Szaleńczy skok na Skandynawię i brazylijski anty- splin.


Wszystko wychodzi we wnętrzu. Osobowość, zamiłowania, emocjonalny stan wewnętrzny. Wysokość tolerancji na brud i stan konta. Czasem mieszkanie nie mówi o nas nic, no może poza faktem, że niezmiernie sprzyja nam hotelowe życie i tenże wystrój przenieśliśmy do siebie. Większość z wnętrzarskich wyborów zostaje wybrana podświadomie, a więc prawdziwie, niektóre utopiły się w 'polskim stylu skandynawskim', niektóre zaś przygniótł drobnomieszczański kamień ścienny. Nie trzeba mieć jednak socjologicznego wykształcenia, by wyciągnąć z tego proste wnioski. 

Może dlatego tak poniósł nasz naród ten cały scandi melanż. Po kolorowych latach dziewięćdziesiątych i olejnych lamperiach wreszcie ktoś mądrzejszy, ktoś z chłodnego górnego zachodu, powiedział nam w końcu, jak żyć. Pobiegli więc wszyscy stadnie za modą, bośmy taki właśnie naród- potrzebujemy stanowczego lidera, który nas poprowadzi za rękę, powie, gdzie iść, co robić, gdyż sami zdecydować to jakoś tak nie teges. Strach przed wnętrzem niemodnym wygrał, obawa przed jaskrawą kaskadą barw zwyciężyła i nagle wykonaliśmy szaleńczy skok na drabinie społecznej- od dziś każda ściana w kolorze innym niż szary jest fujka. Polskie malkontenctwo też trochę znalazło swe ukojenie- wreszcie przyszły domy nienachalne kolorystycznie, nostalgiczne, którym przyświeca skromnie jedna szara gwiazdka- to chwyciło. Przebiliśmy w stylu skandynawskim samą Skandynawię. Już nie rozgrzewają nas czerwienie, nie orzeźwiają oranże. Stare meble żwawo porzucone na śmietniku, duże płytki przykryte tymi 15/15. Od teraz przyjmujemy już tylko to wszystko, co pepcowo czarno- białe i na brzozowych nóżkach.

Od kilku dni próbuję napisać post o polskich wnętrzach i słabo mi idzie. Na razie kandydatka jest jedna, risercz musi być widać głębszy. Jakoś nie motywują mnie mieszkania, których od siebie nie odróżniam. Nie chcę szwedzkiego splinu w polskim wydaniu. Gdzie się podziała nasza punkowa dzikość z lat osiemdziesiątych? Gdzie radość i feeria wzorów z kolejnej dekady? Gdzie starocia, gdzie projekty własne? Zrównała je z ziemią biała fala skandynawskiego mrozu. Przestałam oglądać polskie programy o wnętrzach, przestałam kupować polskie wnętrzarskie gazety, ba, nawet sama niespecjalnie chciałabym w nich wystąpić, choć mogę. Drażni mnie w nich strach tych wszystkich prowadzących i naczelnych przed sprzedażową porażką, przed pójściem drogą inną niż modna. Okej, jest jeszcze wiele do zrobienia, jest trochę nieświeżych naleciałości, ale błagam, jeszcze jeden program, gdzie metamorfoza wnętrza polegać będzie na wyklejeniu go cegłą i wstawieniu szarej kanapy, a wywalę tv przez balkon. A nie, sorry, przecież już to zrobiłam!

Nie mogę, że 'skandynawskim' nazywamy już tak naprawdę wszystko i tym polskim fanatyzmem obrzydziliśmy ten styl do cna. Że nasze polskie Mieszkania dla Młodych przykrył północny chłód i nawet nie waż się mieszkać inaczej, bo dostaniesz śnieżką. Żałość mnie bierze, że tak rzadko występują u nas wnętrza rozczłonkowane- ze swobodą mebli, w każdej chwili gotowe do zmiany aranżacji. Ze sznytem, z biglem, z zabawą. Szkoda, że u nas wszystko musi być na poważnie, że wykończone, że zagruntowane i wyszlifowane. Że nie ma miejsca na oddech i uśmiech. Że nie ma plakatów 'sex with mosquitos', że wszystko praktyczne i kurzościeralne musi być, a boskie figurki to obrazoburcza herezja. Szaleńczy lot ku miłościwie panującej nam Szwecji trwa, napadliśmy na nich niczym spragnieni europejskich kobiet Arabowie. Już nawet pogodę przejęliśmy z sukcesem.

Takie wnętrza, jak to z szalonego Sao Paulo, to ja mogę oglądać. U nas się takich nie pokazuje, nikt by nie obejrzał tego zaraz po 'Klanie', taki zgrzyt. I u nas się takie na pewno zdarzają, nie mam prawa generalizować, że nie. Ale tak ciężko je wyłowić, gdy zarzucasz wnętrzarskie sieci i wszystko, co wyciągasz, otagowane jest #scandihome. Nie jestem ekspertem, zasadniczo wyznaję też zasadę, iż niech każdy mieszka, jak chce, ale to już zakrawa na szaleństwo i seriożny interior stalking. Dlatego po inspiracje muszę uciekać aż do Brazylii, na szczęście mam szybkie łącze, dobry ruter i wi-fi.









zdjęcia: Alessandro Guimaraes
źródło zdjęć oraz więcej z tej realizacji: tutaj

Do następnego :-)  

CONVERSATION

22 komentarze:

  1. jeej, te metalowe krzesła są genialne <3 skąd takie wytrzasnąć?!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też chciałabym wiedzieć!

      Usuń
    2. Niedawno ktoś sprzedawał podobne na facebookowej grupie vintage'owej. Polujcie! ;)

      Usuń
    3. Madzialena a jaka to grupa? Dasz linka?

