Wielkanoc 2018 i dekoracja za cztery złote, która robi wrażenie.


Kolejne święta tuż tuż. Jeszcze nie tak dawno próbowałam przekonywać, żeby naród opamiętał się w swym ferworze przygotowań bożonarodzeniowych, a tu proszę- sąsiadka już od siódmej myje okna, choć śnieg sypie (chociaż faktycznie, mogło się jej pomylić). Dałam więc za wygraną, niech Wam będzie, róbcie, co chcecie, nie mam już sił. 

Wielkanoc jakoś nie ma już tej magii. Choć wedle religii jest to święto najważniejsze, to jakoś tak to już nie to samo, co nie? Poznać to można po bonach świątecznych w pracy- w grudniu zawsze jakąś kasą i kawą rzucali, a w marcu co? Kalarepa albo czekoladowe jajko. Nigdy też jakoś nie wiem, co mam teraz gotować, no bo mazurek i babka, i w sumie co jeszcze, majonez w kilogramach, kukurydza i kiełbasa w kolorze dzisiejszego śniegu- znaczy się wszystko to, czego osobiście nie preferuję. A jak człowiek nie wie, co ma zjeść, to go to wkurza i impreza siada na starcie. 

Nie kontynuuję też żadnych zajączków, święconek i koszyczków, które uprawiałam dawniej, sensu nie kumając nawet. Dziś nie ma to dla mnie większego znaczenia- do kościoła nie chodzimy, dzieci nie mamy, w ogóle często do jakichś tradycji podchodzimy zupełnie na opak. Ignorantką jestem w tym temacie, mam swoje osobiste przekonania i żyje mi się całkiem spokojnie według nich. 

Jednak te dwa świąteczne dni miło byłoby spędzić w anturażu nieco innym niż zwykle, stąd mój dzisiejszy pomysł. Stół jadalniany to miejsce, gdzie zwykle dzieją się u mnie jakiekolwiek świąteczne dekoracje, więc i tym razem będzie stół, i jeszcze na dodatek gałęzie znowu będą. Patyki w wazonach są popularne, sama wykorzystałam ten patent przy okazji Bożego Narodzenia 2017. To sposób prosty i szybki, ale dziś chciałam pokazać coś, co jest oparte na tej samej zasadzie, aczkolwiek bardziej efektowne. 

Gałąź wisząca! 'Jak statki na niebie', jak śpiewał Andrzej Krzywy. Gałąź w poziomie robi wrażenie i nie zabiera miejsca na małym stole. Zamiast pisanek mam w misce stare bile w płatkach tulipanów, bo czemu nie (#myversionofhomedecor). Ta efektowna dekoracja kosztowała mnie cztery złote, czyli tyle, ile te małe jajuszki z Tigera. 







Zwykła gałąź z parku, potraktowana farbą w bananowym kolorze, na punkcie którego mam aktualnie prawdziwą obsesję. Mam nad stołem hak, na którym na co dzień wisi kwiat w koszyku, a który tym razem wykorzystałam do przywiązania sznurka (zwykły bawełniany, kupiłam go w Juli). Cała zabawa polega na odpowiednim wyważeniu gałęzi, żeby się nie bujała i nie kręciła- u mnie potrzebne były trzy wiązania (zapewne bez Franki między nogami mogło się udać na dwóch). I voila! Mój dekor na Wielkanoc 2018 gotowy.











Wesołych Świąt!

Tags:

Share:

6 komentarze

  1. No nastrój już jest,tak że Święta w domu!Miłego wypoczynku dla całej Trójki!! Franka cudna!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. pozdrawiam cieplutko z wypadu do Holandii (Kamperland) ...my w NL spedzamy wszystko co mozliwe, jest moc♥♥♥deko cudne, zwlaszcza z tymi skrzacymi lämpchen♥

    OdpowiedzUsuń
  3. Wesołych Świąt Dekoracja super Wykorzystam u córci, takiej wysykości nie da rady sforsowac Buziaki Agnieszka

    OdpowiedzUsuń