Wnętrzarska nostalgia i wgnieciony dywan, czyli jak zerwać więzi.


Pierwszy komplet porządnych foteli, kupiony jeszcze na kartki. O, a tu łóżeczko naszego Stasia, był taki malutki, co nie? A teraz taki duży chłopak, zaraz matura. I bombka świąteczna na meblościance, uwielbiam ją. Jest też i stos nieprzeglądanych od wieków numerów Burdy, wyszczerbione szklanki w koszyczkach i góra zakurzonych książek, z którymi tak trudno mi się rozstać, ale drugi raz też nigdy ich nie przeczytam. A tak mi się marzy nowy stolik i fajna, nowoczesna sofa, tylko no, fak end szyt, no nie mam miejsca. 

No to fakap, faktycznie. Przykro mi, już nigdy nie urządzisz swoich dwóch pokoi na nowo, no bo co z tym kufrem posagu zrobić? Ten sentyment włożony w starą klepkę, uczucia wpompowane w stół, pełen namiętności stary materac. Wyprowadzka ze starego mieszkania jest jak mała trauma, te ściany pamiętają tak wiele! (ja rozumiem picie do lustra, ale rozmowa ze ścianą?) Przywarcie do ukochanego krzesła, lampa z wyblakłym już kloszem, dywan, który ma wgniecenie na głębokość kopalni 'Wujek'- wszak fotel tu stoi od osiemdziesiątego pierwszego. Chcem, ale nie mogem, jak mówił Bolek. Nie umiem się rozstać ze swoimi rzeczami.

Łączy nas z tym wszystkim jakaś magiczna więź, która nie pozwala na żadną wymianę. Łzawa sentymentalność i nadmierne zamiłowanie do wspomnień to nasza narodowa wartość i klęska zarazem- wszak po przegranym meczu z Niemcami wciąż jeszcze potrafimy wypominać Hitlera, Ukraińcom jeszcze nie darowaliśmy Wołynia, a Smoleńsk musi się wyjaśnić, choćby cała służba zdrowia w międzyczasie padła. Dozgonna miłość do naszych starych gratów grzmi nad naszą głową jak Gandalf: absolutnie nie wolno Ci tego wyrzucić! (tu wchodzi piorun). Nie możemy zrobić wnętrzarskiego move on, bo trzyma nas za gardło ten komplet krzeseł, otrzymany sto lat temu w prezencie od wujka Mietka. Gromadzimy więc, trzymamy i zbieramy te owoce naszego życia, w postaci starych obrazków i pełnych korników stołków. To przecież wszystko jeszcze takie dobre jest! Faktycznie, jeszcze się nie rozpadło. 

Przywiązywanie się do rzeczy materialnych jest ciężkie do ogarnięcia nawet dla mnie- osoby, która nad życie kocha wszelkie śmieci. Ale nie mam problemu z ich wymianą, uważam, że każdą rzecz można zastąpić inną. Kupuję i znoszę nieustannie, ale moje mieszkanie nigdy nie jest zagracone- ja po prostu robię miejsce nowościom. Nacieszę się, znudzi mi się, opatrzy, przestanie podobać- sprzedaję/oddaję. Nie kolekcjonuję książek, wszak kryminały nie są fajne czytane drugi raz. Po przeczytaniu puszczam je w dalszy obieg. Marzy mi się metalowa szafa, to chętnie sprzedam coś, by zrobić jej miejsce. Nie nadaję im imion, nie śpiewam im kołysanek- uwielbiam, kocham i dbam, ale jak mi się znudzą, pozbywam się bez sentymentów. Uczucia zachowuję dla ludzi, zwierząt i muzyki, krzesła mogę wymieniać raz w tygodniu, a ściany wyburzać co miesiąc. Oczywiście są też rzeczy, których pozbywać się nie zawsze należy- złoty medalik po babci, konik z dzieciństwa, na którym zawsze bujał mnie dziadek. I to jest okej. Nieużywane, acz wartościowe pamiątki zapakuj do kartonu i schowaj w bezpieczne miejsce, a teraz weź głęboki wdech i przygotuj się na nowe.

