Lubię bawić się w księżniczkę, czyli zrób mi wieszak.


Jestem istotą zasadniczo samodzielną, umiem poradzić sobie sama w wielu sytuacjach, czy zrobić kilka extrarzeczy, ale jednak dobrze jest nie musieć. Nie musieć pchać auta pod górkę, żeby pokazać swoją siłę i przy okazji nabawić się przepukliny, nie musieć udawać, że się umie obsłużyć udar i zamiast dziurki na meblową gałkę, wywiercić tunel dla chomika. Moje granice feminizmu kończą się, gdy nadejdzie moment zmiany pękniętej opony na środku trójmiejskiej obwodnicy i nie mam z tym problemu, żeby poprosić o pomoc każdego napotkanego faceta. 


Są wśród nas takie siłaczki (i nie mówię tu o kobietach, które nie mają wyjścia i muszą radzić sobie same), które tak bardzo chcą wszystko na własną rękę. Zosie- samosie, które objuczone siatami biegną przez całe miasto z wodospadem na plecach. Które chcą udawać żelaznego typa. Z historycznych momentów, to taki Józef byłby dla mnie idealny- tak dzielnie prowadził Marię na ośle albo też taki Jack Dawson, który był się utopił w lodowatej wodzie, by ukochana przetrwała na tratwie. 

Nie mam zamiaru udawać głupiutkiej blondynki, ale nie mam też zamiaru czołgać się po szklankę wody pierwszego dnia okresu. Nie mam też nic przeciwko temu, żeby stary mi zrobił wieszak, skoro go o to poproszę- w końcu jest moim mężowskim, więc niech radośnie chwyta za wiertarę, z przyjemnością sobie popatrzę. Lubię, kiedy facet może sobie swobodnie pompować mięśnie na kosiarce, gdy ja się w tym czasie opalam. Gdy to on prowadzi auto, kiedy wyniesie ciężkie śmieci i rano zrobi kanapki. Lubię widzieć w nim rycerza. Wypatruję dżentelmeńskich odruchów, choć coraz mniej mężczyzn wstaje od stołu, gdy kobieta wstaje. Za mundurem panny sznurem- bardzo poproszę, jestem pierwsza w tej kolejce. Bo ja lubię bawić się w księżniczkę, a może to tylko stary mnie do tego przyzwyczaił.

***

Kiedy przyszły do mnie kryształowe gałki wiedziałam, że nawet nie będę próbować na własną rękę ryć w drewnianej desce- po prostu poproszę o pomoc i już, zostawiając sobie na koniec dekor i zdjęcia. Mój małżonek, mój najulubieńszy król sucharów i mistrz końcowej puenty, zrobił mi wieszak w boho stylu i wyszło mu kapitalnie. Mnie by tak nie wyszło. 

Moją skromną rolą w tym projekcie był wybór gałeczek i haczyka, a także kupno lakieru do drewna. Wybór padł na królestwo uchwytów czyli ReGałkę. Od zawsze chciałam mieć coś kryształowego, a że szafek nie mamy zbyt wiele, wymyśliłam sobie wieszak do sypialni w boho stylu. Trzy gałeczki kryształowe w kontrastujących z drewnem kolorach oraz jeden haczyk szary i oto powstał wieszak obłędny- idealny dla każdej samozwańczej księżniczki. 









 Post powstał we współpracy z marką ReGałka.

Do następnego!  

4 komentarze

  1. Ha ha, ale super tekst :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękny,idealne w Twoim stylu. Też sporo umiem zrobić, ale np. od wiertarki trzymam się z daleka:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Gosiu :-) Ja też i to nie tylko od wiertarki :-D

      Usuń