Wiosenne dekoracje, które podkradłam z instagrama.


Do jakichś największych fanów cieplejszych miesięcy, które z pewnością lada moment nadejdą, to ja się raczej nie zaliczam. Kocham śnieg i mróz ściskający tyłki miłością pierwszą. Kocham te brudne uliczne breje, które są dobrym cardio dla łydek, kocham być swetrowym wrapem, opijającym się bez opamiętania malinową herbatą. Kocham czapy, które elektryzują włos i fakt, że jest ciągle ciemno. Dlatego tym bardziej nie rozumiem, co się stało, ale nawet mnie, największej zimofobce, już się na biało z niesmakiem ulewa. 

Chyba mam tak zwane dość, bo myślę już nawet o wizycie w solarium. Dość chyba mam, mimo że wizja nieczynnego nosa i fruwających wszędzie pyłów już mnie przyprawia o ból głowy. Dość tego, choć lipcowe temperatury przepalają moje mózgowe zwoje. Muszę jednak to przyznać, wszem i wobec, publicznie i z niedowierzaniem: tęsknię za ciepłem. Oznaką tego, że chcę się już z tych wełnianych powłok bez dreszczy odwinąć, jest mieszkanie. Dokładniej okna. Mam ochotę umyć okna- znaczy się, dość mam definitywnie tej neverending zimy. 

Jak celebrować wiosnę już zimą, z pewnością powie Ci instagram. Przy okazji wiosny mam ochotę na zmiany, nowości, (jak chyba każdy) chcę się odświeżać i odmieniać. Zrzucać futra i skorupy. Pięty wyszorować. Koloru mi dajcie i nowego zapału. Na instagramie znalazłam trzy fajne pomysły, które pokochałam nie mniej niż mój pozimowy cellulit. 

DRABINA NA ROŚLINY 


Jeszcze siedzę głęboko w temacie urban jungle. Wciąż nie mogę wyjść z podziwu, ile zwyczajne rośliny potrafią wnieść do mieszkania, jak genialnie wyglądają, ożywiają, dekorują. I to nawet te, które nie kwitną (a może zwłaszcza te). Im bliżej wiosny, tym więcej pragnę nowych okazów, tylko miejsca już brak. I wtem znalazłam to zdjęcie. Stara drabina jako kwietnik, no bosko! Znalezienie takiej bibliotecznej graniczy z cudem, więc upolowałam metalową, w błękitno- zielonym kolorze i z drewnianymi stopniami. Przestawiłam pół mieszkania, żeby ją wcisnąć, teraz zamierzam obsadzić ją roślinami. 



MUSZTARDOWY! BANANOWY! KANARKOWY!


Jednym słowem: żółty. Mój kolor na wiosnę. Niech się trzaska Pantone, moim skromnym zdaniem wiosna żółtym grzać będzie. Kanarkowy, bananowy (love), no i ta musztarda, którą ujrzałam na powyższym zdjęciu. Dla jednych kolor zdecydowanie jesienny, dla mnie z kolei idealny właśnie na teraz, taki ciepły, słoneczny. Z tej oto okazji nabyłam trzy nowe dodatki, którymi obdarowałam swoją łazienkę. Bo nic tak nie przywołuje wiosny, jak świeżo wyszorowana wanna, ładne dodatki i miękkie tkaniny. 




Na pierwszy ogień poszedł ten musztardowy koszyk, który jest super pojemny i jeszcze można go lekko formować, dzięki czemu zmieścił się nawet na mojej ultrawąskiej, łazienkowej półce. Swego czasu był szał na tego typu wyploty- te wełniane jednak kojarzą się bezsprzecznie z jesienią i zimą, za to ten, wykonany w Portugalii z powtórnie przetworzonych, bawełnianych tkanin, jest idealny na teraz (i w świetnej cenie). 

Będąc nadal w musztardowym szale, zamówiłam też duży, łazienkowy dywanik, którego wesołe, kulkowe wstawki zostały wybarwione właśnie tym kolorem, a także miękki ręcznik w rytmie boho, z frędzlami i paskami we wszystkich kolorach, w tym także słonecznym żółtym. Pomalowałam moją drewnianą szafkę pod umywalką na róż, zrobiłam ostrą selekcję sekcji sprzątanej i od razu zrobiło się przyjemniej <3 




EPICKIE GAŁĘZIE


Podpatrzyłam u chłopaków. Choć marzyły mi się takie kwitnące, na moich okolicznych polach nie odnalazłam nic podobnego, wróciłam więc do domu z naręczem patyków z baziami, licząc, że wkrótce się zazielenią. Bazie to oczywiście żadna dekoracyjna nowość w marcu, ale fakt, żeby one takie wytwornie wysokie były, wyjątkowo mnie urzekł.



 I to na razie tyle z moich wiosennych inspiracji, które wyłowiłam w instagramowych czeluściach i wprowadziłam w czyn. 
Jak się Wam podobają? Czujecie już wiosnę na swoich kwadratach?
Dajcie znać!

Ten post powstał we współpracy ze sklepem internetowym VELLA HOME, gdzie znajdziecie ogromny wybór świetnej jakości dodatków do Waszych wnętrz.

Share:

6 komentarze

  1. Mi też się marzy kwitnaca gałąź ale nie mam miejsca do którego córeczka by nie dotarła Nawet pisanki w tym roku wiszą na lampie nad stołem Ale jakieś nowe zasłony albo poduszki to bym u siebie też widziała na wiosnę Agnieszka

    OdpowiedzUsuń
  2. A jak dla mnie może mrozić cały rok a upał mogłby byc tylko w wakacje w postaci 20stopni na plusie i koniec;)Tak zeby nie ukazywac cellulitu heh

    OdpowiedzUsuń