Wnętrzarskie mezalianse i mieszkanie z paryskiego poddasza.


No cześć! Wyspani za wszystkie czasy? Wyszykowani na nowy tydzień? Naładowani nową energią i wiosennym słońcem? Ja też nie. Śnięta mucha, oto ja, jeszcze z nierozliczonym PIT- em w dłoni. Nie wiem, co się dzieje, o co chodzi i dlaczego mam tak męczące i durne sny, że zwlekam się z moich sypialnianych palet ledwo o dziesiątej. Czy to już pierwsze pyły w powietrzu, czy braki w witaminie D- nigdy się nie dowiem. 

Gdzieś tam jednak, spod tej warstwy zimowego cellulitu, przebijają się jakieś chęci na zmiany. I one też mnie męczą, bo zmieniam ciągle i w efekcie niektóre kąty mego kwadratu już przestały wyglądać. Taka sypialnia na przykład, której ostatnio w ogóle nie pokazuję, bo zrobiło się z niej pre- remontowe składowisko wszystkiego, w tym krzesło wstydu Starego, czyli najgorzej. Będzie malowane, będzie, niech tylko pogoda pozwoli otworzyć okno na kilka godzin i wywietrzyć wszystkie te kolorowe chemikalia. Co chcę tam zrobić? Nie wiem. I to też mnie męczy, mniej więcej tak samo, jak ten bajzel naprzeciwko łóżka. Lubię wnętrzarskie mezalianse i niepoprawne misz- masze, ale uklepać je tak na spontanie nie zawsze mi wychodzi. Wiele rzeczy posprzedawałam, bo mi się znudziły szybciej, niż zdołałam się nimi w sieci nachwalić. Teraz znowu myślę, że lepsze jest wrogiem dobrego i niektórych rozwiązań trzeba było wcale nie ruszać? To są właśnie moje męczące poświąteczne przemyślenia, które mielę razem z krakersem w buzi i z herbatą w dłoni, bo wciąż w GDA plus pięć. 

Za to dzisiaj niosę Wam mieszkanie prosto z Paryża, które urządzane jest tak konsekwentnie, że aż się boję, bo ja nigdy nie osiągnę takiego stanu. Konsekwencja stylistyczna jest mi obcym zjawiskiem, bo wciąż na nic nie umiem się zdecydować, wszystkiego chcę próbować, mieszać i wprowadzać. A tu monochrom mamy i przytulne boho w wydaniu francusko- skandynawsko- etnicznym. Podziwiam, że właścicielka nic w nim praktycznie nie zmienia od lat (podglądam w social mediach). Moje zmiennolubne chuci wnętrzarskie tego zupełnie nie pojmują. 












źródło: NOHOLITA. fr

Do następnego!

Share:

6 komentarze

  1. Piękne wnętrze! Ja niestety też ciągle coś zmieniam, potem tylko dziury w scianach łatam :P

    OdpowiedzUsuń
  2. Masz oko do fajnych wnętrz U mnie niby wiosna za oknem a zebrać się do wielu rzeczy nadal nie mogę ☺ Agnieszka

    OdpowiedzUsuń
  3. Sorry, ale umarłabym z nudów w takiej konsekwencji. Zupełnie nie dla mnie.

    OdpowiedzUsuń