Ściana z efektem rdzy, czyli metamorfoza drugiej części kuchni!


Schowko- spiżarnia, druga, dużo mniejsza część naszej kuchni, garderobo- graciarnia. Jakkolwiek bym nie nazwała tego kąta, to przez ostatnie dwa lata przeczył on wszelkim moim wnętrzarskim skillom. Zasłonka przybita do przeciwległych ścian na GWOŹDZIE (#dontjudge), każda ściana z przebitką poprzednich kolorów (pomarańczu głównie), a wewnątrz wszystko: ogóreczki, dresy, zimowe buty, odkurzacz, mopy, kartony z kombinerkami, żelazko i tak dalej, i tak dalej.... Dlatego wybaczcie brak porządnego zdjęcia 'before', ale chyba wstyd pożarłby mnie na miejscu. 

Wy macie krzesło wstydu, ja mam (miałam) tego wstydu całe cztery metry kwadratowe. Jak cudowny pryszcz na gładkiej twarzy, jak mucha w Chardonnay, jak najgorszy sen blogerki wnętrzarskiej. I biję się w pierś, bo kąt straszył tak... dwa lata. Nigdy w zasadzie na blogu nie wystąpił, co jest zrozumiałe, choć tak nam na kwadracie potrzebny. 

Pierwotny plan na ogarnięcie tego grajdoła był taki: malujemy całość na ciemną zieleń i stawiamy nową ściankę, by zamknąć tą niewielką przestrzeń od strony kuchni (od strony przedpokoju jest wąskie wejście). Ale oczywiście nie byłabym sobą, gdybym kiedyś działała zgodnie z własnym planem. Kiedy więc otrzymałam zamówione farby (a był to piątek wieczór), niemal natychmiastowo zmieniłam koncepcję, a efekt dosłownie przerósł nasze oczekiwania. 

Efekt rdzy! Tak jest, oto moja nowa ściana, nad którą pracowaliśmy z małżonkiem cały weekend. Niezwykle dekoracyjne wrażenie, które pokryło całą ścianę komina w kuchni. Cały schowek nieco zmniejszyliśmy, by mieścił tylko odkurzacz, mopa i jeszcze kilka niewielkich rzeczy. Szafa mężowskiego znalazła nowe miejsce, regał (pomalowany na żółto) stoi teraz przy sklejkowej ścianie. Przez schowek można teraz przechodzić dzięki zasłonie w cudownym ciemnym turkusie, zyskaliśmy też nieco dziennego światła w ciemnym przedpokoju oraz miejsca w kuchni. Ale przede wszystkim zyskaliśmy ścianę, która nas totalnie zachwyciła!

Jak uzyskaliśmy efekt rdzy? 


Do całej metamorfozy wybraliśmy dwuskładnikową farbę o efekcie rdzy, która doskonale współgra z ciemną zielenią kuchni. Oczywiście ściany uprzednio celowo nie szlifowaliśmy, nie tynkowaliśmy, wiadomo, ma być loftowo! Malowanie rozpoczęliśmy od nałożenia dwóch warstw bardzo gęstej, lateksowej farby podkładowej w ciemnoszarym kolorze, która zwiększa przyczepność kolejnych dekoracyjnych produktów. Farbę rozprowadzaliśmy wałkiem sznurkowym. Następnie, po całkowitym wyschnięciu podkładu, rozpoczęliśmy nakładanie składnika 'A'. 

 
Składnik 'A' już sam w sobie okazał się być niezwykły- bardzo metaliczny połysk, nieco 'chropowata' struktura w rudo- bakłażanowym kolorze, która momentalnie odbiła światło, tworząc efekt takiej miedzianej czy też blaszanej tafli. Nałożyliśmy (również wałkiem sznurkowym) dwie warstwy tego produktu, które wyschły bardzo szybko, dzięki czemu szybko zabraliśmy się za aplikację składnika 'B'. 


