Święta w stylu Rice.


Zupełnie nie mam ochoty na Święta w tym roku. Nie czuję tej atmosfery. Nie przemawia do mnie ścianie drzewek, które za chwilę lądują w śmietniku całkiem łyse, nie lubię eleganckich i chłodnych dekoracji. Nie przepadam za tradycyjnymi polskimi potrawami i ciężką orką pod znakiem pieczenia, sprzątania i biegania za prezentami. Nie lubię też być radosna na zawołanie i wkładać uśmiechu numer trzy na widok osób, którym daleko do katolickich (a nawet jakichkolwiek) wartości. 

W weekend znaleźliśmy cudem ocalałe pudełko rodzinnych bombek z lat 80- tych, skrzętnie ukrytych od zagłady w koszalińskiej piwnicy babci mojego męża. Delikatne i cieniutkie staruszki, odrapane, kolorowe, pokruszone. Cudowne. Od razu przypomniał mi się mój wytatuowany dziadek Franek, który ubierał choinkę tylko z przodu i zużywał do tego ze trzy kilo waty. I zrobiło mi się cieplej w środku. Zabrałam to pudełko i postanowiłam znowu porzucić wszelkie konwenanse.

Nabrałam ochoty na Święta, odkąd zasiałam sobie w głowie myśl, że będzie totalnie po naszemu. Nie będzie żywej choinki ani też osób o podwójnej moralności. Nie będziemy siedzieć w sztywno nakrochmalonych koszulach ani obżerać się tłuszczem, bo tak wypada. Nie będzie Golców, będzie Norah Jones. Nasze Święta będziemy celebrować według własnego scenariusza. Będzie kolorowo, będzie retro, będzie róż! Nie będzie tradycyjnie, ale czy być musi, skoro nie ma się na to ochoty?

Te bombki natchnęły mnie do zrobienia zupełnie innych dekoracji. Chcę, żeby było barwnie i przytulnie, dokładnie jak u Charlotte, założycielki duńskiej marki Rice. Nie przypomina to tradycyjnego wystroju, jaki króluje w polskich domach- stonowanego, czasem zbyt poważnego i smutnego (jak dla mnie). Tutaj jest cudownie radośnie, tropikalnie i bezpretensjonalnie. Jest retro i są niebanalne, jak na tą porę roku i okazję, kolory- bo dlaczego wciąż tylko złoty i czerwony? Można dać pawie pióra, disco kule, różowe szklanki i świętować ten radosny czas dokładnie tak samo wspaniale.


















 fot.: materiały prasowe Rice. 

Jestem ciekawa, w jaką stronę Wy planujecie pójść tym razem- tradycja czy bojkot? :-))
W tym tygodniu pokażę Wam dekoracje w mojej wersji!

Do następnego :-) 

20 komentarze

  1. Łoł, cudnie. Zgadzam się z podejściem, tradycyjnie nie zawsze znaczy dobrze. Osobiście jestem przeciw głupim tradycjom i do niczego się nie zmuszam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i brawo, oby wszyscy mieli takie podejście jak Ty <3
      Jestem zakochana w tym stylu na Święta, zamierzam odgapić parę patentów, strasznie mi się podoba taka sztuczna kolorowa choinka, różowe drzwi i ta rozkładana tacka na łóżku... aj! <3

      Usuń
  2. Pierwszy raz słyszę o tym stylu, super ciekawy i kolorowy, jednak osobiście wolę standardowe święta ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. W sumie muszę Ci podziekowac za ten post. Odkąd zapadła decyzja ze w tym roku w koncu robimy Swieta w wyremontowanych Starachowicach zaczełam myslec jak ugryzc temat dekoracj ;). Bo nei walne skandynawskiej prostoty w pastelowych i kolorowych wnętrzach Starachowickich. Padło na róż ( lniany obrus) i dodatki ciemnej zieleni złota i bieli. Choć nie ukrywam ze to nie moj klimat, to jednak z chęcią się z nim zmierzę :) A na zdjeciach parę inspiracji znalazłam :) Dzięki. Co do Swiat po swojemu, to od paru ładnych lat tak własnie obchodzimy ;) Polecam :D Dla mnie to fajny moment zeby spotkac sie z najblizszymi i świetować . Trzymam kciuki za twoje udane Swieta ( i moje tez ;) )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie, do Starachowic taka kolorystyka będzie pasowała jak ulał, a róż z zielenią to w ogóle jedno z moich ulubionych połączeń, zaraz po różu z czerwonym :-D Wzajemnie! :-))

      Usuń
  4. Pod tekstem podpisuję się wszystkimi pazurami ;)

    Ty piszesz o sztucznej choince i taka forma recyklingu może być całkiem sympatyczna, natomiast bezsensowne malowanie żywych roślin i doklejanie im chemicznym klejem sztucznych kwiatków to w ogóle jakaś plaga narastająca przed Bożym Narodzeniem.
    Na jednym zdjęciu jest jodełka w doniczce, mogłaby jeszcze pożyć, biedaczka, a na innym świerk. Prawdziwy, kiedyś żywy, a na potrzeby świątecznej komercji umierający.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to prawda, też na nią zwróciłam uwagę i żywej choinki raczej sprejem nigdy bym nie tknęła, za to takiego starego sztuczniaka z piwnicy można fajnie w ten sposób odświeżyć i ja tak to traktuję, jako inspirację tylko do tego celu. Na olx widziałam sporo takich sztucznych choinek na 'oddam'- fioletowa lub różowa plus szalone bombki z PRL-u, to może być szał!

