Jak ogarnąć retro i nie mieszkać jak własna babcia.



W mieszkaniu jak własna babcia nie ma nic złego, moja mieszkała bardzo przytulnie. Miała szklanki w koszyczkach i dużo makatek. Myślę jednak, że mimo wszystko nie chciałabym mieszkać jak babcia, bezczelnie podejrzewam, że Ty też nie. Nawet pomimo tego, że zawsze miała gdzieś skitrany makowiec.

W tym sezonie (i jeszcze w zeszłym, i jeszcze, i jeszcze w poprzednim) nadal mocno lansowany jest powrót do lat minionych. Mom jeans i wielkie sneakersy na grubej podeszwie wciąż napawają mnie oldskulowym dreszczem, no ale nosi się. W sumie nie zastanawiałam się, czy ja w tym wyglądam grubo, bo przecież wyglądam, a jednak też wciskam się w spodnie z talią pod pachą. Znowu na domówkach zza ściany słyszę Spicetki, a Urban Outfitters szczyci się, że ma teraz w sprzedaży takie oto vinyle. To samo właśnie odbywa się we wnętrzach. Ile razy można by określić retro starocia jako stęchłe i okropne. I te wszystkie zakurzone 'babciowe' kilimy. Triumfy znowu święci bolesławiecka ceramika i włocławskie wazony. A, no i jeszcze urban jungle- hellooł, no kto z nas nie miał urban jungle w mieszkaniu w latach 90- tych? Osobiście mam mnóstwo zdjęć z paprotkami we włosach, co to je matka na potęgę gromadziła. No dobra, podsumowując, to mamy tak: stary fotel, wzorzysty dywan, dużo kwiatków, dużo drewna, ścienny kilim i jeszcze wiszące doniczki. A teraz pomyśl, czy czegoś Ci to nie przypomina?

Sympatycy trendów nowoczesnych łapią się za głowę, określając nawrócone relikty z przeszłości śmieciami z dziadkowego strychu. Kiedyś tak się mieszkało, bo i wyboru nie było, dziś z wyboru mieszkamy znowu tak samo, jeszcze wymieniając przy tym współczesne grzejniki na żebra. Może to jakaś forma protestu w kontrze do technologicznego świata, globalnego ocieplenia i skanującego twarz Iphone'a X- nie wiem, ale szał na vintage jest jak wystawienie temu wszystkiemu fakofa.

I ulegliśmy tej modzie, nienawidząc wszelkie współczesne wytwory, z plastikowymi panelami włącznie. Stara kamienica, stary parkiet, stare meble, mnóstwo kwiatów i voila- no, to gdzie ten makowiec?



Najgorzej z retro i vintage jest wtedy, kiedy jest za dużo retro i vintage. Rozumiem, że zafascynował Cię fotel 366, ale jak już pójdziesz na całość, udławisz się makowcem. Dopasowywanie jest złem, bo vintage dobrze gra z vintage, a to już krótka droga do dziadkowego stryszku. Dlatego im mniej się zastanawiasz nad tym, że coś ze sobą nie gra, tym pewnie lepiej to ze sobą gra. NIE PASUJE, ZNACZY SIĘ DOBRZE. Dokładanie elementu z innej paki działa tylko na plus, odświeża ten PRL- owski zakątek i wietrzy oldskulową stęchliznę. Jest jak sportowe buty marki Fila do ołówkowej spódnicy Balmain.

Lubię we wnętrze wcisnąć jakiś składnik, który tkwić będzie w nim niczym niepasujący puzzel. Widzę wnętrze całe w scandi, ale gdzieś w oddali majaczy drewniana Unitra, ufff. Taki składnik jest jak punkowa subkultura w konformistycznym społeczeństwie- wprowadza niepokój, trochę gnębi, gmera w głowie nieoszlifowanym kijkiem. Jest jak społeczna męta na tle dobrze ubranej elity. Jest potrzebna. Dlatego chyba tak bardzo kocham eklektyzm, bo to jak lek na całe wnętrzarskie zło. A retro jest jak klasyczna zupa u babci. Kiedy nagle zetrzesz do niej trochę trawy cytrynowej albo zamiast maggi dolejesz mleka kokosowego, odkrywasz zupełnie nowy smak.

Babcinemu retro dobrze robi industrial- dodaje surowości i zaostrza tą rozmemłaną przytulność. Dobrze robi boho- rozwesela i rozbawia. Dobrze robi też skandynawski sznyt- białe ściany mogą dodać mu nieco spokoju. Z vintage wbrew pozorom idzie w parze też glamour- przy nim nie będzie taki nadęty i pretensjonalny. Najważniejsze na koniec: retro lubi się śmiać, a rzeczy nie-retro są jak poczucie humoru. Są jak energia, wigor i seks- niezbędne!









Szafa w nowym miejscu :-D
Z czym lubicie łączyć babcine starocia? Napiszcie mi koniecznie.

Do następnego!

6 komentarze

  1. Ważne rzeczy piszesz, zaplątałam się teraz w boho i już dwie makatki wiszą. Kurczę boję się, że przeholuję. Szafa i regał trochę z innej bajki trochę ratują sytuację. A ty szalejesz, szafę do kuchni przetoczyłaś. Ta ustawka na niej wygląda obłędnie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z boho akurat to chyba im więcej tym lepiej!

      Usuń
  2. Jesteś niezwykle inspirująca, a styl pisowni posta przemawia całkowicie do mojego ja ;) Szafa świetnie pasuje do tego kącika, cała aranżacja jak najbardziej przemawia do mnie. Starocie uwielbiam a w domu łączymy je z industrialnymi elementami. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Ja też lubię najbardziej z industrialem :-)

      Usuń
  3. Troche starego, troche nowego.Choc ostatnio przyznaję,brzydzę sie wszystkim co nowe, no ale z samymi starociami zrobiłby sie stryszek
    To moze inaczej.Same starocie i troszeczkę nowego, takie tyci,tyci i od razu lepiej;)

    OdpowiedzUsuń