Składnik 'B' to z kolei gęsta farba w pomarańczowo- ceglastym kolorze, którą należy nakładać gąbką o bardzo porowatej powierzchni (takich dużych oczkach). Celowo piszę o tym, czym malowaliśmy, gdyż używanie niektórych narzędzi może po prostu zniweczyć cały efekt (w tym przypadku np. pędzel zupełnie by się nie sprawdził).

Wracając do składnika 'B', po prostu zanurzamy w nim spód gąbki i stemplujemy tam, gdzie chcemy i tyle, ile chcemy, wszystko bowiem zależy od efektu, jaki chcemy uzyskać. Oba składniki, choć gęste, to nie są bardzo kryjące, dzięki czemu efekt jest nieregularny, trójwymiarowy niemal, ponieważ spodnie warstwy są widoczne, dokładnie tak, jak na prawdziwej, zardzewiałej powierzchni (np. jak na moim biurku ). Ja osobiście nie chciałam, by wyszło zbyt pomarańczowo, nasza zielona ściana i tak jest efektowna, dlatego tego składnika zaaplikowaliśmy nieco mniej. Stemplowaliśmy, rozcieraliśmy, aż uzyskaliśmy najbardziej satysfakcjonujący nas efekt. 




Tadaaaam! Gotowe, chodzę i nie mogę się napatrzeć. Cały proces może wydawać się nieco skomplikowany, ale wcale taki nie jest, całą ścianę zrobił mój kochany małżonek sam, w jedną sobotę. W dodatku tak nam się spodobała ta grafitowa szarość podkładu, że pomalowaliśmy nią całą wnękę i jeszcze zamierzamy ścianę w przedpokoju :-)

Moje odczucia po teście farby Francesco Guardi Collezione

✔ to farba, które praktycznie nie ma przykrego, chemicznego zapachu; 
✔ świetnie się aplikuje, nie pryska;
✔ szybko schnie;
✔ efekt rdzy jest dokładnie taki, jak obiecał mi producent- ściana jest chropowata w dotyku, wygląda, jakby były w niej jakieś opiłki metalu, odbija światło, widać, że jest odporna na szorowanie, więc idealna np. do kuchni czy za łóżko;
✔ jest wydajna i warta swojej ceny. 

Bardzo chciałabym się do czegoś doczepić i wyjść na bardziej wiarygodną, ale uwierzcie mi, naprawdę nie mam do czego :-) Mamy trochę doświadczenia z różnymi farbami, dlatego tą z czystym sumieniem możemy Wam polecić! 

A poniżej cały efekt, jak już poustawiałam wszystko, posprzątałam od góry do dołu, wstawiłam mój ukochany szpitalny wózek (który teraz jest bardziej widoczny i genialnie pasuje) oraz nową roślinkę. Nie wierzę, że w końcu, po dwóch latach, mogę zrobić wreszcie zdjęcia kuchni w drugą stronę :-))) 











Ależ jestem ciekawa, jak Wam się podoba taki efekt?

Ja jestem zachwycona, nie mówiąc już o tym, jak pasuje np. do żeliwnych uchwytów od szafek czy innych dodatków :-) 

Uściski dla Was i do następnego!

 Dziękuję marce Francesco Guardi Collezione za pomoc w realizacji mojej metamorfozy.

23 komentarze:

  1. Wow! Wyszło mega! Widziałam gdzieś taką miedzianą taflę na ścianie - wyglądało to super, ale wydawało mi się zupełnie poza zasięgiem zwykłego urządzacza mieszkania. A tu taki sam efekt można sobie załatwić farbą! Dzięki za ten wpis.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się do takiej właśnie tafli śliniłam, ilekroć ją widziałam u chłopaków z Kiwaty i Miut, z resztą ich mieszkanie było trochę inspiracją w doborze kolorystyki (całe ich poznańskie mieszkanie znajdziesz na stronie Milk&Sun). Jakby tak nałożyć dużo tej końcowej warstwy, składnika 'B', to wyjdzie bardzo miedziana ściana.
      No i dziękuję, stary się narobił, ale chwała mu za to!