      Usuń
  2. A ja właśnie w tym kierunku zmierzam - miałam krótki moment fascynacji scandi, ale na szczęście remont nadal jest w fazie planów i zdążyłam sobie przypomnieć, że przecież lubię głębokie, nasycone kolory, ciepłe klimaty śródziemnomorskie i ewentualnie trochę vintage (mam na oku piękną komodę z prl). Nie wiem niestety, czy z tych inspiracji wyjdzie boho, czy raczej stylistyczny chaos. I w tym chyba siła Skandynawii (takiej naszej, spolszczonej) - wszystko pasuje ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze jest jednak w tej całej modzie pamiętać o własnych upodobaniach :-)
      Te elementy, o których piszesz, to raczej takie boho- vintage będzie, Skandynawia raczej mniej. W 'polskim scandi' to ja raczej żadnych mocnych stron nie znajduję :-)

      Usuń
    2. Aha, i mam taki fotel jak na pierwszym zdjęciu a'la Acapulco - nie ten kultowy na 3 nóżkach, tylko na 4, za to do nabycia w super cenie w Jysku ;)-nadaje taki fajny wakacyjny klimat. Czekam na więcej takich pięknych zdjęć z różnych zakątków świata - w końcu na Skandynawii świat się nie kończy.

      Usuń
    3. Dokładnie! Będę szukać :-)

      Usuń
  3. Dobrze, że jesteś i otwierasz oczy na kolory, tym którzy pobłądzili. Podoba mi się styl skandynawski, ale nie w polskim wydaniu. Zbyt zachowawczy i przewidywalny:( Piękne niewymuszone wnętrza:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No dokładnie, naprawdę wszędzie to samo! Jakbyśmy swoich oczu nie mieli.
      Wnętrza cudowne, mogłabym się tam wynieść <3

      Usuń
  4. Moim zdaniem swietnie napisany tekst, szczegolnie na blogach wszystkie domy takie same, czarno-balo-szare :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję :-* Są też i bardziej inspirujące blogi, będzie o tym post!

      Usuń
  5. moim skromnym zdaniem, taka jest polska i mentalnosc i estetyka...ucisk i pogon - na COS i za CZYMS, bez prostej autentycznosci, dotyczy to niemalze wszystkich stylow, trendow i innych domowych MUST HAVE... TAKZE W MODZIE I INNYCH:) od wielu lat mieszkam na zachodzie Europy, a ze jestem kulturoznawca interesuje sie takimi tematami i znam mentalnosc Niemcow, Holendrow , Belgow i innych nacji w tym temacie sa poprostu w duzej mierze AUTENTYCZNI...P.S. a i jeszcze polskie scandi ma z tym prawdziwym tyle co konik Dalarna z konikiem polnym♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż sobie sprawdziłam co to jest konik Dalarna :-D
      To namiętne kopiowanie wszystkiego jest u nas mocno zauważalne i jeszcze powodem do jakiejś dumy jest...

      Usuń
  6. Żeby to było chociaż kopiowanie stylu skandynawskiego...
    Niektórzy autorzy blogów nie kryją się z inspiracją skandynawskim homestaging, czyli ma być bezosobowo, bezkolorowo byleby podobało się jak największej grupie klientów.

    Znudziły mi się już zdjęcia wnętrz biało-czarno-szarych, mam wrażenie, że są przykurzone, smutne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można mieszkać minimal i scandi, i przy tym fajnie, ciekawie, ale na polskiej ziemi jakoś ciężko o taki efekt :-/

      Usuń
  7. Ha ha.... też odnoszę wrażenie kursując po rozmaitych blogach, że oglądam zdjęcia tego samego wnętrza. Szara kanapa/naożnik koniecznie szary pled/narzuta, szare poduszki, czarne/białe lampiony, biała witrynka z białą/szarą/biało-czarną ceramiką najlepiej geometryczną. Aaaaaaaaa no i hit cottony, wszędzie kulki najlepiej pastelowe... ale koniecznie z białym bielszym, szarym, szarszym, najszarszym i ewentualnie z miętą, czasem się jaki żółty przemyci.

    No dobra, sama mam biało-czarną kuchnię, ale i ona wkrótce zmieni swój look i to nie będzie obecnie najmodniejszy zielony (żadnych osobistych wycieczek moja droga, bo byłaś pierwsza) Marzy mi się coś szalonego czego nie boję się wdrożyć w moje wnętrza.

    Ale masz 1000% racji nuda jak w polskim filmie. I co ciekawe ilekroć rozmawiam na żywo z blogerkami na ten temat wszystkie mówią to samo (czyli, że nuda) Gdzie więc te zwariowane, szalone, niepraktyczne wnętrza? W gruncie rzeczy znam tylko trzy polskie blogi, których wnętrza przyprawiają mnie o głębszy oddech i nawet w niektórych przypadkach lekką zazdrość (Twój należy do nich ;-)

    A to co pokazałaś jest naprawdę świetne. Zwłaszcza kuchnia bez kilometrów wyczesanych i pozbawionych życia blatów, i ledów walących po oczach ;-)
    I pomysł na wiszącą zieleninę superancki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oesu jak ja tych cottonów nie lubię, grrr :-D
      Uuuu, ciekawa jestem kuchni, Renia błagam, zrób coś szalonego, ożyw tą szarą martwicę!
      Dzięki za miłe słowa :-*

      Usuń
  8. Ja do tego wszystkiego dorzuciłabym jeszcze znienawidzone przeze mnie plakaty z motywującymi napisami.. brrr.. no nie do przejścia jest to dla mnie ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I naklejki 'w tym domu szanujemy się....'- masssakra :-D

      Usuń

Instagram