Oddychasz czy kąsasz? O komentowaniu w sieci.


Internet własnymi prawami się rządzi, w szczególności zaś ekstremalnie mocno upodobał sobie prawo wolności słowa. O tyle, o ile w realu nikt jakoś tego przesadnie nie żąda (oprócz polityki), tak w sieci slogan 'mogę mówić, mam takie prawo!' jest jakoś solidnie wbetonowany. Szczególnie grupa osób o takim samym imieniu (Anonimowy) rozkochała się w tym zdaniu, broniąc nim każdy swój średnio kulturalny i bardzo kreatywny wywód. 

Komentowanie w sieci, czyli temat rzeka. Ale nie będzie dziś o hejtach i hejterach, bo to już źródełko wyczerpane, będzie o moich ulubionych zdaniach. O wypowiedziach, od których roi się pod postami moimi, postami innych, o komentarzach na wnętrzarskich blogach. Ja wiem, żeśmy się sami na to pisali, upubliczniając nasze kąty. I nie każdemu się one mogą podobać. No raczej! Dziwne, żebyśmy wszyscy to samo lubili, nie? Jak jednak mówią niektórzy: nie lubię chamstwa i góralskiej muzyki. No, to ja najbardziej nie lubię tego pierwszego. 

Drobne prztyczki, końcowe uśmiechy półgębkiem i kropki nienawiści- uwielbiam to kąsanie, niczym podszczypywane w półdupek. Wszystko pięknie i ładnie, a na koniec bach, jeb, kopniaczek. O tak, sieć ciociami-dobra-rada stoi, krytyką i oceną. Na szczęście nie spotykam się z tym zbyt często, nie przejmuję się tym również, ni też z tego powodu nie płaczę, śpię dobrze i spokojnie. Jestem szczęśliwa, że większość moich Czytelników to jednak osoby przyjazne i kulturalne, nie narzekam i narzekać nie mam zamiaru. Nie żebym też i krytyki przyjąć nie umiała, co to, to nie, lubię dobrą polemikę i dyskusję, ale wiecie, taką fer plej. Są jednak takie cztery słodkie kwiatki, takie moje ukochane, które rosną sobie wokół mnie, w moim ogródku także, które wyjątkowo piją mnie w tyłek. I dziś to o nich będzie. Tak, ja też wyrażam tu swoje opinie, często piszę, co mi się nie podoba. Sarkazm to jednak jest język ojczysty na tym blogu, tak samo obecny jak szacunek i poczucie humoru. Bo jest różnica między oddychaniem a kąsaniem. Jest różnica między mówieniem i pluciem (choć niektórzy robią to naraz). Jest też różnica między spojrzeniem a brutalnym osądem. I to znacząca! 

1. JA TO BYM...! 

Tą ścianę przemalowała! To łóżko wywaliła! Zrobiła inaczej! Znalazła taniej! Zostawiła, jak było! Jednym słowem, na nic Twój trud i znój, na nic Twoje zmagania z budżetem, a także na nic Twoja radość z efektu końcowego. Przyjdzie taka, spojrzy, napisze, że ładnie, ale nie w jej stylu. Kurczę, to może dlatego, że to w moim? Uwielbiam, gdy ktoś daje mi złote rady, gdy wcale o mnie nie proszę. Naprawdę, mnie wcale nie trzeba ciągle chwalić (no dobra, może odrobinkę, w końcu każdy bloger ma trochę wybujałe ego), ale oczywiste jest, że jednak w swoim domu każdy robi po swojemu. Pozwól więc, że i ja sobie po swojemu robić będę. 


2. WZIĘŁA I ZEPSUŁA. 

Wpadła niedawno i do mnie taka opinia. Bo ja mebli z namaszczeniem nie traktuję, rzeczy jak każde inne, materialne tylko, a więc wagi niższej. Nie są to poświęcone przez papieża relikwie, ino stara szafka. Ale wystarczyło, że drzwiczki zdjęłam i na gwoździach powiesiłam kijek z zasłonko, żem Maryjkę w kropki wykleiła. No bezczelnie sprofanowałam taki piękny vintage ze śmietnika, gdzie i tak zgniłby wśród pełnych pieluch, bo i też nikt się jakoś po niego nie kwapił prócz mnie. Ale zepsułam i koniec. Zbezcześciłam.

