Sensacje ubiegłego miesiąca- maj.


Maj- miesiąc, w którym zbierałam śnieg z balkonu, by za kilka dni smażyć się w samych majtkach. Miesiąc, który buchnął w twarz bujnym kwieciem, nową jakością życia i nowymi problemami, jak zepsuty depilator i kwota podatku do zapłaty ASAP, która przewyższa moje jakiekolwiek możliwości. Były jednak, jak co miesiąc, całkiem dobre momenty, które dodawały mi błogich pąsowych rumieńców. I wcale nie była to tekusia. 

Dobry wybrałam sobie dzień na podsumowanie tego cholernie długiego maja- Dzień Dziecka. Dzieci, jakąkolwiek nie darzyła bym ich odrazą, to jednak mają w sobie coś dobrego: potrafią zachwycać się byle pierdołą. Jakimś liściem, żukiem czy lizakiem (choć równie szybko się wściekają, na przykład pieluchą pełną piachu). Jest to dobre, my, ludzie w wieku produkcyjnym, zapominamy o tym. Dlatego mam ten cykl, żeby sobie pocieszyć się mniejszymi i większymi rzeczami. W maju pięć takich było. 

1. BUJNE KWIECIE. 

W końcu bezkarnie można rżnąć bez z cudzych ogródków, w końcu darmowe gałęzie do wazonu! Zapachy, kolory, latałam w tym miesiącu z aparatem po krzakach jak oszalała. Jeszcze tylko czekam na piwonie, choć widziałam już kilka sztuk, aczkolwiek bardziej przypominających zieloną piłkę do tenisa na liściastym patyku. Podobno, żeby się rozwinęły, trzeba dosypać cukru do wody, prawda to? Taką wesołą historyjkę sprzedała mi babka w kwiaciarni, ale ja to nieufna jestem i coś mi się wydaje, że kupiła w hurtowni najtańsze i wciska mi jakiś kit. Póki co, nadal obrywam ludziom drzewa.



2. SALON W NOWEJ ODSŁONIE. 

Chwila warta upamiętnienia! Fioletowa kanapa zrobiła bowiem wyjazd z kwadratu na wieki. Tak samo szklany stolik, choć ten bezczelnie zawinęła mi z domu własna matka rodzicielka. W roli nowego stolika kawowego występuje moje stare biurko, któremu upierdzieliłam nogi, bowiem home office zaprezentuję niedługo w nowej odsłonie. Jest deska, jest akwarium, jest moja darmowa sofa- chrzanić wnętrzarskie konwenanse! 






3. PUSTE PLAŻE. 

Krótka chwila i rzadki moment- pusta plaża i piękna letnia pogoda. Będąc niedawno w Kuźnicy, czułam się jak na Malediwach. Mmm, słoneczko, biały piaseczek, przyjemna bryza, serferzy z dupkami jak brzoskwinki. Ale już niedługo, jak śpiewał Robert Gawliński: 'mamy tylko chwilę'. Jeszcze sekundka, a piach przysłonią materiałowe zasieki i niejeden Janusz będzie brodził w swych kubotach w naszej polskiej petlandii, dzierżąc przy tym ukochanego goferka i trzy krzyczące mikrusy pod pachą. Ach, lato nad polskim morzem. A mogło być tak pięknie! 


4. NOWA KSIĄŻKA ŻULCZYKA. 

Okej, jeszcze jej nie czytałam, ale jestem bliska, skończę tylko 'Wielki diament' Chmielewskiej. A skończę go szybko, bo aż przebieram nogami żeby się zabrać za 'Wzgórze psów', które ukazało się w maju. Jestem fanką pisarskiego stylu Żulczyka, jakby był zawsze wkurzony. Człowiek z Mazur, w wieku mojego starego, na wiele spraw mamy podobne poglądy. Czytaliście już może? No to tylko nie zdradzajcie mi tu zakończenia. 


5. CELINE DION NA BILLBOARD MUSIC AWARDS 2017. 

Jak to jest możliwe, że po tylu latach od premiery 'My heart will go on', ona po prostu wychodzi na scenę i śpiewa go jeszcze lepiej? Ta kobieta to istotnie dar od Boga. Wykonanie to nabrało zupełnie innego znaczenia, zapewne przez smutny fakt, że Celine straciła niedawno ukochanego męża i brata, i to dzień po dniu (koszmar). Jej łzy w oczach i cała oprawa ścisnęły mnie za brzuch, tyłek i gardło razem. 

 

To tyle moich majowych zachwytów. 

Do następnego!

6 komentarze

  1. Salon w nowej odsłonie(ciekawe na jak długo :p :)))- super rewelacja, szklany stolik, moim zadaniem, tu nie pasował-dobrze, że wyjechał. Pozdrowienia. Iwona z Wawy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ufff, no to jestem spokojna :-)
      pozdrowienia!

      Usuń
  2. Miałam taki czas w swoim życiu, że mieszkałam kilka miesięcy w Gdańsku i plaże poza sezonem, to jest coś za czym teraz tęsknie całym sercem! Wrocław, w którym mieszkam, to fajne miasto, dużo się tu dzieje, ale prawda jest taka, że gdybym tylko mogła, to od razu wracałabym nad morze. jest jakiś niepowtarzalny klimat w tym Waszym Trójmieście!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś w tym jest. My nawet przez chwilę rozważaliśmy Wawę, ale chyba zbyt rozpędzona dla mnie. Trójmiasto ma w sobie coś przyjemnie wieśniackiego, to chyba te kuboty i gofry :-P Do tego plaże, dużo zieleni, nieduże korki, no naprawdę całkiem spoko się żyje.

      Usuń