Rybki trzy, czyli po co ci wanna.


Remont łazienki, pierwsze mieszkanie, upragnione, samodzielne życie- tak, w każdym z tych obrazów daje się rażąco wyodrębnić wanna. Bo kiedy już nareszcie będziemy sami, będziemy se moczyć tyłki do upadłego, żaden ojciec ani inna matka nie będzie walić w drzwi: 'Ile będziesz tam siedzieć?!'. Będzie popcorn, będzie netflix, będą trzygodzinne kąpiele, rodzynki z palców i całkowicie pomarszczone cycki. Ba, nawet seks będzie. Jak na filmach!

Tak, ja też miałam takie wizje, projektując handmade moją narożną wannę, która zajęła trzy czwarte łazienki. Nie chciałam prysznica, bo mycie kabiny to koszmar. A wanna daje tyle możliwości urozmaicenia życia. Zamierzałam nalewać do niej mleka i nasiąkać jak Kleopatra albo (mając przez chwilę wizję czyhającego na mnie tuż za rogiem bogactwa), że będę kąpać się w wodzie Evian, jak Julia Roberts podobno robi. Chciałam nalewać olejków i robić sobie wodę w kolorze jednorożca, czytać Marqueza do upadłego i wychodzić z niej zrelaksowana, wypoczęta, natłuszczona i namoknięta jak pierwsza wiosenna przepierka. 

Wizję swą po raz pierwszy uskuteczniłam latem 2012 roku. Że też jakoś nie przyszło mi do głowy, że z moim ultra niskim ciśnieniem (90/60) gorąca kąpiel w lipcu może nie przysporzyć mi zanadto energii. Ostatecznie wyleciałam z mej królewskiej łaźni prawie na czworakach, każąc staremu energicznie wachlować me trupio blade lico. Parę razy chciałam poczytać, lecz zamiast sobie lepiej pięty namoczyć, namoczyłam tusz z gazety, przez co ledwo zmyłam go potem z ramienia. Nie powiem, w jakieś Walentynki planowałam też odtworzyć scenę z Grey'a, tą z wanną w roli głównej, kiedy jednak stary dołączył do mnie w kąpieli, połowa wody z wanny od razu wylała się na podłogę (nie przewidziałam siły naporu, ale zawsze byłam słaba z fizy). Krzycząc więc na golasa, że zaraz Franca zacznie żreć wypływającą spod drzwi pianę, zakończyłam Walentynki ze ścierą w ręku. 

Jeśli pamiętacie film 'Poszukiwany, poszukiwana', to zapewne pamiętacie i wannę, która służyła do pomnażania cukru w cukrze. To mniej więcej tak to u mnie teraz wygląda. Oczywiście, bierzemy w niej jakiś tam szybki prysznic, żeby nie było, ale poza tym żadnych sprośnych harców, popcornu i netflixa. Żadnego mleka i pielęgnacyjnego odmakania. Najczęściej bowiem szoruję w niej starocia, siedzę na brzegu, jak chcę ochłonąć, bo mnie stary wnerwił albo jak muszę Francę umyć z suchych bobków. Koniec romansu z wanną. Choć nie powiem, dobrze się ją myje.






Przy okazji chciałam Wam pokazać mój nowy łazienkowy nabytek! Znalazłam w maminej biblioteczce taką małą żółtą książkę ze świetnymi grafikami fauny i flory. Zamarzyłam sobie takie trzy rybki w łazience, ale oryginalna karteczka była bardzo mała i cienka, do tego nasiąkłaby wilgocią i chyba rozpadła. Zaniosłam ją więc do punktu ksero, a tam rachu- ciachu, pan coś tam powiększył, coś tam pokopiował, pokserował i ostatecznie dał mi wydruk 40/50 cm na wodoodpornym papierze. Zawiesiłam go na sznurku na gwoździu :-) 

A jak tam u Was sytuacja z wanną? Dajcie znać ! 
Tu przypominam post, jak przerobić sanki na regał.

Do następnego :-) 

Share:

16 komentarze

  1. Raczej kabiny nie chciałoby mi się myć, mamy wannę, mąż ją myje. Łazienka to jego oczko w głowie, sedes myje codziennie i raz w tygodniu gruntownie. Sam wybiera środki do mycia itp. Wanna nam się przydaje do prania namaczania i prania nakrycia na kanapę, które nie mieści się w pralce i niektórych dywaników. Za kabiną nie tęsknię:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Haha, uśmiałam się. Grafika super!

    OdpowiedzUsuń
  3. Od roku mam prysznic i brakuje mi wanny.

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak już się moczę to ekonomicznie Wyznaje zasadę, nerki pod wodą,serce nad wodą. Zwykle robię szybki prysznic na kucaka i bez zbędnych ceregieli.Nie jesteś sama w tej prozie życia 😁

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja chciałam wspomnieć,że biorąc prysznic w wannie nie walniemy się łokciem w ściankę...o!Ewa.

    OdpowiedzUsuń
  6. Rodzynki z palców i pomarszczone cycki to petarda;) Brzuch mi zaraz roz.....li ze śmiechu:D

    OdpowiedzUsuń
  7. Ha ha znowu mnie rozbawiłaś, tak naprawdę to dużo prawdy zawarłaś. Choć ten argument za, że łatwo się ją myje to do mnie przemawia. Wyobraź sobie te zacieki i kamień od wody na ściankach prysznica,tak więc mimo wszystko jestem za wanną.:) Inaros

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie w kabinach najbardziej przerażają stare włosy w tych listwach do suwania drzwi o:O

      Usuń
  8. Uśmiałam się, super tekst i rybki :)

    OdpowiedzUsuń