Party season, czyli co mnie czeka w roku 2018.


Dobrze, że w te święta jednak nie chciałam być Marthą Stewart, bo już w Wigilię zmógł mnie leń i migrena, co znowu skończyło się kupnymi pierogami. Zaliczyłam 'Park Jurajski', dwie części 'Powrotu do przyszłości' i 'Sex w wielkim mieście', najadłam się bigosem, że w nocy już nawet pies nie mógł wytrzymać ze mną pod jedną kołdrą i wciągnęłam tyle glutenu, że Lewa padłaby na zawał. Póki jednak widać mi jeszcze obojczyki, stwierdzam, że nie jest źle. 

Zaczął się sezon na imprezy, sąsiedzi, sądząc po imionach dzieci, zapewne zajadą mnie w Sylwestra Sławomirem, ale nie martwię się tym, czekam już na nowy rok. Nie podsumowuję roku mijającego, bowiem nauczyłam się patrzeć tylko wprzód, bez analizy dotychczas postawionych kroków. Jednocześnie nie robię też zbytnio planów na przyszłość, bo to większego sensu nie ma, ale gdzieś tam wyczytałam, że jednak dobrze mieć jakieś cele w życiu, bo bez nich może skończyć się źle dla mej i tak zbolałej psychiki. Na pewno mogę tu publicznie zagrozić, że bloga nie zamknę, więc bójcie się- będzie jeszcze więcej i mocniej, będzie jedna nowość i będę jechać po bandzie. Bo moja zajawka w tym temacie trzyma mnie mocno przy życiu i oby jednak nie puściła nigdy, pomimo okresów czarnej rozpaczy, że nikt mnie nie czyta. Podobno ludzie z pasją żyją dłużej niż ci na koniaku, no to będę tworzyć nadal. Moje życie zawodowe mnie zadowala, postaram się więc w tym za dużo nie gmerać, lecz rozwijać się stabilniej w jednym kierunku. Stary na razie też daje radę, jeszcze całkiem nie wyłysiał, to niech zostanie. Za to jest jedna kwestia, z którą borykamy się z kolegą małżonkiem już trochę długo. Taka kula u nogi i dość spory problem, który być może rozwiąże się w nowym roku. Jeśli tak się stanie, czeka nas bardzo duża zmiana w życiu. Jeśli jednak nie, pozostanie zapewne jak jest, czyli też okej. 

Party season w dzisiejszej wersji to niestety nie autorka tego poradnika na bani, lecz wnętrze, w którym stylistyczna impreza trwa w najlepsze. Szał ciał i uprzęży, co i ja uskuteczniam, propaguję i kocham. Oglądajcie, a Ty, roku 2018, napierdalaj. Czekam zwarta i gotowa. 













Do następnego!

8 komentarze

  1. Piękne wnętrze! powodzenia w planach!

    OdpowiedzUsuń
  2. mój regał na książki, moje krzesła, no proszę nie wiedziałam, że mam tak stylowe mieszkanie ;) w tym ze zdjęć też mogłabym mieszkać
    :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jesteś najlepszą blogerką, uwielbiam Twoje pióro, łapie się na cytowaniu Twoich testów,czekam na więcej
    ewa

    OdpowiedzUsuń
  4. Jesteś najlepszą blogerką,lubię Twoj styl życia, Twoje teksty mają moc, bądź zawsze
    Ewa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jezu dzięki O:o
      .
      .
      .
      (naprawdę to nie ja sobie pisałam).

      Usuń