Pięć totalnie nieblogerskich cech, które posiadam.


Znowu zebrało mi się na szczery post, choć szczerość ostatnio chyba nie wychodzi mi na dobre. Znowu będzie o mnie, wybaczcie, blogerzy to straszni egocentrycy. Pomimo że blogerką zostałam, posiadam zespół cech nieblogerskich totalnie, a dzisiejszy post będzie rodzajem swoistego anty przewodnika- jeśli chcecie zakładać blogi, to przed użyciem bloggera dokładnie przeczytajcie ten wpis bądź skonsultujcie się z lekarzem lub frontendowcem. Wystarczy bowiem, żeście ze mną zgodni choć w jednym punkcie, a będziecie mieli pod górkę. 

Bloger to ciekawe zjawisko przyrodnicze, w zasadzie okryte średnio dobrą sławą, aczkolwiek ludzie i tak się do tego garną, ciekawi tych owianych tajemnicą, a napompowanych przez pudelka gigantycznych zarobków i mnóstwa darmowych paczek. Wydawałoby się, że zajęcie to proste i lekkie, w zasadzie każdy baran może w wolnej chwili je wykonywać. Trzasnąć fotkę, skrobnąć coś o pogodzie, phy! Wielkie mi mecyje. Nawet też mi się tak kiedyś wydawało. Z czasem jednak odkryłam, że dobry bloger to osoba spełniająca pewne kryteria, tudzież wyćwiczona w swych zadaniach. I ja się w nich wyćwiczyć jakoś za cholerę nie umiem. 


1. W NAJWAŻNIEJSZYCH MOMENTACH NIE JESTEM ONLINE. 

Podziwiam ludzi, którzy w chwilach zaręczyn, porodów czy biegunek potrafią to relacjonować na instastory. Kurczaki, zajebiste to i straszne zarazem. Czytam pod postami, że ktoś potrafi uchwycić moment i złapać chwilę- no właśnie ja nie łapię. Nie umiem popełnić dobrego kontentu, bo w takich momentach łapanie za aparat jest u mnie czynnością ostatnią. Jak mi stawiają pizzę pod nos, to ja ją od razu jem, dopiero gdy zostaje tłusty karton, przypomina mi się, że kurde, znowu zapomniałam zrelacjonować, co zjadłam. Jak coś powiem kapitalnego, to potem tego nie pamiętam i nie mam co wrzucić na insta. Szwedzkie blogerki na przykład- są jak maszyny! Blog aktualizowany codziennie, zawsze świeże, piękne i gotowe do szerowania. Nawet jak mi się przypomni, że teraz, Paulina, to jest ten moment, to albo mam nieogolone nogi, albo stary w kubotach. Jak kontempluję przyrodę albo celebruję czyjeś urodziny, też nie myślę, że to są te chwile, kiedy muszę dawać to online, a nie wpieprzać makowca.

2. JESTEM ZUPĄ POMIDOROWĄ.

Mam w sobie niewspółmierny procent empatii do asertywności. Boję się kogoś urazić, długo trawię nieprzychylne opinie. A blog, do cholery, to nie jest obiektywny serwis informacyjny, to nie gazetka biedronki dla chorych na serce emerytów, to nie jest serwis wiarygodnych niusów o pogodzie. To mój punkt widzenia, źródło mej subiektywnej opinii! Blogowanie to kreowanie i wyrażanie siebie, a nie zaspokajanie potrzeb różnej maści odbiorców. Możesz mieć zdanie na wiele tematów, może być ono zgodnie z powszechną opinią (lucky you), a może być zupełnie niszowe i niepopularne (damn, me), lecz wtedy bądź twardy. Ja nie jestem. Powinnam mieć głęboko w dupie, co tam ktoś sobie o mnie myśli na podstawie jednego posta. A jednak jestem czasem tą zupą, mdłą i nijaką, ale smakującą wszystkim. I to błąd, bo bloger musi umieć budzić emocje, iść w kontrowersje i się tego nie bać.
 
3. NIE UMIEM PISAĆ POD WYSZUKIWARKI. 

Kiedy cała Polska żyła aferą z Piaseckimi, na co drugim blogu pojawiał się post na ten temat. Psipadek? Pewnie nie. To samo dzieje się z tytułami i słowami kluczowymi. Dla mnie wiedza o seo jest taka sama, jak o inwestowaniu na giełdzie- ja zawsze mam bessę. I nawet nie chcę mi się tego uczyć, bo i tak nic nie rozumiem. Moje posty wynikają ze mnie, nie z raportów google (o kurde, ale słowo kluczowe zapodałam), więc i wejść mam tyle, ile mam. Nie wiem też, jak mam nabijać sobie followersów, z kim się kumplować do selfie, z kim nie, ani nawet kiedy mam największy ruch, żeby wtedy walić kontent. Nie myślę ani biznesowo, ani trójwymiarowo, ani chyba w ogóle.


