Szafa z drzwiami, czyli wiekopomna chwila.


Wszyscy Ci, którzy łapali się za głowę na widok moich ciuchów na wierzchu. Ci, co mówili, żebym pokrowce chociaż nałożyła, że ubrania mi jadą obiadem, że się kurzą i niszczą, a także cała reszta, która psioczyła na me otwarte relingi w każdy inny sposób- wygraliście. Gratuluję Wam, jesteście mistrzami perswazji i miotaczami wnętrzarskiego ognia. Właśnie bowiem, być może dzięki Wam, kupiłam zamykaną szafę. Pierwszą od dziesięciu lat. 

Tak, otóż przez tyle lat moje ubrania dyndały sobie swobodnie na otwartym wieszaku. Starego ubrania z kolei owszem, w szafie były, ale za to takiej zupełnie bez drzwi. Te dwie opcje nie były absolutnie niczym niefortunnym, sprawdzały się u nas doskonale z jednego prostego powodu- bośmy nie nawykli do gromadzenia. Rozumiem tych wszystkich, którzy się oburzali, że co ja tak mało ciuchów mam albo gdzie trzymam legginsy na treningi i kostiumy halloweenowe. Tak, no w sumie gdzieś przecież trzeba trzymać te dwadzieścia par jeansów i te swetry we wszystkich kolorach tęczy. Te pińcet koszulek i sto żakietów. Tylko po co Wam, ludzie, tyle ciuchów?

Nienawidzę gromadzenia. Z rzeczami rozstaję się na bieżąco- oddaję, sprzedaję, przerabiam. Nigdy jednak ich nie składuję po wsze czasy, nie czekam, aż może moda na coś wróci, nie gniotę w kątach i worach i nie zawalam znajomym strychów. Ja po prostu mam ubrań tyle, ile mi wystarcza, ile potrzebuję i tylko te, które wielbię i noszę. Naturalna selekcja odbywa się u mnie co najmniej cztery razy w roku, kiedy to razem z kolegą małżonkiem segregujemy nasze ubraniowe nabytki. Nie kupuję na potęgę, nie lecę na wyprzedaże ani na nowe kolekcje. Mam swoje ukochane fasony i trzymam się ich, jednocześnie nie trzymając się zupełnie żadnej konkretnej mody. 

Trafiłam na tą szafę na olx i miesiąc męczyłam się umysłowo, jak zorganizuję transport. Bo i tak od razu wiedziałam, że ją wezmę. Szafa z drewna, którą właściciel przywiózł osobiście z Anglii, bo się w niej zakochał, lecz uczuciem niestety nie zapałała żona. Tym sposobem szafa za kilkaset funtów trafiła w me ręce za 250 zł (kwota z transportem). Pan niemalże płakał, jak mi ją wnosił, niestety nie potrafiłam nijak mu współczuć- górę wzięła ma egoistyczna i nieskończona radość, że jednak jest moja.

Dobra, jednak jeszcze jakaś zwyczajna wąska szafa w schowku i tak znaleźć się musi- na jeansy, swetry i takie tam. Generalnie na rzeczy 'półkowe'. Tymczasem w tej zamieszkały same wieszaki plus dwie szuflady jeszcze do zagospodarowania. No bo ta szafa wygląda, oj, jak ona wygląda. Uchwyty ma muszelkowe, metalowe. Ma też wymiary niestandardowe, wysoka jest bowiem na 140 cm, a szeroka na 120. Być może była szafą dziecięcą, jakąś komodo- szafą (można skorzystać więc jeszcze z górnej półki), ale do naszej małej sypialni jest idealna. Sam reling też ma dobrą wysokość do dorosłych ubrań typu koszule czy kardigany. Pomieściliśmy się razem ze starym, a i jeszcze luz jest. I nie musicie nic mówić, ja też już kocham ten mebel.

















Do następnego :-)

17 komentarze

  1. Mebel co się zowie. Jest piękna. I tak oto wasze i nasze ciuchy dostały domy przed zimą, pewnie się cieszą co i my czynimy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. To sie nie zowie bieliżniarka? 🙂 piekna i pieknie do Was pasuje. Ta szafa to tak jakbyście się z lekka ustatkowali, wyglada to jakos tak na bardziej mieszkanie haha. Az sie boje co bedzie dalej😂 ale jest pięknie jestem z was dumna, ja mam paxa. 10 lat miałam vintage szafy ale niestety przesadzilam ze statkowaniem sie i zrobilismy sobie pięć synów. Okazuje sie ze wtedy tylko paxy z plyty działają. A te wszystkie wintydze ech piekne ale jier maja az tylu szuflad🙊🙉🙉 zazdroszczę! I brakow w dzieciach i szafy. I butów. Ale to zazdroszczę Ci ich od dawna. Wssystkich. Bardziej niż szafy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahah, chyba się starzejemy! :-D
      Może i bieliźniarka, choć nie wiem, czy takowe z relingami były, ale nie wiem.
      No przy Waszej gromadce to paxy są chyba naprawdę opcją najlepszą, te windydże to o dla nas, bezdzietnych z wyboru :-D

      Usuń
  3. Jest wyjątkowo piękna :-) ach też chcę taka. Pozdrawiam J.

    OdpowiedzUsuń
  4. a ja wiem dokladnie, ta szafa to z dosc odleglej (jakis 2003/2004 rok)kolekcji MARKÖR z IKEA, szafa na sprzet rtv♥ mialam regal z tej serii i tez ja chcialam wowczas kupic...pieknie sie wpasowala w waszej przytulnej sypialence♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha! Nie znałam tej kolekcji, ale faktycznie, wygląda podobnie, u nas nie ma półek ani nawet dziur na półki, za to jest reling. Moze ktoś ją przerobił?

      Usuń
    2. z serii MARKÖR bylo duzo rzeczy, najpierw byly w Twoim kolorze, a pozniej pojawily sie w bejcy wenge...na bank♥ ktos ja dostosowal do potrzeb garderobianych- my wtedy kupilismy dwa LEKSVIK`i i mam je do dzisiaj, tylko w antracytowym wymalunku wlasnej roboty♥buziaki♥♥♥

      Usuń
  5. Idealna szafa do twojej sypialni, ale foty i tak najlepsze przy drzwiach otwartych:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Kochana jak by tu rzeć by nie popsuć Twojego humoru, ona chyba nie jest stara:( Wiem że lubisz stare meble, chyba że w tym przypadku nie o to kaman?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, luuuz! Już wiem, że to prawdopodobnie drewaniana szafa z ikei, ale kolekcja sprzed siedemnastu lat :-D
      Najbardziej to odgrywa rolę fakt, że to szafa z drzwiami :-P I taka śmieszna, niewymiarowa i drewniana, a że nie taki jakiś stricte vintage, to mi nie wadzi :-*

      Usuń