Co na prezent dla wielbiciela urządzania wnętrz? Mój subiektywny przewodnik.


Jeszcze tylko kilka dni i 'holiday drama' rozpocznie się na dobre. Tłumy w sklepach spożywczych, jakby za chwilę miał zawalić się świat, tłumy w kolejkach do trzepaków, a jeszcze większe tłumy w poszukiwaniu bożonarodzeniowych giftów. Podobno pałętają się po świecie tacy, co kupują je już latem podczas wakacji i czule kitrają pod szafą. Zdecydowana większość narodu ruszy jednak szturmem jakoś po szóstym grudnia, a najbardziej prawdopodobne, że po dziesiątym. Po wypłacie. 

Generalnie obozy są dwa: ten od prezentów wyrafinowanych i team praktyczny. Zdarza się  bowiem, że pod jednym drzewkiem są i ręcznie robione herbaty, i wyrzynara. I to jest spoko, najważniejsze, by dopasować swój wybór do potrzeb obdarowywanego. Nie ma bowiem nic gorszego, niż marzyć o złotym wazonie i otrzymać niebieski, który jakoś tak mimochodem jest ulubionym kolorem wręczającego. Drugą rzeczą są prezenty typowo świąteczne. Dla mnie najgorsze i unikam ich jak ognia, bo nie lubię trwonić grubszych pieniędzy na rzeczy, które posłużą komuś raptem jeszcze przez tydzień. Sweter w renifery i skarpy w bałwanki będą cool tylko przy choince. 

Osobiście też jestem z gatunku konsumentów najgorszych, bowiem nie korzystam za bardzo z przedświątecznych okazji, nie napieram również na galerie handlowe. Jestem człowiekiem Internetu i to tutaj szukam zwykle podarków dla bliskich. A że mam ich niewielu, za to porządnych, również niewiele kupuję, ale porządnie. Jak przez cały rok wolę kupić wiele tańszych i używanych rzeczy, tak pod choinkę staram się wybrać rzecz z gatunku tych rzetelnych, choćby ona tylko jedna była. 

Uwielbiam rzeczy do domu. Zdarza mi się rezygnować z droższego kremu do twarzy na rzecz jakichś starych nart. Wolę kupić plakat niż nowe buty. Dla mnie prezenty o tematyce typowo wnętrzarskiej są więc idealne i w ogóle nie wiem, czy dzisiejszy prezentownik nie jest czasem moją prywatną wishlistą, ale być może uda Wam się dojrzeć w nim moją pomocną dłoń- wyciągam ją dziś do tych wszystkich, którzy biją się z myślami, co sprezentować wielbicielowi urządzania czterech ścian. No chyba że to akurat jesteś Ty, wtedy sprytnie podsuń ten post komuś, kto będzie za to wszystko płacił. 

DOBRY ALBUM ZAWSZE BĘDZIE DOBRĄ DECYZJĄ.



Kocham wnętrzarskie albumy, ale mają one jedną znaczącą wadę- są drogie. Niektóre nawet cholernie drogie. Kolekcjonuję je więc dość umiarkowanie, bo to zwykle wydatek rzędu minimum stówki. Dlatego nie ma szans, żebym nie ucieszyła się z jednego dobrego wnętrzarskiego albumu, prezentującego mieszkania w mojej ulubionej stylistyce. To nie tylko skarbnica inspiracji, czasem też trików i wiedzy, ale również piękna dekoracja domowej biblioteki czy stolika kawowego. Nie wierzyłam w te brednie, dopóki nie kupiłam sobie 'The New Bohemians'- nie zliczę, ile razy sięgnęłam już po tą książkę. No i umówmy się, dobrze jest czasem pogapić się w papier. 

RZECZY, KTÓRE POKOCHA KAŻDY. 



Są takie prezenty, które spodobają się każdemu wielbicielowi urządzania wnętrz. Świetnej jakości miękki ręcznik, organiczna świeca czy ręcznie robiona filiżanka po prostu nie mogą być złym wyborem. Tak samo wszelkie klasyki designu i dekoracje, które ucieszą każdego wnętrzarskiego fanatyka (jak ten sznur lampek). Tutaj też w grę wchodzą rzeczy typowo praktyczne, którym wcale nie mówię: 'nie'. Dobry blender czy przenośny głośnik o retro designie mogłyby mnie osobiście bardzo ucieszyć.

CELUJ W MOCNO INDYWIDUALNY GUST.  



Może się to jednak skończyć tak, że będzie trzeba ominąć tradycyjne drogi i udać się na zakupy tam, gdzie się nigdy nie było. Nie do galerii handlowej, nawet nie do Internetu. Kroki trzeba będzie skierować na targ staroci, do centrum ogrodniczego albo błagać rękodzielników, żeby na czas wykonali coś, co będzie jedne jedyne i niepowtarzalne. To może być też zestaw emaliowanych pojemników z olx albo komplet rakietek z lat siedemdziesiątych. Ktoś zbiera figurki T-Rexa, stare mleczniki albo brakuje mu kilku elementów bolesławieckiego serwisu obiadowego- to jest właśnie ten moment, kiedy można się bardziej wysilić i zrobić komuś naprawdę wyjątkową niespodziankę.

***

Jestem ciekawa, jak to jest u Was z prezentami, co planujecie kupić/znaleźć/zrobić, a o czym sami marzycie? Ja na pewno zmuszę starego do zakupu jakiegoś albumu, niech się poczuje jak Justin i mi go wręczy z takim oldskulowym uśmiechem.

 
Do następnego!

6 komentarze

  1. Bardzo ciekawy wpis, być może podaruję coś z tego mojemu szwagrowi, który uwielbia ciągle coś zmieniać w swoim mieszkaniu :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Super wpis! Też myślę, że taki album to bedzie strzal w dziesiatke :))

    OdpowiedzUsuń
  3. Od kiedy chłopaki dorośli i nie musimy kupować zabawek jest prościej. Kupuję książki, kosmetyki i ewentualnie dołączam banknot. Świetny pomysł z albumem, chyba sobie kupię pod choinkę. Dobrze, że dałaś namiary, dzięki:)

    OdpowiedzUsuń