      Usuń
    2. Tak! To u nich tę taflę widziałam! W ogóle ich mieszkanie jest mega. Ech, mieszkać w starej kamienicy z takim wysokim, zdobionym sufitem...

      Usuń
  2. O kurcze, jeszcze czegoś takiego nie widziałam! ME-GA!!!!! Joanna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oryginalny jest ten efekt, to prawda, dzięki wielkie :-*

      Usuń
  3. Po prostu odlot! Brak mi słów. Bravissimo! Mam w przedpokoju takie stary szafy - coś mi mówi, że ten produkt czekały :). Justyna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. DZIĘ-KU-JE-MYYYY!!! :-D
      Kochana, rób! Ty wiesz, że ja widziałam na Pinterest tak pomalowanego SMEGa?? No stał tak sobie w kuchni i wyglądał na totalnie zardzewiały- co to za wybitny pomysł! Oj, wiele można by tą farbą podziałać :-)

      Usuń
  4. COOOO TU SIĘ...?! Nawet nie miałam pojęcia o takiej farbie. Jestem mile zaskoczona i nie mam najmniejszego pojęcia, czemu wcześniej o tym nie słyszałam! :O

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie miałam! Kiedyś rozglądałam się za miedzią, ale szłam bardziej w kierunku jakichś płyt miedzianych czy coś... a tu proszę, można farbą :-))

      Usuń
  5. Świetny pomysł :) bardzo mi się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jestem zdecydowaną fanką wnętrz w monokolorze, uwielbiam biel, czerń i szarość. I konsekwentnie tak mebluje swój dom. Twoja przestrzeń, tak kolorowa i różna od mojej jest dla mnie niesamowitą inspiracją. Po prostu kocham kolor we wnętrzach! U Ciebie jest idealnie. Niesamowite wyczucie smaku i właśnie koloru :) olbrzymia wrażliwość na detale. Dodatkowo sposób pisania wyborny dla czytelnika :) pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeju, spłonęłam i wyglądam jak moja nowa ściana właśnie <3
      DZIĘKUJĘ :-***

      Usuń
  7. Ej, no nie wiedziałam,że masz w swojej kuchni taki super kąt....Co do efektu, no nie chce przeklinać, ale wyszło za....rąbiście;)Także możesz być z siebie dumna;)Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha! Nikt nie wiedział i raczej na Waszym miejscu cieszyłabym się z tego.
      Ze starego jestem dumna, on machał wałkiem :-)

      Usuń
  8. efekt mnie powalił - jest świetnie!
    No i wreszcie możesz kąt pokazać :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję <3 I nowe tło do zdjęć będę teraz męczyć :-D

      Usuń
  9. o jacieeee, ale fantastycznie to wygląda! Brawo za pomysł. Lubię wnęki, a ta jest teraz numero uno :D a to przejście "chudini" wymiata! Sami je zrobiliście, czy już było?? Nie widziałam jeszcze takiego rozwiązania...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Kochana :-* Sami ofkors, wybiliśmy wielkim młotem :-D Gdybyśmy kiedyś chcieli zamiast zasłony ściankę g-k to zawsze jest wejście od drugiej strony. Ta dziura trochę przedpokój doświetla, bo ciemny jak grób, w ogóle na ten kąt to długo pomysłu nie miałam, zupełnie nieustawny i takie nie wiadomo co :-))

      Usuń
  10. Coś tam wiedziałam o sekretnym kąciku i byłam go bardzo ciekawa. Teraz chata wygląda obłędnie. Świetnie wszystko pasuje. Podoba mi się też kotara:)

    OdpowiedzUsuń

INSTAGRAM

@stylerecital_com