Nigdy nie jesteśmy w stanie pomieścić wszystkiego, dla mnie życie jest zbyt krótkie, by się ograniczać. Marzyć o designerskim fotelu i dziesięć lat tkwić w  tym znienawidzonym, siedzieć przy zajebiście niewygodnym, ale rodzinnym stole. Przestawianie mebli, porządkowanie rzeczy, wyrzucanie i segregowanie na nowo nie musi być życiowym wyzwaniem, tylko zwykłą radością. Jest jak zerwanie zakurzonych więzi, jak oczyszczanie umysłu, jak uporządkowanie myśli. Wszak tak wiele wnętrzarskich marzeń mamy w naszych głowach, no tylko szkoda, że miejsca brak. 


Z racji moich własnych porządków zapraszam Was do mojego sklepiku TUTAJ
Zaraz biorę się za jego doładowanie :-)

Do następnego! 

8 komentarzy:

  1. Pomysł ze sklepikiem super trafiony! A co do rzeczy- mój chłopak załamuje ręce, bo od kiedy postanowiliśmy, że za dwa/trzy lata otwieramy gospodarsto agro w naszych górach, to zakazałam czegokolwiek wyrzucać, bo w przyszłości wszystko może się przydać :D, dobrze, że mamy piwnicę i dodatkowy składzik na półpiętrze :D.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki wielkie, zobaczymy, czy to pójdzie :-)
      A no kochana, to jest uzasadniona sytuacja! Fajny pomysł, otwieraj, może kiedyś przyjadę! :-) A, no i zazdroszczę tego składziku, chyba byłoby to najważniejsze pomieszczenie u nas w domu :-P

      Usuń
    2. Składzik na półpiętrze w naszym bloku jest pozostałością po.. szybie na windę :). Jak projektowali nasz blok w latach 70tych, to wymyślili, że winda będzie, a jak zaczęli budować, to im się odechciało i szyb poprzedzielali i niektórzy mają tam właśnie składziki :). mi to odpowiada, zawsze to dodatkowa przestrzeń na graty, bardziej dostępna niż piwnica ;). a do gospodarstwa zaproszę, z radości chyba całego wnętrzarskiego instagrama wtedy zaproszę :D

      Usuń
    3. Świetny patent, mi też się nie chce łazić do piwnicy, chociaż windę mam :-D
      Hahah, no to oby wszystko szło gładko :-)

      Usuń
  2. Pośmiałam się, znam parę osób, które łączy nierozerwalna więź z gratami. Mimo, że remonty robią, to mieszkanie wygląda nadal tak samo. Ja ze starych czasów nie mam żadnej rzeczy. Pufę, którą ostatnio zmodernizowałam, wniósł w posagu mąż. Pozdrawiam, świetny tekst:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! Pufę widziałam, super kolory <3

      Usuń
  3. No to ja kocham swoje graty. Może niekoniecznie wszystkie, ale trzymam nawet najbardziej koślawy stołek bo się przyda. Nie mówiąc już o szmatkach, dodatkach tekstylnych. Na szczęście mam gdzie to wszystko trzymać (dom, mieszkanie, pracownia) ale przyznaję bałaganu ci u mnie od groma przez to wszystko.
    Fajny pomysł ze sklepikiem, w zasadzie też czaję się na wyprzedaż tych rzeczy, z którymi nie nawiązałam bliższych więzi, więc może po Twoim wpisie trochę się zbiorę w kupę

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazdroszczę tego miejsca, ja chyba przez tą ciasnotę po prostu nauczyłam się na bieżąco pozbywać rzeczy. Zrób koniecznie wyprzedaż, chętnie zapoluję :-)))

      Usuń

INSTAGRAM

@stylerecital_com