Pięć zmian na kuchennym froncie.


Dzisiaj będzie mało gadania, za to mnóstwo zdjęć i porządne kadry, czyli samo mięsko. Serwer google zostanie konkretnie obciążony, a co mówiąc Wy moją radosną twórczością. Dawno nie było żadnych wieści z kuchennego frontu, a się trochę tu zadziało, choć nie są to może zmiany jakieś kolosalne, a bardziej dekoracyjno- kosmetyczne. 

Oczywiście mojej sławetnej zielonej ściany nie tknęłam. Butelkowa zieleń najpierw była czymś odkrywczym, potem popularnym, a teraz już co poniektórzy marudzą, że za modna. Ja się tym zupełnie nie przejmuję, bo moją ścianę kocham miłością pierwszą i obym w tym uczuciu wytrwała po wsze czasy. 

Nasza kuchnia jest idealna dla nas. Oferuje tyle miejsca, ile nam odpowiada, jest otwarta na living, co w małych mieszkaniach działa na plus. Nie posiadam żadnej górnej zabudowy, z czego ogromnie się raduję, mam niewielką, wolnostojącą lodówkę, płytki ścienne ze śmietnika i ścianę z przepisów Sophie Dahl. Nasze szafki oraz blat zostały kupione siedem lat temu w Black Red White i nadal są znakomitej jakości, choć nie było pierwotnie pomyślane o ułożeniu ich w jednej linii- początkowo miałam zlewozmywak pod oknem, stąd niewielkie niedopasowanie blatu (co akurat mi nie wadzi). W ogóle najpierw królowały u mnie trochę prowansalskie klimaty, z czego na szczęście wyszłam i poszłam w mój ukochany vintage- industrial. O dziwo nie lubię tutaj mieć zbyt wielu pierdół, ograniczam je więc jak mogę. Kuchnia przez te lata sprawuje się naprawdę świetnie, może dlatego, że nie lubię gotować :-D W ciągu ostatnich tygodni jeszcze lekko ją upgrade' owałam i oto pięć zmian, jakie ostatnio zaszły na kuchennym froncie (i to dosłownie).


1. STÓŁ NA ŚRODKU- znowu wróciłam do tego pomysłu. Chyba każda blogerka ma taką zajawkę, kiedy całe mieszkanie aranżuje pod zdjęcia :-D Ja tak mam i stół w kącie przy niebieskiej ścianie stać dłużej nie mógł- po prostu ten kolor wychodził tragicznie na zdjęciach :-P Obecne ustawienie jest i funkcjonalne, i jeszcze dobrze wypada w kadrach (a zamiast stołu stoi regał).

2. FRONTY W NOWYM KOLORZE- w końcu! Pomalowaliśmy fronty na mieszankę niebieskiego i żółtego, co w efekcie dało taki lekko zielonkawy odcień (w zależności od padania światła), podbarwiony gdzieniegdzie jeszcze mocniej tym żółtym. Dobrze to gra z butelkową zielenią, z fluo akcentami, z drewnem i z niebieskim dywanem. 

3. MATKA BOSKA NA ŚCIANIE- wprawdzie nieco nadgryziona przez korniki, ale zostawić ją na pastwę śmietnika chyba byłoby grzechem, nie? Lubię zbierać kiczowate dewocjonalia, robi się ich u mnie niebezpiecznie dużo.

4. NOWE UCHWYTY- poprzednio wisiały tu ikeowskie czarne plastiki, co razem z niebieskim frontem dawało wrażenie lipnych, tekturowych szafek. Nowe są oryginalne, żeliwne i pordzewiałe, wyglądają masywnie, są też większe i w ogóle porządniejsze (mam dokładnie TEN MODEL). Zalakierowaliśmy je w weekend, by przypadkiem nie brudziły rąk i dość jasnej farby. Do uchwytów dołączone były też super pasujące wkręty w równie rdzawej wersji, co jest świetnym rozwiązaniem, wszak liczą się detale. Teraz szafki mają bardziej industrialny i masywniejszy charakter. Moje zardzewiałe cuda pochodzą ze sklepu RUSTYKALNE UCHWYTY- bardzo polecam to miejsce wszystkim fanom niebanalnych dodatków o industrialnym charakterze.

