A gdyby tak rzucić wszystko i uciec w Bieszczady...(update ścierniska).


Powiedzcie mi szczerze, ile razy żonglowaliście w swoich głowach tym stwierdzeniem. Mnie męczy jakoś od liceum. Pamiętam, jak dumna i pełna przekonania oznajmiałam rodzicom, że nie nadaję się do miejskiego wyścigu, do tkwienia w pracy po godzinach, do stresu i korków, i że moją przyszłością będzie pasanie owiec w Bieszczadach. Śmiali się ze mnie, że z tego przecież nie da się wyżyć. No i fakt, tkwię dziś w mieście, ale chociaż etat rzuciłam. To zdanie jednak czasem nadal brzęczy mi w uszach.

Jeszcze do niedawna wszyscy uciekali ze wsi do miast, a dziś jakby sytuacja wygląda odwrotnie. Szacun temu, kto porzucił własną kancelarię i mieszkanie w Warszawie na rzecz podlaskich łąk. Kiedyś? No wariat! Dziś człowiek idealny, który wie, co w życiu naprawdę się liczy. Duże miasto stało się synonimem stresu, smogu, przepełnionych przedszkoli i sałaty z rtęcią. Ba, nawet stało się synonimem bezrobocia- okazuje się, że w wyludnionych małych miastach praca leży na ulicy, zaś w dużych konkurencja jest ogromna, a zarobki niewiele większe. Ucieczka na wieś to dziś hipsterskie spełnianie marzeń i przytulanie do drzew. Ci, co zostali w miastach, utknęli na nudnych, korporacyjnych etatach.

Byliśmy niedawno na naszym ściernisku, o którym wspominałam Wam w zeszłym roku. Niestety sytuacja niewiele się zmieniła, oprócz faktu, że ruinki same z siebie rozpadają się po zimie i, przy naszej niewielkiej pomocy, właściwie można nazwać je już gruzami. Nic się nie da z tego uratować, jedyne, co wchodzi w grę, to stawianie wszystkiego od nowa- rada rodzinna uznała, że tak będzie nieco szybciej, trochę taniej i jakoś tak bezpieczniej chyba. Nie tylko brakuje nam namiarów na kogoś, kto zająłby się renowacją przedwojennego domu, ale i brakuje nam budżetu, który przekroczyliśmy nie zaczynając budowy (kto ogląda 'Wielkie projekty', ten wie, co to oznacza :-)). I choć kocham światła dużych miast nocą, kocham ten wybór, tą anonimowość i możliwości, to ilekroć tam jesteśmy, w rodzinnych, warmińsko- mazurskich stronach, zawsze wraca do mnie ta wizja pasania owiec na łąkach, kąpiele na golasa i mój pies już na zawsze bez smyczy. 


Miasto męczy, ba, miasto może wykończyć. Zauważyłam to ja- osoba, która się nigdy z nikim nie kłóci i jest najbardziej bezkonfliktową personą na świecie. A tu proszę, przez kilka lat mieszkania w Gdańsku mam na pieńku już z trzema sąsiadami :-)) Wprost proporcjonalnie do wzrostu wagi wzrósł mój poziom stresu, z którego zdaję sobie sprawę za każdym razem, gdy wyzywam innych kierowców na drodze. W kryzysowych momentach mam ochotę ich wyciągać z samochodów i wykładać na nowo przepisy ruchu drogowego. A gdzie w tym ci wszyscy rodzice, którzy jeszcze rozwożą swe pociechy po szkołach- naprawdę sercem jestem z Wami. 

Uwielbiam miasto i jego industrialne klimaty, ale ilekroć jedziemy na to błogie ściernisko, nie chcę wracać. Wieczorami oglądamy 'Escape to the country', gdzie coraz więcej młodych ludzi porzuca głośny i niebezpieczny Londyn na rzecz angielskiej wsi spokojnej. Otwierają tam dochodowe biznesy i mają święty spokój. Zostaliśmy zaangażowani do wyboru projektu, który w jakiejś niedalekiej przyszłości stanie zamiast tej kupy gruzu. I sprawia nam to jakąś frajdę, choć wkoło same pokrzywy. Znalazłam najpiękniejszą wizualizację domu, który nawet, przy drobinie uporu i kilku odważnych decyzjach, mógłby być cudną agroturystyką dla zmęczonych warszawiaków. Zwróćcie uwagę, jak świetnie wpasowuje się w wiejski anturaż, choć jego ogólna forma jest dość nowoczesna. Myślę, że to sprawa tej zielonej dachówki, genialnych belek i drewnianego wykończenia. Przyjemnie prezentuje się też ten zaciszny taras, widzę się na nim z moją poranną owsianką. Całość przypomina mi zmodernizowaną stodołę, a to zawsze był mój faworyt jeśli chodzi o bryłę domu.