3. BLOGER TO TEŻ CZYTELNIK. INNYCH BLOGÓW.

Takie zjawisko permanentnie zachodzi- robisz wpis, przychodzi inny bloger, napisze swą opinię, że pięknie i super, po czym robi wpis u siebie, że takie coś to generalnie lipa jest. No uwielbiam! A widziałam często, w moim przypadku też, a jakże. Po cholerę zatem do mnie włazi? Link do siebie zostawić? Nie mam jakichś konkurencyjnych zasięgów, nie reklamuję się za często, nie spamuję, fejsowi zarobić nie daję, ale te kilka tysięcy czytelników miesięcznie może mu coś jednak da. Doskonale znam takie osoby, przez swe porządne wychowanie jednak imion nie wymienię.

4.  SWOBODNA OCENA STATUSU MATERIALNEGO. 

Chamskiego spamu tu nie publikuję. Nie chodzi o normalną krytykę i opinię, tylko o jazdę po bandzie. A zdarzały się bolesne słowa, że mam w domu same śmieci. Nie chodzi o to, że żyję w ubóstwie, ja mam po prostu taki styl, ale rozumiem, że dla kogoś, kto żyje w mieszkaniu 'tu jest jakby luksusowo', może wydawać się to rupieciarnią. Zdarzyło się też sporo negatywnych opinii pod wpisem, pod którym cieszę się, że mam swoje mieszkanie. Cieszy się głupia, że w blokowisku mieszka, w gołębniku takim, prawie jak komórki dla uchodźców. No wiem, że to nie sopocka willa z ogrodem, na którą mnie nie stać. Blok to dla mnie dużo, nawet fakt, że ktoś dał mi kredyt hipoteczny, bo wiem, że wielu ludzi o tym marzy i nie ma nawet kredytowej zdolności na kawalerkę. Więc albo cieszysz się moim szczęściem i szanujesz moje wybory, albo w ogóle nie wiem, po co tu jesteś.

Tyle, bo i nie chcę się bardzo na tym skupiać, ale co mnie gryzło, to się dziś ulało.
Macie jakieś swoje ulubione komentarze, z którymi ktoś do Was wystrzelił?  
Piszcie, pośmiejmy się razem! 
I tylko nie myślcie, że bloger to taka osoba, której już nic powiedzieć nie można :-)

Do następnego :-)  

36 komentarzy:

  1. Hehe, z tego zestawu przerabiałam chyba wszystko poza punktem 3. Co mi się kiedyś oberwało za to, że upiłowałam nogi w drewnianym stoliczku kupionym na targu staroci! Łomatko! Jakbym co najmniej wpadła do Luwru i Mona Lisie wąsy sprejem domalowała.

    Ja z kolei uwielbiam komentarze w trybie rozkazującym. "Wyrzuć te buty!" "Zmień torebkę!" Albo takie, w których autor najpierw jedzie, że chuj, dupa i kamieni kupa, a na koniec dodaje (koniecznie z uśmieszkiem albo serdecznym pozdrowieniem!): "no ale najważniejsze, że tobie się podoba :)"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nawet przerabiałam jeszcze więcej niż te cztery, ze ścieraniem kurzu i reklamą na blogu na czele. Faktycznie, te są wspaniałe: 'Wiesz, ja to bym tak w życiu mieszkać nie chciała, neva eva, nawet za darmo, nawet za dopłatą, ale ważne, że Tobie się podoba' :-P Cudo! Chyba mam nawet gdzieś taki w archiwach.

