Letni podział społeczeństwa, czyli dwa obozy.


Moja socjologiczna dusza nie śpi nigdy i wraz z nadejściem maja poczyniłam pewne zdumiewające obserwacje, z którymi postanowiłam się właśnie dzisiaj podzielić (to chyba przez te stare notatki, które znalazłam wczoraj w piwnicy). Mój blok ustawiony jest w literę 'U', co oczywiście głównie ma same minusy (na przykład dokładnie słyszę, co sąsiadka z naprzeciwka sądzi o swojej synowej, no i nie mogę za bardzo wyjść w majtach na balkon z rana- najgorzej), ale ma też i plusy: jest doskonałym polem obserwacji.

Na temat moich sąsiadów mogłabym stworzyć cały serial i uwierzcie mi- to byłby hit na miarę wiosennej ramówki TV4. 'Esmeralda' by przy tym wysiadła. Co tu się za sceny odgrywają (balkonowe też), co za dyskusje, jakież nocne miłości (wiwat pustaki w ścianach), a nawet soczyste kłótnie, w których sama wzięłam udział (dwa razy). Nie uświadczysz tego nigdzie, jak w bloku w literę 'U'. W bloku, który serenadą balkonów stoi i który, wraz z nadejściem ciepłych dni, wyraźnie stanowi w tej kwestii dwa obozy: 'Dodatkowa piwnico-graciarnio-suszarnia' oraz 'Choć mam mikry balkon, to i tak zrobię z niego letni domek w Hamptons'. Jednym słowem: 'mam to w dupie' versus 'żyję tu jak w niebie do listopada'.

To się tak jakoś przekłada jak kanapka- mniej więcej co drugi balkon to obraz wywalonych na poręcze kołder, składowisko opon zimowych, łysych choinek (na jednym leży do dziś), skandynawskich abstrakcji z kup ptasich (u nas dominują mewy), no i tego, czego na żadnym szanującym się osiedlu zabraknąć nie może: linek z galerią gaci (większych i mniejszych). Na kilku dostrzegłam też kiepowniki ze słoików, kuwety dla kotów (a nawet yorków) i plastikowe krzesła, które oryginalnie były chyba białe. Wśród tego barwnego obrazu majaczą nieśmiało balkony, które zdecydowanie zamieszkują użytkowniczki instagrama: gdzieś tam przebłyskują sznury żarówkowych lampek, dyndają pelargonie, leżą chodniczki, a nawet stoją rattanowe ławki. Widzę eleganckie stojaki na rośliny, zioła, przybory ogrodnicze, a długowłosy sąsiad szoruje poręcze i sadzi jakieś liście (będę czuła, czy to te i jak coś dam znać). A potem znowu objawia się girlanda gaci. Na zmianę.

Zapytacie, gdzie w tym wszystkim jestem ja. Otóż ja balkon mój określiłam jako 'Fiat Multipla pretendujący do bycia Carismą'. Gdzieś tam jeszcze błąka się zeszłoroczna, plastikowa skrzynka po wodzie, a na wietrze powiewa pajęczyna z krzyżakiem wielkości dawnego pieprzyka Gosi Andrzejewicz, ale już umyłam balustrady, wyszorowałam gres i zaaranżowałam przyjemny kąt do siedzenia w stylu boho, na dodatek z extra dywanem (myślę, że zaprezentuję go jakoś w następnym tygodniu). Wciąż jestem w połowie drogi, ale chyba tu zostanę, bo za cholerę nie wniosę z powrotem suszarki do domu. 



















Powyższe outdoorowe inspiracje pochodzą z materiałów prasowych marki Rice 
(kolekcja Spring/ Summer 2018). 

A Wy jaki macie stosunek do Waszych balkonów? 
Będzie lux na ten sezon czy wiwat graty? 

Do następnego! 

Tags:

Share:

10 komentarze

  1. mój balkon to właściwie nie balkon, tylko taki szerszy gzyms z barierką, ale w zeszłym roku cały zastawiłam donicami z pomidorami itd. w tym roku donica jest jedna (wciąż pomidory), a reszta to punkt obserwacyjny i "leżalnia" dla mojego psa, Bombalskiego :)
    nie wyobrażam sobie mieszkania bez balkonu, jak w pudełku brrr

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też pół życia tęskniłam za balkonem, to jest jednak fajna sprawa! Nawet w bloku w 'U' :-D

      Usuń
  2. u mnie eklektyzm, czyli i lampki na instastory, i stety- niestety GACIE

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, no u mnie też gacie, suszarka nie wróci na lato do domu, noł łej!

      Usuń
  3. Marzę o balkonie i nie pojmuję jak można zrobić z tego miejsca graciarnię. Gacie też można przesuszyć, ale nie tak ostentacyjnie, suszarka jest spoko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj można można i to całkiem zacną :-P
      Noo, balkon to jest jednak w życiu dobra rzecz.

      Usuń
  4. Ja mam uczucia mieszane - głównie przez to, że mieszkam na parterze i mam ograniczone zaufanie do miejscowej ludności ;) Pozostaję więc przy wersji minimalistycznej: dywanik i może jakieś habazie? Czasem rozkładam wigwam dla Juniora, który zajmuje 3/4 powierzchni, więc jest szał :) i taki ten nasz balkon ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem Cię- u moich sąsiadów notorycznie co rano kilka doniczek mniej :-P
      Ale i tak kiedyś chciałabym mieszkać na parterze, bo to rachu ciachu i na podwórku, no i trzeba uskuteczniać tych small talków w windzie :-D

      Usuń
  5. Ja robię dżunglę tylko nie wiem jak długo wytrzyma, bo córka głaszcze roślinki na śmierć a i prania przy dziecku jest więcej Jak wstawię suszarke to już się nie da wejść tam Agnieszka ☺

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha, suszarka to największa bolączka życia w bloku :-D

      Usuń