Projekt całorocznego domu agroturystycznego Murator U04b WAJ2885

W podobnym stylu utrzymany jest także ten projekt. Naturalne materiały (kamień, drewno), do tego ten boczny taras, duże okna ze szprosami, o wiele więcej konstrukcyjnych belek. Ma może bardziej 'górski' charakter, ale myślę, że też prezentowałby się zacnie na ziemi warmińskiej. No i już kocham to gigantyczne poddasze <3 Zainteresowało nas jeszcze coś takiego, jak projekty domów z dachem dwuspadowym. Posiadają one przynależny do bryły garaż, co zawsze jest rozwiązaniem mega funkcjonalnym. Styl już nieco inny i kojarzy mi się bardziej z przytulnym, rodzinnym domkiem (Grabina forever!) niż z zarobkową agroturystyką, ale jest w nim coś klasycznego i przez to ponadczasowego.

Projekt Dom Dla Ciebie 1 w3 z garażem 1-st. [A] WRF1721

Wciąż nie wiem, jak sprawić, żeby beztroskie, wiejskie wakacje stały się sposobem na życie. Dzikie szklarnie i własne hodowle dalii (jak u chłopaków z Kwiaty&Miut), przyjmowanie spragnionych odpoczynku gości, a przy tym prowadzenie komisu ze starociami i antykami, może postawienie na ekologiczne warzywa i owoce, a może w ogóle siedzenie na parapecie i pisanie sensacyjnych powieści? Wraz ze wzrostem świadomości społeczeństwa i trendów, wieś daje dziś mnóstwo możliwości. Może nawet więcej niż to wielkie miasto.

***

Tempo miasta czy wielka ucieczka na wieś- co Wy byście wybrali?

Do następnego :-)

Post powstał we współpracy z serwisem Extradom, który oferuje ogromny wybór gotowych projektów domów i innych zabudowań. 

Share:

8 komentarze

  1. Mam taki powtarzający się sen. Jestem na wsi na wakacjach, muszę wracać do domu i kombinuję jak tu zrobić, żeby dłużej zostać. Śnią mi się łąki i lasy oraz pakowanie się na ostatnią chwilę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli jednak. Wszystkich nas to dopada.

      Usuń
  2. Wow! Wieś jest mega! W spadku dostałam kawałek ziemi i powiem szczerze, że nie mogę się doczekać aż wbiję swoje wymanikirowane łapska w glebę. Już mi się znudziło wojażowanie po świecie i mieszkanie w wynajmowanych mieszkaniach, ileż można? mam ochotę wybudować coś od podstaw i zasiać marchewkę. Kibicuję i pozdrawiam <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wooo, super! Świetna sprawa, buduj, siej i żyj jak w raju!

      Usuń
  3. Ja zaczęłam od tego, że ze średniego miasta uciekłam do małego miasteczka ;) następny krok: dzicz nad Wartą ;) pozdrawiam i powodzenia ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, ja też na bank skończę w jakiejś dziczy kiedyś.

      Usuń
  4. Dla mnie ideałem są podmiejskie dzielnice domków. Dobrze się czuję gdy mam pod bokiem duże miasto. Jestem mieszczuchem to prawda, ale właśnie urodzonym na przedmieściach.
    No i właśnie podjęłam decyzję, że spadam w podmiejskie rewiry.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja właśnie egzystuję w podmiejskich i czasem powędrowałabym jeszcze trochę dalej. Wielkie miasta strasznie szybko 'pochłaniają' obrzeża i najlepiej to chyba co rusz się oddalać.

      Usuń