Dzikie sny i tygrysia skrzynka na biżuterię.


Różne rzeczy mnie w sobie męczą. Na przykład fakt, że ciągle i obsesyjnie sprzątam, że jestem upierdliwie pamiętliwa albo że nadal nie umiem upiec żadnego ciasta. Najbardziej jednak męczy mnie moja wybujała wyobraźnia, która sprawia, że od trzydziestu dwóch lat nie doświadczyłam nocy, podczas której nic, ale to absolutnie nic by mi się nie śniło. 

Rozumiem dobrze J.K.Rowling, która pod wpływem jednego snu napisała całego Harry'ego Pottera. Za to już nie rozumiem tego, że jeden sen był w stanie ustawić ją do końca życia i dzięki jednej ostrej fazie REM już nigdy nie będzie musiała sama gotować. Moje sny w większości nie nadają się do przytaczania, już nie mówiąc o druku. Mam sny notoryczne, na przykład ciągle latam publicznie na golasa (wtf) albo piszę egzamin, na który się nie nauczyłam NIC. To jednak jest pikuś, bo najczęściej miewam sny mocno ekspresyjne (Van Gogh były naprawdę dumny z moich sennych obrazów) i jeszcze bardziej popierdzielone. Na przykład dzisiaj śniło mi się, że spaceruję z Francą, lecz zamiast na smyczy, prowadzę ją na nitce z igłą. Mogłabym zebrać wszystkie moje sny w jeden kajet i studenci psychiatrii mieliby materiał do analizy do końca istnienia ich uniwerku. 

Ale po co ja bredzę o spaniu? Bo najczęstszym motywem moich snów (zaraz po moim gołym dupsku), jest niewątpliwie dzika fauna. Tygrysy, lwy, małpy i cała afrykańska sawanna. Miałam raz sen, że wielki lew był przywiązany do centrum logistycznego Lidla w Straszynie, a ja szłam sobie po obwodnicy i się na niego z daleka gapiłam. Whatever. 

Do brzegu- dostałam wczoraj od mamy drewnianą skrzynkę na biżuterię, którą przerobiłam. Jeszcze niedawno pisałam o gepardzim kiczu, a tu proszę, motyw zawitał do mnie szybciej, niż się spodziewałam. Zamówiłam sobie solniczkę i pieprzniczkę, a także ścierkę w gepardy. I właśnie owa ścierka posłużyła mi za motyw główny do skrzynki, a że zawisnąć miała w sypialni naprzeciwko łóżka, no to już się co najmniej elegancko złożyło. 




Skrzynka była wykonana z surowego drewna, więc bez zbędnych ceregieli pomalowałam ją od razu kolorową farbą (na małe i trudno dostępne miejsca polecam patyczki do uszu). Do tego celu wykorzystałam resztkę farby z mojej lamperii, o którą wciąż dostaję wiele zapytań, przypominam więc, że to Tikkurila Optiva Matt 5 w odcieniu N391. Odkręciłam też ten śmieszny cypelek do zamykania, a przykręciłam oryginalny haczyk od peerelowskiej szafki. Środek drzwiczek wyłożyłam fragmentem ścierki z gepardami, a całość gdzieniegdzie pociągnęłam jeszcze miedzianym woskiem do drewna. Teraz będę sobie patrzeć na gepardy przed snem i bać się, że przyśni mi się ich jeszcze więcej, ale z takim motywem na szafce przynajmniej nikt niepowołany nie sięgnie po moje precjoza. 








 Do następnego :-) 

Tags:

Share:

4 komentarze

  1. Podobno sny, w których jest się bez garderoby, mają ludzie skromni. Mnie też czasem śni mi się, że brak mi butów, spodni itp, ale coraz rzadziej.
    Narobiłaś mi smaku na jakiś mały, kiczowaty dodatek:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mnie najczęściej w snach męczy szkoła: a to się spóźniam, a to nic nie umiem... ;) Bardzo podoba mi się ta gepardzia skrzyneczka - jak nie jestem fanką tego typu drobiazgów, tak taką bym nawet przytuliła ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoła to też częsty temat moich sennych koszmarów :-D
      Dziękuję bardzo :-*

      Usuń