Jak skup złomu może uratować nawet najgorszy dzień.


Wczoraj miałam najgorszy dzień. Taki nagówniańszy z gównianych. Znacie to uczucie, kiedy tuż po otwarciu oczu już czujecie, że to będzie szit? 'Jeszcze noc się wokół tli, a już wiem, że dzień jest zły', jak śpiewał Artur Rojek. Wszystko wtedy od rana idzie nie tak. U mnie zaczęło się od braku zielonej herbaty- jedynego napoju, który jest w stanie mnie obudzić, gdyż kawy nie pijam. A stary zabrał ze sobą kasę i dał dyla na Hel. 

A potem to już było tylko gorzej. Zazwyczaj staram się jakoś nie nakręcać pierdołami i iść do przodu pomimo wiatru w gały, ale to nie był ten poniedziałek. Nieee, to nie był ten dzień. Zgonowkurw to u mnie mieszanka wybuchowa i oto wczoraj palnęła jak koktajl Mołotowa. W samo południe to już po prostu byłam wściekła i nienawidziłam wszystkich, począwszy od wiecznie uśmiechniętej baby z Żabki, po tych wszędobylskich kołczów, co to mówią, żeby zawsze widzieć światełko w tunelu. A gówno, moja babcia zawsze mówiła, żeby nie iść w stronę światła. I to nawet nie był pms, ja nie wiem, co to było, ale trzymało do dwudziestej. O dwudziestej pięć błysnęła bowiem jasność, a właściwie to rdza. 

Stolik, zza którego obecnie do Was nadaję, długo był poza moim zasięgiem. Nie była to niestety gratka z działu 'oddam', ale nie był też specjalnie drogi- po prostu był dość długo zarezerwowany dla jednej takiej z Warszawy. I oto wczoraj, przybita i opętana diabelskim wściekiem, wchodzę na olx, a on tam czeka, zupełnie na luzie odrezerwowany. W tym samym czasie udało mi się sprzedać jeden taki giga- staroć, co dało tak cudowny zbieg okoliczności, że już o godzinie dwudziestej pierwszej napawałam swe oczy starym/nowym nabytkiem, prosto ze skupu złomu :-) Nie, ja nie umiem już kupować normalnych mebli. A z resztą, chrzanić normalne meble.

Ten oto stoliczek został wygrzebany na złomie, jego konstrukcja jest w całości stalowa. Nie kupiłam go jednak ze złomu bezpośrednio, robi to taki jeden panoczek, który wyłapuje tam co lepsze kąski (na przykład cały motor z lat 70-tych), trochę je ogarnia i czyści, po czym odsprzedaje. Odkąd stare biurko stało się nowym stolikiem kawowym, doskwierał mi brak miejsca stricte przeznaczonego do pracy, ale też takiego, żeby mieć gdzie odłożyć laptopa, dokumenty itp. Jestem już nieco zmęczona stylistyką PRL-u, najchętniej marzyło mi się takie biurko, jakie wrzuciłam na mój fanpage, czyli stół warsztatowy. Taki też znalazłam, tylko ze środka wystawała... półmetrowa piła tarczowa (a nie chciałam bawić się w magika i robić szoł, że przecinam sobie komputerek). Ten stolik wydał mi się zatem idealny.

Salmanson&Co (doceńcie, leżałam pod stołem, żeby zrobić foto), ręczna produkcja w NY, bodajże w latach 30- tych. Te seksownie wygięte nogi, ten blat! Stół ma wymiary idealne na niewielkie biurko, jest stabilny, mocny. Nogi są składane, a sam stół, pomimo dużej ilości patyny, jest gładziutki. Porządne krzesło tylko potrzebne mi ASAP, wszystko na stanie mam brązowe i za dużo tu tych brązów, rzuciłam więc tymczasowo i niedbale do zdjęć różową poduszkę, ale widzi mi się tu jakiś uroczy fotel w dobrym kolorze (miodowym??). Od dziś chyba będę inaczej patrzeć na gówniane dni. 










Do następnego!

CONVERSATION

12 komentarze:

  1. a gdzie takiego Pana od złomu można znaleźć? ogłasza się gdzieś? Też jestem z Trójmiasta i ma takie samo "nietypowe" poczucie estetyki, co Ty :), więc może też bym coś dla siebie znalazła :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma konkretnego konta, po prostu jak coś ma wystawia na olx ;-)

      Usuń
  2. przepraszam, ale muszę!!! o k......!!!!!!!! <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Ehhh... do tu gadać, pisać... zazdrość mnie ogarnęła wielka...

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten stół jest fenomenalny! Chciałbym mieć taki w swojej kolekcji :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Oesu.... no mega! Cudownie mieszkasz :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Piękny złom. Jestem pod wrażeniem. Cieszę się, że udało ci się go upolować:)

    OdpowiedzUsuń

Instagram