Wisząca doniczka z wielkanocnego koszyczka.


Nabywanie drogą kupna drogich doniczek to chyba najmniej rozsądnie wydana kasa. Doniczką bowiem może być naprawdę wszystko: filiżanki, kubki, imbryki, stare wiadra i wiaderka, a nawet industrialne bębny- im śmielej, tym bardziej uroczo. Niedługo Wielkanoc, po której radośnie wyniesiemy nasze świąteczne akcesoria do piwnic, by zatrzasnąć je tam na kolejny rok. I szkoda, bo wielkanocny koszyczek to również idealna doniczka w boho stylu. 

Choć w moim domu rodzinnym obecne były jakieś świąteczne dekoracje, to ja zupełnie nic z tego nie wyniosłam. Nie jestem osobą tradycyjną- ustrajanie stołu w kolorowe jajeczka i przaśne zajączki to zupełnie nie moja bajka :-) Gdybym nawet miała cały karton różnych pierdół, chyba nie potrafiłabym z tego ułożyć nic sensownego. Dlatego też, zazwyczaj na moim blogu pomijam tego typu pomysły, jak malowanie pisanek czy innych baranków- jeśli już miałabym coś robić w tym temacie, to z pewnością musiałoby to być coś zupełnie innego. Nie lubię się jednak też do niczego zmuszać, więc w kwestii wielkanocnych dekoracji robię taktowne 'skip' i omijam ten etap, od razu przechodząc do tych dni po :-) Zatem, zanim piwniczne czeluści pochłoną Wasze koszyczki, skorzystajcie z mojego pomysłu i zróbcie sobie z nich modny, wiszący planter. 

Wystarczy tylko odciąć rączkę, dowiązać cztery podwójne, kolorowe sznurki (w równych odstępach), zaś dół ozdobić wedle gustu- ja maznęłam kilka pasków pisakami do tkanin. Koszyczek jest rzeczą średnio mocną, więc unikałabym wkładania do środka jeszcze jednej doniczki- obawiam się, że jego moce mogą tego nie wytrzymać. Zamiast tego, sam koszyk zrobi nam za doniczkę, wystarczy tylko środek wyłożyć folią (ja użyłam rozciętego woreczka śniadaniowego). Gotowe! I nowy, zielony domownik ma swoje miejsce.










Myślałam, że nowa sofa to będzie tylko kwestia niewinnego wstawienia, a tu jednak nastąpiły nieoczekiwane roszady po całym domostwie :-) Stąd też, mój śmieszny wieszak z olx zamieszkał tuż obok niej, robiąc od dziś za podpórkę na wiszące kwiaty, których tu zdecydowanie jeszcze przybędzie. Monstera wylądowała po lewej stronie, komoda wróciła na stare śmieci, by ustąpić miejsca dla domowego biura. A mój ukochany, szpitalny wózek od dziś służy w kuchni.

Tym samym, operacja 'skórzana sofa' została zakończona powodzeniem, wszystkie meble udało mi się upchnąć bez strat w postaci sprzedaży, jeszcze tylko nie mogę wcisnąć półko- suszarki, ale wierzę, że jej też znajdę godne miejsce :-)

Dobrego weekendu i do następnego!

CONVERSATION

8 komentarze:

  1. Przepięknie masz w domku :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja też wykorzystuję wszystko co się da jako doniczki czy osłonki na doniczki. Mam tego od czorta i trochę, a że lubię rośliny to naprawdę tego nazbierałam :)

    Fajny pomysł na wiszący kwietnik. Super na balkony czy tarasy i w ogóle wiklina jest bardzo wdzięcznym materiałem.

    A ja w tym roku zafunduję sobie stół świąteczny boho :)

    Uściski :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. uuuu, no to może wyglądać bosko w Twoim wykonaniu :-)

      Usuń
  3. Doniczka z koszyczka, rymuje się nawet. Fakt, pomysłowe doniczki i osłonki są the best. Ja mam mnóstwo kwiatów, ciągle kupuję nowe doniczki i zawsze okazuje się, że muszę kupić następną. Staram się jednak, żeby nie były nudne i jednakowe. XOXO

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też ostatnio mi co rusz przybywa nowych okazów :-)

      Usuń
  4. Fajny pomysł ta doniczka z koszyczka. Biorę się za tworzenie :)) !

    OdpowiedzUsuń

Instagram