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. I to jest odpowiedni komentarz! :-D
      Dzięki, pozdrawiam

      Usuń
  3. O matko, nie wiedziałam, że tacy wredni się zdarzają. Ja mam zupełnie inny styl w swoim domku i inny planuję w nowym, ale dosłownie uwielbiam Twoje wnętrza są kolorowe, odważne, energetyzujące i takie nie "nudne". Lubię zaglądać, czasami coś podpatrzę, by wykorzystać pomysł i zmienię co nieco, by efekt finalny był zupełnie inny. Bo przecież ile ludzi tyle gustów i choć jestem starszą babką nie uważam że kropki na Maryi to profanacja. Pokazuj nam swój kawałek podłogi inspiruj i kreuj swój świat. Anonimowa Inaros

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Inaros! Ale Ty akurat anonimowa nie jesteś, moja Ty stała Czytelniczko :-***

      Usuń
  4. Ja pier...ę, nie sądziłam, że ci takie chwasty do ogródka sadzą, dla mnie Twój blog ma wszystko to, czego potrzebuję. Uśmiech, luźną gumkę, kolory, zaskoczenie, niepospolitość, humor, perełki i świetne teksty. Uwielbiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hah, a jednak! Dziękuję Kochana, bardzo bardzo miło mi to czytać!

      Usuń
  5. Jesteś najlepsza, Twoj blog jest najlepszą terapią odwykową od tego dupościsku instagramowego, czekam na książkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oesu, kim jesteś?? Klnę się, że to nie ja sobie napisałam!

      Usuń
    2. Stała czytelniczka, zaczytuję się Twoim blogiem bo wyrażasz w nich swoją osobowość, najlepiej idzie mi lektura na dyżurach nocnych kiedy pacjenci nie zawracają głowy, podoba mi się to co robisz naprawdę pomyśl o książce. Pozdrawiam ewa

      Usuń
    3. Dziękuję Ewa, to bardzo bardzo miłe :-*

      Usuń
  6. ohohoho nie sądziłam, że spotkałaś się z innymi blogerami, którzy Ci naśmierdzieli i poszli! :o No wiecie co! :P

    OdpowiedzUsuń
  7. ooooo to ja na 8 lat prowadzenia bloga miałam może ze trzy takie niefajne komenty, reszta to same ochy, achy, zachwyty... miłe to, a nawet bardzo miłe.

    Ale wiadomo ilu ludzi tyle samo spojrzeń na tę samą rzecz. A teksty, ja bym coś tam (zawiesiła inaczej, pomalowała na biało, postawiła do góry nogami) to nic innego jak pokazywanie własnej kreatywności, bo wiadomo, że zrobisz i tak jak ty chcesz, i chyba z dobrymi radami nie ma wiele wspólnego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No widzisz, ja jednak emocje wzbudzam :-) A co do tekstów, wybacz, ale dla mnie to nie jest przejaw kreatywności.

      Usuń
    2. Sugerujesz, że te achy i ochy to nie emocje? ;-) ech życie....

      Usuń
    3. Rozpływanie się nad własną cudownością na czyimś blogu- no to jest dopiero ECH. I jakież to miłe, a jakie taktowne... Ale szanuję to, choć nie popieram.

      Usuń
    4. Ha ha .... rozpływam się nad moimi czytelnikami :) bo co do własnej twórczości blogowej mam naprawdę wielki dystans :)

      Usuń
  8. Ha! Ja kiedyś oberwałam komentarzem, że zamiast się rozczulać nad kotkiem, który to kotek ze mną spał w jednym łóżku i międlił mnie łapką - powinnam se dziecko urodzić :D No powiem, że jak mam naprawdę ostry jęzor, to wtedy mnie zatkało :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co?? No to już nawet śmieszne nie jest... Chciałabym spotkać tego osobnika oko w oko. Mi jeszcze nikt tekstu o dzieciach nie strzelił. I lepiej niej nie próbuje! :-D

      Usuń
    2. Poważnie. Aż polazłam poszukać tego komentarza. Uwaga, cytuję "Postaraj się o dziecko, to wtedy nie będziesz musiała nazywać kota synusiem.Hormony Ci walą na mózg, to widać w całym Twoim blogu.
      Margo."

      Usuń
    3. Paulina, jak chcesz, to wejdź do mnie na bloga z tej linki - to notka pod którą się znalazł ten komentarz - http://doggiedaisy.blogspot.co.uk/2010/10/blog-post.html#comment-form

      Usuń
    4. Jeju, aż słów braknie.... Jakie ta kobieta psyche musi mieć sfrustrowane :-( Nie wiem, czy szkoda mi jej, czy wręcz przeciwnie.