5. TROCHĘ GRATÓW PRZENIESIONYCH Z LIVINGU- jak szpitalny wózek czy półko- suszarka. Na stole stoi też monstera w perkusyjnym bębnie, ma tu przestrzeń i całe mnóstwo światła. A, no i jeszcze wykorzystałam stary ekspres do kawy Siemens na zielnik :-D

A teraz przygotujcie się na kuchenne bombardowanie i zdjęciowy spam. Z góry przepraszam za szaleńczą ilość kadrów (i tak wybrałam ze 140), ale chciałam do cna wyczerpać temat moich kuchennych mini- rewolucji. Enjoy!



















UFF!

No i jak Wam się podobają moje kuchenne kąty? 

Do następnego!

26 komentarze

  1. uwielbiam Twoją kuchnię :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Bosko!Aż mi się sprzątać i przestawiać zachciało(;

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj, jak ja na to czekałam. Pięknie. Ciemna ściana i pastelowe szafki dopasowały się doskonale. Twoja kuchnia jest wesoła, ciekawa i jedyna. Kwiatek w ekspresie, ha, ha. Gratuluję:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ale oryginalnie mieszkasz <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Kuchnia idealna! :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj nieee, do ideału brakuje, ale lubię ją ;-)

      Usuń
  6. Powiem Ci szczerze, że Twój styl w ogóle nie jest mi bliski, ale ta kuchnia ma w sobie to COŚ :) niesamowity klimat. Można oglądać i oglądać :) ten stół na środku, to strzał w 10. A zdjęcia jak z zagranicznego magazynu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie słowa cieszą mnie najbardziej, kiedy ktoś o zupełnie innym guście mówi, że mu się u mnie podoba <3
      Dzięki wielkie, też myślę, że z tym stołem lepiej teraz.

      Usuń
  7. Świetna kuchnia, bardzo podoba mi się ściana z przepisami i Matka Boska ze śmietnika (też uwielbiam kiczyki tego typu).
    Bardzo fajny kolor szafek i rzeczywiście te uchwyty lepsze.
    Zielnik z ekspresu do kawy..... ha ha ha pojechałaś ;-)

    Lubię to!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pojechałam, aż strach pomyśleć, co bym zrobiła w takim prawdziwym lofcie!
      Dzięki :-*

      Usuń
  8. WOW! Jak nie w Polsce :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Matka Boska jest super - świetnie tu pasuje! A monstera w bębnie perkusyjnym - totalny szał! :D

    Bardzo, bardzo mi się u Was podoba! :D

    OdpowiedzUsuń
  10. jak w Holandii lub Danii♥

    OdpowiedzUsuń
  11. O kurcze, mam dokładnie taki sam obraz Matki Boskiej - ściślej, jest to rodzinna pamiątka. Moja prababcia kupiła go od wędrownego handlarza za swoją pierwszą pensję - w 1939 roku... Była młodą mężatką. W czasie wojny umarło bardzo młodo czworo jej dzieci i zawsze mówiła, że ta czwóreczka to właśnie owe aniołki na obrazie, bardzo przemawiało to do mojej, dziecięcej wtedy, wyobraźni. Co najlepsze, córka jej wyszła za mąż za faceta ze wsi obok, którego matka (moja druga prababcia) w 1939 kupiła dokładnie taki sam obraz (wiadomo, handlarza całą gminę obskoczył). Z tym że ta prababcia na wojnie nikogo nie straciła i mawiała, że to Matka Boska nad nimi czuwała. Dzisiaj ten drugi obraz wisi u nas w jednym z pokoi i tak jakoś towarzyszy mi przez całe życie. Bardzo możliwe, że ten w Twojej kuchni jest z tej samej przedwojennej serii i też ma jakąś nietypową historię, którą dopisywały mu stare pokolenia, a młode nie rozumiały i wyrzuciły na śmietnik...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wow! Ale piękną historią się tu podzieliłaś, naprawdę <3 Dziękuję, teraz jeszcze inaczej na niego patrzę :-)

      Usuń
  12. Jest mega! A zieleń na ścianie uwielbiam! u Ciebie i u siebie też :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! Czasem mam ochotę pierdyknąć nią całe mieszkanie :-))

      Usuń