Im starsza, tym gorsza, czyli jakoś to będzie.


'Dorosłość to czas, w którym umierają marzenia', przytaczając sentencję Sophii Marlowe. I ja też tak uważałam. Wydawało mi się, że po trzydziestce będę raczej kobietą już stateczną, ogarnę się wreszcie, może nawet dziecko sobie zrobię i stanę się odpowiedzialna za coś więcej, niż tylko za dziurę w brodzie po kolczyku. Generalnie wydaje się, że z wiekiem człowiek mentalnie dojrzewa, ma minimalistyczne mieszkanie, porzuca wściekły kolor, zaś docenia bardziej własnoręcznie ukręconą bagietę. Ja uderzyłam w zupełnie przeciwną stronę. 

Zawsze myślałam, że skończę w jakimś urzędniczym pokoju, gdzie dumać będę nad regulaminem szatni czy coś w tym stylu. Ubiorę materiałowe spodnie trzy czwarte lub siedem ósmych, a może nawet i marynarkę. Że będę zrównoważona i opanowana, bom wszak dorosła kobieta jest, której jednak bliżej już do menopauzy niż do młodego demona seksu. Że będę myśleć o przyszłości, ubezpieczeniu na wypadek udaru i emeryturze, że założę sobie kartotekę w PFRON, tak na zaś. Że będę inwestować w głęboką edukację, doceniać tylko proste linie i że podgonię swoją karierę. Będę kompletną żoną i matką, działającą na wszystkich możliwych frontach, z wojennym włącznie. Będę mieć odłożone środki na niespodziewane wydatki. Sad as fuck. 

Mój portret okazał się zgoła inny. Surprise, surprise, Paulina siedzi w domu, ubrana jak emerytowany hipis i lubująca się zbieraniu śmieci. Moją dzisiejszą mantrą i główną zasadą życiową okazało się być: 'jakoś to będzie', w której to zawiera się odpowiedź na wszystkie zadane pytania- od następnego czynszu po emeryturę. Generalnie poszłam w chaos, zapomniałam, że miałam być przecież rozsądna i odpowiedzialna, że miałam mieć minimalistyczne mieszkanie, które świadczy o mentalnej równowadze i dojrzałości. Na szerokim spektrum ogólnie pojętego rozwoju zaczęłam powracać do czasów wczesnoszkolnych. Zaczęłam swobodnie realizować wszystkie swoje niezrealizowane dotąd zachcianki, z zieloną deskorolką i power rangersem na czele, deprecjonując tym samym jakąkolwiek dorosłą powagę. Ja nie wiem, czy to jakaś przypadłość dzieci z lat osiemdziesiątych? Millenialsi podobno do trzydziestki mieszkają z rodzicami, więc to być może grubsza tendencja, zapoczątkowana w moim osiemdziesiątym piątym. I nie żebym miała jakiś życiowy kryzys, broń Boże, sęk bowiem w tym, że ten stan mi się zajebiście podoba. 

W listopadzie obchodzić będę 32 urodziny i jedyne, co jest u mnie constans, to fakt, że z wiekiem jestem coraz gorsza- dokonuję tylko tych bliżej niewytłumaczalnych decyzji, doprowadzając moich rodziców do spazmów. Zamiast planować domowy bufet na następny tydzień, poszukuję po nocach analogowych aparatów, wybieram wzory najbardziej dzikich tatuaży i w kółko przestawiam meble. Potrafię wydać całą frilanserską kasę do zera, a potem jeść na obiad carpaccio z pomidora (true story). A w kwestiach zawodowych to nawet nie wiem, gdzie jestem, za to wciąż czekam na tajną wiadomość, która wszystko zmieni. Generalnie wyszłam z założenia, że od teraz robię tylko to, co chcę, choćby to miało być zupełnie niewspółmierne do metryki. 'No escape from reality' zamieniłam na 'No artist tolerates reality' (to Nietzsche). I tak mi się to podsumowanie ulało akurat w Dzień Matki, bo gdyby jeszcze jakieś dziecko przypadkiem wybrało sobie mnie na matkę, to kurczaki chyba totalnie na oślep. 







Do następnego!

10 komentarzy:

  1. uwielbiam Cię. I we wszystkim, no prawie - zgodność 98% ( nie tylko w tym poście)Rocznik'81 :(

    OdpowiedzUsuń
  2. Popylasz na zielonej desce? Szacun:) "Jakoś to będzie" - ja w to wierzę, szkoda że dopiero po czterdziestce, oszczędziłabym sobie sporo nerwów. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nieeee, dopiero mam zamiar! Stary mnie musi naumieć :-)
      Gosiu, lepiej późno niż później :-* Choć martwienie się na zapas to wielka zmora, której należy się oduczyć, im prędzej, tym lepiej.
      Ściskam :-)

      Usuń
  3. Dobrze piszesz, dobrze mieszkasz....ech! :-D

    OdpowiedzUsuń
  4. faaaaaaaaaaaaaaaaaajna bylabys mamulka♥

    OdpowiedzUsuń
  5. coś jest z powrotami do desek ostatnio :D, mój chłopak w zeszłym roku (po 15 latach!) wrócił do jeżdżenia i teraz mnie namawia, może się skuszę w te wakacje :). a co do treści- bardzo szanuje i lubię to, że jesteś taka 'niedorosła' ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, hahah, to koniecznie spróbuj! Ja póki co boję się stać obiema nogami, ale walczę :-D
      Dzięki, 'niedorosła' czasem objawia się jako 'niedojrzała', co jest trochę upierdliwe dla otoczenia :-D

      Usuń

INSTAGRAM

@stylerecital_com