4.  A TAK SOBIE ŚWIADOMIE NIE CHCĘ ZARABIAĆ. 

Może mogłabym mieć więcej współprac i trochę więcej grosza z tego bloga, gdybym zechciała jednak napisać o tych hemoroidach czy świecących kamieniach. A ja nie biorę. Bo nie pasuje mi do posta, bo nie piję napojów gazowanych, trawnika też nie mam swojego. Wszystko musi być zgodne z moim stylem życia i z prawdą, a może trzeba by wzorem niektórych podkoloryzować to reality i mieć jednak na te drogie perfumy. Mam za duże poczucie obciachu i zawsze boję się odwalić jakąś kaszankę, byleby tylko hajs się zgadzał. Tematykę bloga taką sobie wybrałam, że ferrari się raczej do mnie nie zgłosi, nawet na wordpressa nie przeszłam, żeby podpiąć jakiś porządny program afiliacyjny. Klawo!

5. ... ZA TO LUBIĘ PISAĆ.

Pewnie dlatego jestem copywriterem, lecz dzisiaj pisanie jest chyba ble. W ogóle to kto to widział, żeby kazać swoim czytelnikom tak się męczyć, brnąc przez tyle tekstu. Dzisiaj króluje jutub, krótkie filmiki, szybki przekaz wizualny. Jedno zdjęcie (najlepiej z pośladkiem) i nie wysilający umysłowo przekaz. Język polski się nieco zdewaluował na rzecz hasztagów, bo trzeba znać dużo hasztagów. A ja wracam do starych postów i przecinki poprawiam. Szlifuję sarkastyczny skill czytając Chmielewską i szukam synonimów u Bralczyka. Jestem taka staroświecka. 

***

Do następnego :-)

16 komentarzy:

  1. i za to Cię uwielbiamy, Pomidorówo niezastąpiona(:

    OdpowiedzUsuń
  2. Denerwują mnie nachalne reklamy na blogach i wyskakujące okienka. Nie pasują mi blogi, pachnące biznesem. Za to Twój uwielbiam za inność, dowcipne teksty (stary w kubotach), fajne zdjęcia. Ja naprawdę czekam na każdy kolejny post. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja Cie uwielbiam, jeden z niewielu wartosciowych blogow :)

    OdpowiedzUsuń
  4. I pomimo tych wszystkich niedostatków prowadzisz tak dobrego bloga. Strach pomyśleć, co by było, gdybyś była blogerem idealnym! ;) A tak serio, nie jestem Twoją psychofanką, nie zawsze "zgadzam się" z Twoimi wyborami, czy obiektami zachwytu, nie brałabym w ciemno wszystkiego, co prezentujesz, a jednak Twój blog jest jednym z 2-3 na który regularnie zaglądam, żeby POCZYTAĆ dobre teksty. Także ten, keep moving! ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Psia mać! Dużo mi się zgadza... Też ciągle poprawiam powstałe już posty, choć mam ich o wiele mniej (uff!), więc roboty nieco mniej ;) Czy kiedyś coś nagram? Chyba nigdy się nie odważę. Nie oglądam filmików ze swoim udziałem, bo wstyd i żena :( :P Zrozumienie ode mnie jest i powiem więcej, lubię Cię za te 5 rzeczy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, a myślałam, że tylko ja tak odwalam :-D

      Usuń
  6. ...ale przeciez masz to co najwazniejsze: SWAIADOMOSC...swiadomosc siebie i tego wszystkiego , co inni musza a Ty- MOZESZ!!!Kocham Twoj zabawny , ale trafiajcy w punkt styl (ja osobiscie nieraz, doslownie wczuwam sie w opisane przygpody...i czuje jakie to akwarium z pola bylo ciezkie i tak dalej, i tak dalej...). Lubie poprostu przeniesc sie w Twoj barwny swiatek, do ktorego (choc nie zawsze mysle tak samo , lub ...hmmmm- podobnie) mnie niezmiennie i poprostu ciagnie...znam Cie od niedawna, ale lubie bardzo♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a wczoraj zapomnialam dodac, ze moj najulubienszy post to:
      http://www.stylerecital.com/2017/01/zone-wziaes-sobie-sam-wraz-z-nia.html
      czytalam go chyba z 1000 razy, zawsze mnie rozsmiesza- zwlaszcza poczatek o niewinnych zlego poczatkach i sam srodeczek♥ 10/10

      Usuń
    2. Ależ mi miło, bardzo dziękuję za tyyyyyle miłych słów!
      No czasem mi wyjdą takie posty, że wstydu nie ma :-D

      Usuń
  7. Ale:1) umiesz pisać, 2) umiesz pisać poprawnie po polsku,3)jesteś dowcipna 4)jesteś kreatywną i inteligentną dziwaczką i oryginałem :)) A ja uwielbiam Cię czytać i robię to regularnie. Pozdrawiam z Wawy. Iwona

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O rany, dzięki wielkie! Pozdrowienia :-))))

      Usuń
  8. I like U! Chociaż mieszkać tak bym nie chciała, ale nie muszę, no nie? ;P Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń

INSTAGRAM

@stylerecital_com