Miłośniczka ścian efektownych, czyli remontowy plan.


Jeśli chodzi o ściany, to ja mam bardzo sprecyzowane oczekiwania- interesują mnie zdarte tynki, nierówno nałożone gładzie, malowanie do połowy i odwrotne lamperie. Fascynuje mnie look a'la opuszczona fabryka, gdzie najpiękniejsze ścienne pejzaże tworzą barwne zacieki i pozostałości z tapet. Ot taki mam fetysz, może nie że zaraz idę w miękki grzyb, ale wszelkie inne (suche zasadniczo) wizualne zaskoczenia bardzo poproszę. 

Wszystkie te wnętrzarskie niedoskonałości, które dają odważny i zaskakujący efekt. Te cudnej urody nierówności. Marzę, umieram wręcz z pożądania do zamieszkania w lofcie z antresolą, gdzie jedna spektakularna ściana zrobiłaby po prostu całą robotę. Notorycznie przeglądam francuskie pisma, gdzie te szatańskie ściany mnie tak diabelsko nęcą. Szczęśliwie jednak zupełnie nie należę do osób, które boją się eksperymentować. Nie należę też do osób cierpliwych, które remont planują całymi latami, robiąc skomplikowane wizualizacje i misternie dopasowując każdą klameczkę do listewki. Ja jestem z tych, co jak mają złotą myśl o genialnym ustawieniu kanapy, to przestawiają ją, choćby to druga w nocy była. Małżonek się już z tym pogodził, pies przestał zwracać na mnie uwagę, a więc droga wolna. 

BĘDZIE ZABAWA, BĘDZIE SIĘ DZIAŁO!


O moim mieszkaniu praktycznie wiecie już wszystko. To w końcu tylko niecałe 50m2, no nie poszaleję może aż tak, jakbym rzeczywiście chciała. Ale nie powstrzymuje mnie ani to, ani w ogóle nic innego, nie jestem bowiem z tych, co to biadolą, że nie mają tego czy tamtego, więc w sumie po co zabierać się za coś w ogóle. Ja się zabieram i to zabieram się ostro, bo jeszcze w lipcu stanie na mym kwadracie... nowa ściana. 

Jest taka niewielka część mieszkania, której Wam notorycznie nie pokazuję z bardzo prostego powodu- jest ona tragiczna. Zawsze ze zdjęciami mam problem, ujęcia muszę komponować w taki sposób, by jej w żaden sposób nie ująć. Jaki to ma jednak sens, skoro kole me oczy każdego dnia, a to one oglądają ją non stop. 'Basta!'- krzyknęłam więc staremu w ucho jak zasypialiśmy. Koniec tego, robię z tym porządek i to jeszcze w tym miesiącu. 

Ściana ta będzie zupełnie nowa i totalnie efektowna, celowo jeszcze nie mówię Wam która i gdzie, żeby oczom Waszym mógł ukazać się zaskok totalny. W sumie planowałam to od dłuższego już czasu, ale nie ukrywam, że miałam ogromny problem ze znalezieniem tego konkretnego, interesującego mnie produktu. Wiecie przecież, jak to jest- przyśni Wam się coś i koniec, farba albo życie. Złożyło się jednak tak cudownie, że mam, mam ją, kompletuję akcesoria i dosłownie na dniach ruszam z pracą. Zrobimy szał na tym blogu wespół z marką Francesco Guardi Collezione.


Marka ta specjalizuje się w typowo dekoracyjnych produktach, jak farby o niespotykanym i niebanalnym efekcie rdzy czy rosy, a także wszelkiego rodzaju betonowych masach, marmurowych tynkach czy wapiennych stiukach. Generalnie jest to cenne źródło dla wszystkich tych, którym nieobcy jest styl np. loftowy, rustykalny czy vintage, gdzie takie właśnie efekty są nawet bardziej niż pożądane. Francesco Guardi Collezione jako jedna z niewielu firm na polskim rynku oferuje np. farby o prawdziwym efekcie aksamitu (stworzone do sypialni), czy specjalne wieloefektowe masy, idealne do samodzielnego tworzenia niesamowitych struktur na ścianie- możemy więc szybko i łatwo stworzyć sobie np. starą, fabryczną ścianę z prawdziwego zdarzenia albo z kolei uzyskać bardziej nowoczesny i designerski efekt, niezależnie gdzie mieszkamy. Przeprowadziłam solidny research i okazało się, że jako naprawdę nieliczni oferują mój wymarzony produkt (wkrótce się dowiecie, jaki!) w rozsądnej cenie, wraz z potrzebnymi podkładami, akcesoriami i dokładną instrukcją, która dodaje mi solidnej otuchy, że z małżonkiem sami sobie damy radę- produkty te bowiem nie są może najtańsze, ale są za to bardzo wysokiej jakości- jak się chce mieć efekt 'wow', to nie warto bezsensownie gmerać w ryzyku. Do tego wszystkiego mają jeszcze znakomitą przyczepność, dają się łatwo nakładać, obrabiać, no i przede wszystkim nadają się do natychmiastowego użytku- no po prostu jak stworzone specjalnie dla mnie! 




Już za momencik zaczynam testowanie jednego z produktów, ciekawe czy zgadniecie, jaki mam plan :-)

Podpowiem, że na zdjęciach powyżej na pewno przewija się gdzieś ta moja wymarzona ściana. 

Zobaczę ją i ja, i Wy, i to jeszcze w tym miesiącu. 

Stay tuned! 


Ten wpis powstał we współpracy z marką Francesco Guardi Collezione.

CONVERSATION

6 komentarze:

  1. ja strzelam, że to będzie rdza :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Znając ciebie na pewno będzie zajebiscie :))

    OdpowiedzUsuń
  3. Myślę, że wyjdzie cudnie. Ja też mam plany remontowe. Ostatnio zakupiłam kilka rzeczy w Ikei, ale na większe wydatki zbieram jeszcze fundusze. Trzymam kciuki za remont!

    Uściski, Zuza
    merelysusan.com

    OdpowiedzUsuń

Instagram