwa i trwa, i końca nie widać. Powodów jest zwyczajna i tradycyjna trójca: albo po prostu nie ma tej rzeczy, albo nie mam transportu, albo nie mam kasy. I tak się to kręci, że jeszcze nie trafiłam na nic z mojej listy, choć w dobie mody na vintage nie jest tam znowu nic aż tak nieosiągalnego. No, ale nie udaje się jednak i choćbym złowiła nie wiem co, zawsze nie mam czego wykreślić z mojej listy pragnień. 

Kasa to największa królowa niepomagania- oczywiście bez niej też jestem w stanie przyjąć na kwadrat naprawdę wiele, ale gdybym mocno zacisnęła pasa, z pewnością moja bucket list zmniejszyła by się prędziutko. Tylko niekoniecznie mam takie chęci, by wydać tysiąc złotych za coś, co było jeszcze chwilę temu, BYŁO, za grosze, tylko cudownie przeszło mi koło nosa. Panika to z kolei największa suka- im bardziej cisnę, by, przykładowo, załatwić transport, tym bardziej mi się to nie udaje i kończę z opłaconym z góry dowozem, który jest już nieaktualny. Czasami łupy pojawią się też zbyt wcześnie- no hellooooooł, szósta rano i 'oddam pilnie lekarską witrynę'?? Szósta godzina, no co to jest za pora? Za późno na dojenie krów, za wcześnie na dojenie freelancera. A, jeszcze jest też kwestia konwersacji z oddającym/sprzedającym- czasem tylko ten nietrzeźwy jest wyjątkowo rozmowny. Większość osób jednak chce coś sprzedać, ale po moich natarczywych telefonach/smsach/wiadomościach i jeszcze pięciu gołębiach pocztowych, następuje błoga cisza. Po czym, po kilku dniach, osoba grzecznie odpisuje, iż już bowiem aczkolwiek teraz to już nieaktualne. %$*(&*@^^@%$! I nagle jestem na takiej górce ulepionej z furii, że nawet Jasiu Mela by nie wszedł. 


1. Witryna lekarska- niedługo moje płuca siądą i nie wyprodukują już więcej westchnień na jej widok. W tym temacie nie zadowoli mnie żadna ikeowska inspiracja, tu musi być solidna, stara, metalowa witryna, jakaś szpitalna, apteczna tudzież warsztatowa, no ewentualnie usatysfakcjonuje mnie jeszcze taka drewniana. Koniec kropka.

2. Drabina- ale nie taka zwyczajna, bo taką już mam. To musi być drabina odpowiednio stara, ochlapana farbą, wysoka, ale do 2.60 m, bo tyle mam wysokości mieszkania, ze skrzyżowanymi 'plecami', i 'półeczką' na górze. Znam co najmniej dwie osoby w blogosferze, które takową posiadają i je za to nienawidzę :-D (Kaśka i Joanna, to do Was).
 
3. Lustro 'słońce'- kwintesencja stylu boho, choć dla niektórych kojarzy się z kościelną monstrancją. Widziałam coś w tym stylu w H&M, ale kupowanie w sieciówkach to zawsze moja ostateczna ostateczność. Jakieś to wszystko za gładkie i za nowe :-D
 
4. Wazon 'kałuża'- marzy mi się ten w pastelowym różu, co jest wiecznie wyprzedany, nawet jak już na niego uzbieram. Marka Iittala jest jedną z moich ulubionych, jeśli chodzi o dizajnerskie szkło, posiadam świeczniki na tealighty, ale ten wazon cudownie dopełniłby tą skromną kolekcję i jeszcze wyglądałby szałowo na drewnianym stole, wypełniony bujnymi piwoniami. Oesu, chcę go teraz jeszcze bardziej. 
 
5. Szafa bhp- kto śledzi blog, ten wie, że miałam ją zaklepaną, pomarańczową na dodatek, ale cała moja freelancerska kasa (400 zł) poszła na weta. Tyle z tego zostało, że kupiłam tylko ten mój śmieszny wieszak za 30 zł. Przyjdzie jednak i na nią czas, wierzę w to, a wtedy znowu czeka mnie radosne mebli przestawianie. 


Jestem bardzo ciekawa, czy Wy też macie takie swoje listy, no i co tam na nich jest? 

A może bylibyście zainteresowani, żebym utworzyła taką fejsbukową grupę, na której dzielilibyście się ze mną swoimi łupami?  

Do następnego :-)  

CONVERSATION

10 komentarze:

  1. Jak czytam Twojego bloga to czasem mi się wydaje, że to ja piszę :) z tym, ze ja nie umiałabym tego napisać tak fajnymi słowami :))Jeszcze nigdy nie spotkałam osoby, której myśli pokrywałyby się z moimi choćby w jednym procencie; a czytając Ciebie mam wrażenie, że ktoś wydziera myśli z mojej głowy :))) Lista życzeń jest jednak trochę inna , bo np zupełnie nie rozumiem wazonu "kałuża" (pierwsze słyszę) i lustra słońca, ale szafa BHP, drabina i witryna lekarska są moim "must have" każdego sezonu ( nie mam jeszcze nic z tych rzeczy), bo oprócz kasy muszę jeszcze wmówić mojemu mężowi, że naprawdę da się to jeszcze gdzieś wcisnąć :) , ale szczerze powiedziawszy chyba się nie da :)Na mojej liście są jeszcze krzesła/ fotele kinowe i wielka skrzynia militarna/wojskowa w roli stolika

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej, miło mi to czytać :-) :-* Haha z tym miejscem to jest ciężko, na moich dwóch pokojach tyle się dzieje, co w dużym domu :-) Da się, tylko trzeba się pozbyć czegoś innego, popatrz, ja się właśnie pozbyłam wojskowej skrzyni, a i fotele kinowe też kiedyś miałam na liście :-) pozdrawiam!

      Usuń
    2. no i jeszcze stary manekin krawiecki i reflektory sceniczne :)

      Usuń
    3. O, miałam takiego manekina :-P Reflektory! To byłoby coś <3

      Usuń
  2. Ja marzę o odjazdowym fotelu:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Podzielę się moim dzisiejszym łownym fakapem. W moim miastczku padła najstarsza apteka, taka przedwojenna. I nagle się dowiedziałam, że gość wyprzedaje "stare graty'. Wpadam tam napalona, a tu puchy. Przede mną był Włoch, wyłożył 4 koła i zabrał całość bez oglądania...w tym orginalne aptekarskie komódki i 100 letnie meble pochowane na strychu. Łza się w oku kręci. Może chociaż na jakieś szkło się załapie, jak właściciel zejdzie do piwnicy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O nie! Kochana, mogę tylko płakać z Tobą :-( Niestety, na to dziś jest wielu łowców i nie poradzisz :-/

      Usuń
  4. Witryna lekarska to i moje marzenie jest.Jest tylko jedno ale, musiałaby chyba zawisnąc przy suficie bo zero wolnego miejsca mam😊

    OdpowiedzUsuń

Instagram