Lubię bawić się w księżniczkę, czyli zrób mi wieszak.


Jestem istotą zasadniczo samodzielną, umiem poradzić sobie sama w wielu sytuacjach, czy zrobić kilka extrarzeczy, ale jednak dobrze jest nie musieć. Nie musieć pchać auta pod górkę, żeby pokazać swoją siłę i przy okazji nabawić się przepukliny, nie musieć udawać, że się umie obsłużyć udar i zamiast dziurki na meblową gałkę, wywiercić tunel dla chomika. Moje granice feminizmu kończą się, gdy nadejdzie moment zmiany pękniętej opony na środku trójmiejskiej obwodnicy i nie mam z tym problemu, żeby poprosić o pomoc każdego napotkanego faceta. 

Są wśród nas takie siłaczki (i nie mówię tu o kobietach, które nie mają wyjścia i muszą przez jakiś czas radzić sobie same), które tak bardzo chcą wszystko na własną rękę. Zosie- samosie, które objuczone siatami biegną przez całe miasto z wodospadem na plecach. Feministki, które chcą udawać żelaznego typa, ale tylko do kolejnej migreny, niezwyciężone emancypantki, które żądają przepuszczenia w kolejce podczas ciąży. Chcą być menadżerkami, dyrektorkami, właścicielkami, górować w biznesie i wygrywać w sądzie, lecz na śmieciarce to zwykle rosłe chłopy siedzą. Górnicy, cieśle i hydraulicy też raczej płci męskiej. Z historycznych momentów, to taki Józef byłby dla mnie idealny- tak dzielnie prowadził Marię na ośle, albo też taki Jack Dawson, który był się utopił w lodowatej wodzie, by ukochana przetrwała na tratwie. 

Nie mam zamiaru udawać głupiutkiej blondynki, ale nie mam też zamiaru czołgać się po szklankę wody pierwszego dnia okresu. Nie mam zamiaru być na czyimś utrzymaniu, ale nie mam nic przeciwko prezentom. Nie mam też nic przeciwko temu, żeby stary mi zrobił wieszak, skoro go o to poproszę- w końcu jest moim mężowskim, więc niech radośnie chwyta za wiertarę, z przyjemnością sobie popatrzę. Lubię, kiedy facet może sobie swobodnie pompować mięśnie na kosiarce, gdy ja się w tym czasie opalam. Gdy to on prowadzi auto, kiedy wyniesie ciężkie śmieci i rano zrobi kanapki. Lubię widzieć w nim rycerza, nie stłamszonego przez jakiegoś babochłopa chłopca- choć coraz więcej jest tych nadwrażliwych, coraz mniej tych, co utrzymają dom. Wypatruję dżentelmeńskich odruchów, choć coraz mniej mężczyzn wstaje od stołu, gdy kobieta wstaje. Zapominają przepuścić mnie w drzwiach, w końcu tyle się katuje to słynne równouprawnienie. Za mundurem panny sznurem- bardzo poproszę, jestem pierwsza w tej kolejce. Bo ja lubię bawić się w księżniczkę, a może to tylko stary mnie do tego przyzwyczaił, traktując tak a nie inaczej. 

***

Kiedy przyszły do mnie kryształowe gałki wiedziałam, że nawet nie będę próbować na własną rękę ryć w drewnianej desce- po prostu poproszę o pomoc i już, zostawiając sobie na koniec dekor i zdjęcia. Mój małżonek, mój najulubieńszy król sucharów i mistrz końcowej puenty, zrobił mi wieszak w boho stylu i wyszło mu kapitalnie. Mnie by tak nie wyszło. 

Moją skromną rolą w tym projekcie był wybór gałeczek i haczyka, a także kupno lakieru do drewna. Wybór padł na królestwo uchwytów czyli ReGałkę. Od zawsze chciałam mieć coś kryształowego, a że szafek nie mamy zbyt wiele, wymyśliłam sobie wieszak do sypialni w boho stylu. Trzy gałeczki kryształowe w kontrastujących z drewnem kolorach oraz jeden haczyk szary i oto powstał wieszak obłędny- idealny dla każdej samozwańczej księżniczki. 









 Post powstał we współpracy z marką ReGałka.

Do następnego!  

CONVERSATION

8 komentarze:

  1. Ha ha, ale super tekst :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie wiem, co ma wspólnego feminizm z udawaniem "żelaznego typa". Myślałam, że era równania feminizmu z paleniem staników i chęcią bycia facetem jest już za nami... Szkoda, że takie ignoranckie teksty padają pod piórem takiej fajnej i mądrej dziewczyny (przy okazji z tak zajebistym mieszkaniem i pomysłami). Proponuję poczytać trochę "o co tym feministkom chodzi" (wklejam przezajebisty apel aktora Marka Ruffalo, może Cię zainteresuje, może zainspiruje do zmiany opinii na temat feminizmu, dania mu szansy http://markruffalo.tumblr.com/post/114661084940/my-response-to-the-i-am-not-a-feminist-internet). O tak se pomentoruje, a co!
    Pozdrawiam Cię serdecznie i dalej wzdycham nad Twoją umiejętnością trafiania na te cudowne śmieci, którym dajesz nowe życie. Agata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zagłębiam się za bardzo w ten temat, bo mnie nie interesuje. Mój tekst traktuje o tym, że akceptuję, ba, nawet lubię fakt, że w wielu aspektach jestem od facetów po prostu słabsza i żadne wymachiwanie feministyczną szabelką tego nie zmieni :-)
      Pozdrawiam i dziękuje za odwiedziny :-)

      Usuń
    2. W feminizmie nie chodzi o bycie słabsza tudzież silniejsza od facetów- chodzi o bycie sobą, niezależnie od siły/słabości facetów. Tylko (a może aż?) tyle. Bądź księżniczka, żelaznym typem, lambadziara albo lumpem- as you wish:) fajnie by było tylko jakbyśmy pamiętamy skąd mamy taka możliwość wyboru dzis:) Pozdro :)

      Usuń
    3. Każdy zasługuje na możliwość bycia sobą, to chyba nie jest jakaś wartość zarezerwowana tylko dla kobiet :-) To raczej jest ogólne prawo człowieka.
      Nie wydaje mi się, żeby w PL prawa kobiet były jakoś rażąco łamane, w Arabii Saudyjskiej może tak.
      Wiem, skąd się wszystko wzięło, tak samo, jak wiem, że to zwykle kobiety siedziały w domach, gdy mężczyźni rzeczywiście walczyli na wojnach o wolność (dla wszystkich- jak przykładowo żołnierze wyklęci).
      I dlatego cieszę się (jako człowiek), że mogę dzisiaj robić co chcę.
      pozdro!

      Usuń
  3. Piękny,idealne w Twoim stylu. Też sporo umiem zrobić, ale np. od wiertarki trzymam się z daleka:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Gosiu :-) Ja też i to nie tylko od wiertarki :-D

      Usuń

Instagram