Trendy we wnętrzarskiej fotografii.


Fotografia wnętrzarska jest dziedziną dość trudną, przynajmniej dla mnie. Może nie pod względem techniki czy łapania kadru, ale pod względem koncepcji. Po ponad dwóch latach regularnego blogowania, bardzo często patrzę na świat przez pryzmat zdjęcia. Lubię fotografować, obserwuję, jak rozwija się fotografia w dziedzinie wnętrz i mody, lubię nowości, choć minie jeszcze dobrych dziesięć lat, zanim będę mogła określić się mianem jakiegokolwiek fotografa. Na dzień dzisiejszy dopiero się uczę, obserwuję i jestem w fotograficznej podstawówce. 

Przez ten czas zebrałam trochę spostrzeżeń i zdobyłam nieco nauki, choć pewne rzeczy w tej dziedzinie wciąż są dla mnie bolączką. Na przykład fakt, że większość pokazywanych wnętrz (w prasie, internecie) to martwe ujęcia. Doświetlone przez studyjne lampy, sztucznie wykreowane przestrzenie, dopracowane ciastem przez profesjonalne stylistki. Z drugiej strony jednak nie leży nam wnętrzarski cellulit, wolimy oglądać piękne livingi i czyste kuchnie. I wtedy znów pojawia się kwestia nienaturalności i wymuszonego porządku. Fotografia blogowa w zasadzie powinna chyba jakoś motywować, ale z drugiej strony nikt nie chce uwierzyć w te zawsze równo ustawione kubeczki. Niepotrzebnie istnieje też przekonanie, że aby w ogóle robić zdjęcia, należy mieć najlepszy sprzęt i dużo w niego inwestować. Prawdą jest, że to nie sprzęt robi z Ciebie fotografa, lecz umiejętność patrzenia, wyobraźnia, kreatywność, pewien sposób obserwacji otoczenia, ludzi. Technik i wszystkiego tego wokół można się z czasem nauczyć.


Okazuje się, że na problem wnętrz martwych i zbyt ładnych świat znalazł odpowiedź: słońce i fotografia analogowa. Stare aparaty na film wracają z hukiem wraz z całą modą na lata 90- te. Efekt ziarnistości, niedoskonałość, cieplejsze barwy, zakurzone obiektywy- fotografia powoli zaczęła odwracać się od przerysowanych, zbyt jasnych i mocno skontrastowanych kolorów, by uzyskać efekt jak najbardziej mleczny, miękki, zbliżony do naturalnego. Zaczął bardziej liczyć się przekaz, emocje, odbiór, a nie idealnie rozświetlone ujęcie. Sięgnąć po oldskulowego Zenita jest jak przesiąść się z najnowszej Hondy do starego Forda bez klimy- choć jakość jest gorsza, to zwiększonej dawki emocji nikt nie może odmówić. Często spotykam się z sytuacją, kiedy odbiorcy zachwycają się fotą zrobioną przypadkiem starą 'małpką', podczas gdy piękne i dopracowane ujęcie z profesjonalnej lustrzanki nie robi na nich żadnego wrażenia. Strasznie mi to leży, powiem Wam szczerze. Na początku blogowania niepotrzebnie nasłuchałam się rad, że tylko tak i tak trzeba, że zdjęcia muszą być extra profesjonalne, że trzeba inwestować w studyjne lampy. Na szczęście okazało się to nieprawdą, inwestować trzeba w pomysł, a najlepszą blendą wciąż jest biała firanka. 




Najnowsze trendy w fotografii wnętrzarskiej (i nie tylko) widać najwyraźniej w prasie (zagranicznej przynajmniej). To, od czego tak usilnie uciekaliśmy, czyli słońce, dziś jest naszym największym sprzymierzeńcem. Jeszcze niedawno wszystko musiało być jednolite, unikać należało prześwietleń, ustawiania się pod promienie, ciemnych kątów i światłocieni, a dzisiaj to właśnie takie rzeczy stanową atut i czynią zdjęcie bardziej interesującym i naturalnym. Słońce wpadające przez żaluzje czy tęcza odbita od szkła to dziś fotograficzne dodatki na wagę złota, tak bardzo trudne do odtworzenia podczas pracy w fotograficznym studiu. 



Jeśli chodzi o mnie, operuję dość dobrym aparatem cyfrowym, a zdjęcia obrabiam w darmowym programie Photoscape. Jeśli nie jest się zawodowym fotografem, ten program ma dobroci aż nadto, od mnóstwa filtrów, przez wykresy temperatury, aż po prostowanie kadrów (jeszcze niedawno powtarzałam całą sesję, zanim odkryłam ten boski wymysł). Staram się, żeby moje zdjęcia były estetyczne i miłe dla odbiorcy, choć wewnątrz wciąż toczę ze sobą walkę, jak tu zrobić, żeby był porządeczek i bardziej 'życiowo' zarazem. Czy lustrzanka to jedyna droga? Jeśli nie pracujesz jako fotograf, lepiej zostawić ją sobie na deser. Creme de la creme. Znam osoby, które od razu wzięły się za ten aparat i efekt, nawet dla zupełnego laika, jest tragiczny- zdjęcia są białe i ciężko je w ogóle oglądać. Znam też osoby, które zrobią fantastyczne zdjęcie telefonem, ale o sprzęcie już pisałam wyżej. Tryb manualny to z pewnością przyjemność, ale chyba dopiero wtedy, kiedy masz już w głowie trochę doświadczenia, umiejętności patrzenia przez pryzmat zdjęcia (choć oczywiście mogę się mylić, to tylko moja opinia). Kiedyś też na pewno sięgnę po lustrzankę, ale to będzie kropka nad 'i' jeśli chodzi o fotografię w moim wykonaniu. I od razu dokupię kurs jej obsługi.