      Usuń
    2. Nasza plastikowa choinka ma ponad 20 lat, kupiona w czasach, gdy świąteczna konsumpcja nie była taka rozbuchana i sprawiała mi jeszcze przyjemność. Myślę, jak ją odmienić lub zastąpić, ale chyba nie zdecyduję się na malowanie na różowo. JESZCZE ;) bo bombki zachowałam odlotowe, niektóre starsze chyba ode mnie ;)
      Na razie wyznaję choinkowy frutarianizm - po wichurze idę do lasu i zbieram śliczne gałązki odłamane z samych czubków. Jak porządnie powieje, to i jemioła wyrośnięta na jodle potrafi odpaść :)

      Usuń
    3. Hahah, a na fiolet?? :-D
      Bardzo dobry pomysł, ja też zwykle zbieram w lesie, co tam leży :-))

      Usuń
  5. A ja jeszcze nie wiem. Odkąd wyprowadziłam się z domu rodzinnego niespecjalnie przejmowałam się świętami, bo na Wigilię jeździłam do taty lub teściów a w domu dekoracje nie były mi potrzebne. A odkąd mam dziecko to widzę, że moje serce mięknie na takie i podobne okazje, no i nie wiem, może w końcu zagości u mnie jakieś drzewko?! A Twoje inspiracje całkiem ciekawe, nie tylko na święta :)
    ho, ho, ho, Merry Discomas!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No pewnie, że nie tylko na Święta! Na letnią imprezę też jak znalazł <3

      Usuń
  6. Sztuczną choinkę planujesz machnąć na różowo? Ekstrawagancko! Podoba mi się:)Czekam na ten wpis! Ja w tym roku zostaję w tradycyjnych klimatach to znaczy w nieco dziecinnych klimatach, bo gdy zbliżają się święta to budzi się we mnie dzieciak i gustem też w te rejony zbaczam. W zeszłym roku zrobiłam świąteczny wieniec z dziecięcej rajstopy i w tym roku zamierzam kontynuować te klimaty w świątecznym wystroju to znaczy stół i krzesła dostaną świąteczne skarpetki z resztek rzeczonej rajstopy. No i w tym roku na święta cieszę się podwójnie, bo w zeszłym świąt nie odczułam, 23 grudnia wieki wóz przeprowadzkowy przewoził nasze meble z właśnie sprzedanego mieszkania do nowo kupionego mieszkania (do remontu) więc o świętach w nowym (niewyremontowanym) mieszkaniu nie mogło być mowy, nie wspominając o jakimkolwiek świątecznym wystroju. Za to w tym roku wszystko sobie odbiję. A co!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, nie planuję w ogóle choinki, ale jeśli by była, to właśnie taka sztuczna, zapewne używana i pomalowana na kolor :-)
      No to oby w tym roku dekoracyjna aura już Ci dopisała! :-*

      Usuń
  7. Jeden lubi kozy z nosa a drugi pomarancze hihi, tak to sie u mnie zwykło mówić.I masz rację, kazdy powinien przezyć świeta po swojemu.Moze to być dres lub nakrochmalona koszula, jak komu wygodnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahah, dobre.
      Dokładnie, choć nie każdy z rodziny rozumie, że się nie ma ochoty na nakrochmalone koszule :-/ U mnie na szczęście koniec z tym!

      Usuń
  8. Świetne inspiracje. Kolor uwielbiam;)A choinka jak co roku u mnie sztuczna i to się nie zmieni. Żal mi tych żywych co je życia tak naprawdę pozbawiają. My w tym roku święta zupełnie na czilałcie;) Po zeszłorocznym maratonie powiedzieliśmy zdecydowane NIE. nigdy więcej. I tego sie trzymamy;) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi też żal, dlatego właśnie nie stawiam :-)
      I bardzo dobrze, wizja przedświątecznej orki mi nie leży.
      pozdrowienia!

      Usuń
  9. Sztuczna, kolorowa choinka to jest sztos! I ten róż!!! Mogę pomysł odgapić? Tzn. zainspirować się? :D Miałam w planach olać tradycję zawieszając na choince kolorowe palemki i parasolki do drinków, ale to jest o niebo lepsze! 😍

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej, no po to tutaj daję! Czekam na efekty :-))

      Usuń