Gitary, futerka i peniuary, czyli rarytasy sierpnia.


Co jest najlepsze w sierpniu? Że się już skończył. Nie lubię lata, nienawidzę upałów, nic nie można załatwić, każdy na urlopie, czas się wlecze, dzień jakiś długi, cycki się topią, a stopy puchną. Zawsze przypominają mi się wakacje w tej mojej mrągowskiej pipidówie, gdzie nie było latem żywego ducha, a ja z nudów czytałam wszystkie lektury na następny rok szkolny. Lato to katorga, za to wrzesień, jesień i te wszystkie kocykowe sprawy- uhhh! Can't wait. 

Właściwie to już uskuteczniam te herbatki z miodem i seriale, Trójmiasto bowiem otrzymało z niebios łaskawe osiem stopni plus wichury. Nie przeszkadza mi to jednak, za wyjątkiem może tych deszczowych ciemnych dni, bo wtedy zrobienie zdjęcia w moim północno- wschodnim mieszkaniu jest taką samą katorgą, jak smażenie się plackiem na piachu. Prócz rzeczy, które umiliły mi ten sierpień, jest jeszcze świeży bób, za którym będę tęsknić, bo nie lubię mrożonego. 

1. NOWE ŁUPY- DZIWNE CIUCHY.

Niezły mam peniuarek, hę? Rojaliti. Sto procent jedwab. Czy ja już wspominałam, że lubię dziwne rzeczy? Tak zwana klasyka, czyli czarne rurki plus beżowe baletki to nie u mnie, nawet, choćbym nie wiem jak chciała, nawet Kasia Tusk mnie nie nauczy swoim podręcznikiem ubierania. Odkąd ubrałam spódnicę z zasłony, już nic mi nie zrobi, nawet moje nowe kuloty ze swetrowej dzianiny i ta bluzka z szerokim rękawami. Zupełnie nie przeszkadza mi też fakt, że coraz mocniej uskuteczniam modę w stylu #antyseksi, ale tak sobie myślę, że dobrze się to wszystko ze sobą komponuje: moje łydki, które nigdy nie mieszczą się w zwykłe kozaki, moja uroda, przecząca klasycznym odpustowym obrazom (czyli taka trochę Kylie Jenner sprzed operacji), a do tego wszystkiego te ubranka. Podoba się to komuś czy nie, łeee tam, od nieba mojego się odnieb. 




2. LA GITARRA. 

Jeden z lepszych łupów w sierpniu to akustyczna gitara zgarnięta za darmo. Niestety nie nadaje się do grania, ale jako boho dekoracja jak najbardziej. Kiedyś nawet chodziłam na lekcje gry na gitarze, ale nic mi z tego nie zostało. Kto wie, może jak się tak napatrzę i nabrzdąkam, to nawet do tego wrócę, w końcu moim marzeniem jest wymiatać na elektrycznej <3



3. KATALOG IKEA.

Jaką moc ma w sobie ta książeczka, że cały naród tak na nią czeka, nie wiem. Katalog w skrzynce jest jak Boże Narodzenie w sierpniu. Ja też czekam, choć od kilku lat zupełnie nie wiem na co. Dostałam nawet zaproszenie na jego premierę w Stolicy, ostatecznie jednak się nie wybrałam. Katalog zaś, choć i tak lepszy niż zeszłoroczny, zupełnie mnie nie zainspirował. Czaiłam się na złote sztućce, ale 250 złotych jest ponad moje siły i z bolesnym westchnieniem zostałam przy swych ślubnych gerlachach. 



4. MILUSIE PODUSIE.

Kiedy przychodzi ziąb, przestaje wystarczać ciepełko starego, chcę czegoś więcej. Chcę futerek, welurków i tych wszystkich milutkich tkanin, którymi można się otulić i dogrzać. Powiem Wam, że jestem mile zaskoczona poszewkami z Pepco (to nie reklama). Kurczę, siedem zeta jedna, a za to naprawdę przyjemne futerkowe tkaniny, w dodatku w ładnych wzorach i kolorach. Franka przetestowała i mówi, że zdecydowanie poleca. 



5. KSIĄŻKI ZE STOKROTKI.

Dzięki Stokrotce (to też nie reklama) uzbierałam już pokaźną kolekcję książek Chmielewskiej, które są teraz ponownie wydawane. Podoba mi się, że wszystkie są w takim samym stylu, a samą pisarkę ogromnie uwielbiam i żałuję, że nie widzę jej współczesnej następczyni (niestety, wszyscy teraz ćwiczą). Stokrotka sprzedaje te i inne książki w cenach od 7,90 do 14,90 zł i naprawdę można wyszukać fajne pozycje. 



Do następnego!

6 komentarze

  1. Świetne łupy! A w katalogu też nic nie znalazłam :-P

    OdpowiedzUsuń
  2. Wystrzałowa z ciebie dziewczyna. Kolorowa i inspirująca. Każdy post jest jak podróż w nieznaną krainę. Peniuarek bardzo seksi:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Serio w pepco takie fajne poduszki? Czekam aż trochę koloru do nich wpadnie bo te szarości trochę mnie już prztłaczają.
    Też nie rozumieme ekscytacji katalogiem ikea. Może gdyby był wydawany w większym formacie, na lepszym papierze byłby bardziej atrakcyjny, co do zawartości merytorycznej pewnie w blogosferze nic już nie zdziwi, bo większość z nas zna aranżacje z sieci.
    Ja się chyba szarpnę na te złote sztućce o ile dotrwają do gwiazdki ;-)

    No ale buty to se kupiłaś boskie XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serio serio, ale też wygrzebałam je z szarych odmętów :-) Złote sztućce są boskie :-)

      Usuń