Sztuka fotografii to ciągły proces, jesteś jak lekarz, który ciągle się uczy. Zmieniają się nie tylko trendy, ale przecież i nasze gusta. Sama jeszcze niedawno kochałam się w kontrastach i dość mocno wyeksponowanych barwach, dzisiaj idę w stronę ciepłego światła. Odkopałam też swoją starą Smienę i Zenita na 35mm. Instagram, choć jest największą platformą zdjęciową na świecie, z 700 milionami użytkowników, wciąż słyszy zarzuty o przekłamywaniu świata i niszczeniu dziedziny fotografii- wszak każdy dziś może wpisać sobie w bio 'photographer'. Moim zdaniem jednak, dzięki ten aplikacji fotografia stała się bardziej dostępna niż kiedykolwiek, nasze smartfony mają aparaty o wiele lepsze niż zwykłe cyfrowe, mogą robić świetne zdjęcia w dużej rozdzielczości. I chwała im za to, nawet, jeśli hasztag #nofilter odszedł już w zapomnienie.




Z trendami jest tak, że oczywiście każdy bierze z nich coś dla siebie. Nie wszystkim będzie leżała analogowa ziarnistość, nie każdemu spodobają się efekty słoneczne. Każdy też robi zdjęcia w swoim stylu. Rozwijać się można tylko eksperymentując- z aparatem, z obróbką zdjęć, ze światłem. Najlepszym aparatem zawsze będą nasze oczy i to jest w fotografii podstawa, od patrzenia trzeba zacząć. A jeśli widzisz już super kadr, po prostu przenieś to na zdjęcie, najlepiej jak najwierniej. 

Do następnego :-)

14 komentarze

  1. Super tekst :-) osobiście bardzo lubię twoje kadry. Sama polubiłam fotografię, kiedy niespodziewanie musiałam w pracy zrobić kilka zdjęć, wkręciłam się i teraz realizuję się na blogu. W pracy też już zostałam "tą" od zdjęć i mam więcej roboty, ale taką pracę akurat bardzo lubię ;-) pozdrawiam J.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo bardzo dziękuję :-) Zapewne widać, że mój aparat nie jest profesjonalny, ale wszystko w swoim czasie, opanuję jeszcze kilka rzeczy, zbiorę fundusze i strzelę sobie coś extra.
      To prawda, blogowanie wkręca w fotografię. pozdrowienia!

      Usuń
  2. Fajny post! Mimo wszystko lustrzanka moje marzenie :-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, moje też... przyjdzie i na nią pora :-)

      Usuń
  3. Oj, trafiłaś z postem, ostatnio zabrałam na wakacje rodzinne starego analoga taty - w 7 dni natrzaskalam 7 klisz, ale tak dobrych zdjęć w życiu nie zrobiłam! :D jedyne co - nie umiem robić zdjęć wnętrz, ludzie jakoś mi łatwiej wchodzą. ;)))

    Jednoczereśnie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super! Też zakupiłam już filmy do swoich, ciekawa jestem :-)

      Usuń
  4. Twoje zdjęcia są przekozackie, magia, retro, nie trzeba wcale żadnych lustrzanek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj dziękuję, ale do przekozackich to im jeszcze brakuje! :-D

      Usuń
  5. To ja Ci napiszę tak: Mam lustrzankę, która bardzo z mężem lubimy (kupiliśmy ją między innymi za kasę zaraz po ślubie). Ale ma ona swoje minusy:jest ciężka, wymienne obiektywy czasem potrafią byc upierdliwe. Jeśli ktoś nie ma polotu, to nawet nie wiadomo jakim aparatem dobrego zdjęcia nie zrobi. Ze względu na to,że często nie chciało nam się nosić naszej lustrzanki kupiliśmy świetną, lepszą "małpkę" i wiesz co? Od dłuższego czasu nie wyciągałam lustrzanki...Teraz zresztą odkrywam fotografię z polaroidami, o czym ostatnio pisałam u siebie na blogu;)Lubię ten bajer. A Ty zdjęcia robisz naprawdę magiczne, masz ten polot!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to fakt, pewnie do takich codziennych zdjęć 'na szybko' i do łapania ulotnej chwili może być kłopotliwa, chyba lepiej sprawdza się podczas jakichś sesji, gdzie fotografujemy ciągiem przez dłuższy czas.
      Bardzo dziękuję i cieszę się, że się podobają! Choć do magicznych jeszcze chyba dalekooooo :-))

      Usuń
    2. Do sesji jak najbardziej lustrzanka, tez często przydaje się do niej stabilny statyw;) Piszę stabilny, bo kiedyś mieliśmy jakiś tańszy odpowiednik i co tu dużo mówić - był kłopotliwy...Pozdrawiam

      Usuń
  6. W tym temacie czuję się słabo... Brakuje mi pewności siebie i za bardzo lubię porządek, aby swobodnie eksperymentować.. Taka ze mnie panią Ą i Ę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Porządek to tu raczej nie ma nic do rzeczy ;-)

      Usuń
  7. Miałem kiedyś podobny aparat to były sprzęty. Teraz te lustrzanki to już nie ten sam klimat. Fajne są takie reto zdjęcia, te kabury na aparaty tez pamiętam. Na prawdę fajne czasy to były.

    OdpowiedzUsuń