      Usuń
  9. Rzeczywiście tak jest jak piszesz. Prowadzę bloga bo to moja pasja, przy okazji której może kogoś zainspiruję. Nie komentuję, że coś jest cudne jeśli w moim odczuciu nie jest, nie piszę też, że coś do mnie nie przemawia, po prostu poczytam, obejrzę i wychodzę. Bardzo fajny wpis, pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  10. Paulino, nie piszę bloga, nie umiem się zdecydować jaki dać kolor na ścianie w sypialni, chodzę od jakiegoś czasu po różnych blogach wnętrzarskich, ale dopiero u Ciebie wracam do pionu - nie wciskasz mi, że potrzebuję łóżka za ok. 4 tys. zł, za tyleż samo zasłon, generalnie popieram wpis Ewy - napisz książkę bo masz świetną, lekką rękę i mądre teksty. (byłam u Ciebie 2 razy jako Anonimowa, ale trochę mnie zawstydziłaś) Pozdrawiam Małgorzata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej, ależ mi miło! Dziękuję Gosiu, dla takich Czytelników zawsze warto dalej ciągnąć ten wózek. I oczywiście wspominając anonimy zupełnie nie miałam na myśli osób takich jak TY. Pozdrowienia!

      Usuń
  11. Ło matko...można się zdołować, że kogoś ponosi...;)Uwielbiam Twój blog z kilku powodów: masz odjazdowe mieszkanie i jestem ciekawa co nowego wysmyczysz, po drugie humor podobny do mojego, nie spinasz się, jesteśmy w podobnym wieku i nosimy to samo imię;) Także ten..no uwielbiam ten Twój blog, a długie teksty mnie nie przerażają, sa jak balsam dla mej duszy;) nie przejmuj się, że ktoś ci pociśnie, widocznie zazdrości;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie to nie dołuje, bardziej wnerwia, a w lepszy dzień to i nawet bawi. Strasznie dziękuję za ten komentarz. Myślisz, że piszę za długie teksty? Może napiszę post z prośbą o opinię, bo może rzeczywiście czymś Was wkurzam :-) Uściski!

      Usuń
    2. Nie...Twoje teksty sa akurat i nie skracaj ich proszę;) Uwielbiam cię czytać.Poza tym masz idealną ilość tekstu i sporą dawkę kolorowych zdjęć;)

      Usuń
  12. Sama od niedawna piszę bloga. Póki co moi czytelnicy to głównie znajomi. Być może tak już zostanie. ;) Mój najgorszy tym komentatora to cichy skrytobójca (aka fałszywa wesz)- na łolu pisze, że wszystko w domu mam piękne, żart super i dzieci piękne. A za plecami, do mojej matki, siostry, babki powie, że kaszana. W domu na pewno syf, tylko na zdjęciach nie widać, żarty słabe a dzieci za chude i zezowate. A ja to zawsze byłam beznadziejna. Czy taki komentator tez się liczy? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety tak, liczy się :-/ Ale cudownie go nazwałaś, fałszywa wesz <3 To mrowie się chyba mnoży, bo i u mnie tego śmiga że ho ho!
      BTW, masz bardzo fajnego bloga, kontynuuj go! Na pewno zdobędziesz więcej Czytelników, tylko to niestety trwa i trzeba mieć dużo samozaparcia w sobie. Ale trzymam kciuki, ja będę zaglądać. Buźka :-)

      Usuń
    2. Dzięki! Wpadaj bez zapowiedzi ;)

      Usuń
  13. HEJ PAULA, ja wlasnie wrocilam z wakacji i ...nadrabiam, i az zielona sie zrobilam ze strachu- ze to o mnie (punkt 1)...bo ja taki nacisk na ten stolik szklano-metalowy, co to u Twej szaownej wyladowal ostatecznie robilam...echh, no ale jesli tak to sorry♥ Intencje me byly szlachetne, on mi tam pasowal jak nic innego wczesniej♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej! Nieeeee, no co Ty! Ciebie to ja akurat bardzo dobrze kojarzę, znam i lubię! Takie komentarze mi absolutnie żadnej krzywdy nie robią <3

      Usuń

INSTAGRAM

@stylerecital_com