Myślisz: radość, mówisz: boho!


Boho to mój styl. Gra mi w duszy nieprzerwanie od wielu lat, choć doświadczałam go w różnych odmianach i konfiguracjach. Dzisiejsza wersja boho jest wspaniała, modern boho jest najlepszą wersją hippisowskiego lifestyle'u, jaki trendsetterzy mogli wymyślić: zabawny, kolorowy, przytulny, a wcale nie w mglistych oparach skrętów. I choćbyś nie wiem jaki styl preferowała, to i tak urządzając garden party czy myśląc o jakimś radosnym celebrowaniu kalendarzowego lata, pójdziesz w boho. Bo boho to radość. 

Boho to kolor, to wolność, to poluzowanie gaci. To pozytywna energia, to ciepło. Kiedyś hippiski notorycznie falowały nagą piersią (mi też się to zdarza, ale tylko w domu i przypomina bardziej paniczne poszukiwania niegryzącego stanika), dzisiaj noszą powłóczyste i cudownie uwspółcześnione sukienki, a i dzwony też wróciły do łask. Styl modern boho we wnętrzach rozpanoszył się na dobre, dziś nieco bardziej przejrzysty i ugrzeczniony, za to nadal pełen wdzięku, bujnego kwiecia i buchający całą tą magiczną feerią barw. Dobrze to określiła jedna z moich obserwatorek na instagramie: wnętrza boho są takie cheerful- są po prostu radosne. 

Poszukując własnego stylu przeszłam przez kilka fascynacji: był i prl, był totalny vintage, była nawet wersja prowansalska (sic!). Dopiero po kilku latach błądzenia, kiedy zmieszałam trochę żelaza z kaktusami i różem, ujrzałam bulgoczący koktajl składników, które zmiksowane razem dały takiego drinka, od którego do dziś kręci mi się w głowie- trafiłam na ścieżkę mojego wnętrzarskiego raju, trafiłam na new bohemian

Jest wiele blogów, na których możecie inspirować się skandynawskim chłodem czy nowoczesnym minimalizmem- u mnie zaznacie radosnego boho we współczesnej wersji. Bo wcale nie musisz być suchym hippisem w przepoconym t-shircie z Morrisonem, żeby mieszkać w stylu boho. Odmian stylu boho jest bowiem co najmniej kilkanaście, dlatego każdy może dopasować go do własnych upodobań- dawkować kolor i pójść tylko w naturalne, słomkowe barwy albo zaszaleć i zmiksować wszystkie możliwe azteckie motywy ze sobą. 


Styl boho urzekł wielu, ale i wielu napełnił wątpliwością: jak się do niego zabrać? Boho to nie jest bowiem napaćkanie wszystkiego, co kolorowe, to jest trochę jak układanka z puzzli, które nie mają konkretnych kształtów i wymiarów, ale które płynnie grają dopiero razem. Nie prowadzę żadnej krwawej krucjaty przeciwko innym stylom, ale jeśli znudziły Ci się białe ściany i puste kąty, to 'zacznij od boho'. 

BOHO TO ROŚLINY, KWIATY I ZWIERZĘTA. Jednym słowem, uwielbienie dla natury. Im więcej kwiatów i roślin, tym lepiej. W tym stwierdzeniu zawiera się jednak bardzo wiele elementów, niektórzy bowiem mają tylko rybkę w szklanej kuli, a niektórzy ogromną kalkomanię tygrysa na ścianie (jak Chiara Ferragni). I to jest piękne w tym stylu! 

NIE MUSISZ SIĘ OGRANICZAĆ. Tu nie ma czegoś takiego, jak 'zbyt wiele'. Możesz łączyć kolory, jakie tylko chcesz, możesz szaleć, dodając do naturalnych materiałow coś zupełnie kiczowatego, możesz też iść w stronę bardziej glamour i na starym perskim dywanie postawić futrzane klapki od Gucci. Możesz dodać coś ze swojej osobowości i uczynić ten styl jeszcze bardziej unikalnym. Nie musisz się ograniczać, za to wreszcie możesz odetchnąć.

ZAPOMNIJ O PUSTEJ ŚCIANIE. Tabula rasa bardzo drażni wszystkich #boholovers, dlatego ozdoby ścienne to nasz must have. Jeśli obawiasz się jeszcze turkusowej ściany, zacznij od czegoś mniejszego, np. wełnianego kilimu czy łapacza snów. Jeśli w ogóle nie wiesz, czy warto wbić nawet gwóźdź, zacznij od czegoś naklejanego, bez szwanku dla tynku. W boho stylu cudowne jest to, że nie musisz się obawiać aż tak bardzo o panujące trendy, możesz dodać więcej wzorów do sypialni czy wybrać kolorowe fototapety do salonu. Moja mapa nad łóżkiem z palet też jest fototapetą, tylko wyciętą z ogromnego arkusza- zawsze łatwiej jest mi zmienić taką dekorację. 

 1. Fototapeta w sypialni, pinterest.com // 2. Botaniczna zmywalna fototapeta od Pixers

BOHO TO NAJPRZYTULNIEJSZY STYL. Te lampki, te miękkie tkaniny, dywany, świece. Boho nie jest minimalistyczne, dzięki czemu cała ta warstwowość i mnogość dale niesamowite poczucie przyjemnego, zacisznego wnętrza. 

Czerwiec i kalendarzowe lato są idealnym momentem, by zabawić się z boho- ja urządziłam niewielką kolację w salonie. Siedzieliśmy na poduchach, na ziemi, sącząc sangrię przy otwartym balkonie. Spróbujecie, przepadniecie, mówię Wam. 








 Ten post powstał we współpracy z firmą PIXERS

Do następnego! 

CONVERSATION

10 komentarze:

  1. Odkryłaś jeszcze jeden talent. Pięknie nakryty stół, padłam normalnie. Jeśli mogę dodać, to każde wnętrze w stylu boho jest inne. Wspólny mianownik to chyba tylko rośliny, luz i poduszki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Gosiu, pierwszy raz tak się pobawiłam z tym nakryciem.
      Dokładnie! Każdy zawsze zrobi własną wersję, dlatego choć te wnętrza są podobne, to nigdy nie będą takie same. pozdrawiam!

      Usuń
  2. OBLĘDNE ZDJĘCIA!

    OdpowiedzUsuń
  3. Super zdjęcia! Prześlicznie to wszystko wygląda :) Wpadnij na mojego bloga :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zgadzam się w 100% ja też kocham boho, jego wszystkie odmiany, mniej i bardziej kolorowe. A przede wszystkim to, że daje poczucie szaleństwa, że nie ogranicza, wydobywa z wyobraźni to co lubisz....
    Świetny post i świetne foty.
    Stół nieziemski a miseczki aaaaa cudo!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Renata, miseczki vintage, rosyjska porcelana, upolowane :-))

      Usuń

Instagram