Dziwny urok bajzlu, śmietnika i złych chłopaków.


Cholera, to mogła być moja praca dyplomowa, a nie tam pielęgniarki. Albo może to jest właśnie to zdanie, którego zapomniałam powiedzieć mojemu terapeucie, zanim zakończył naszą współpracę, twierdząc, że nie potrafi odnaleźć przyczyny i w związku z tym podaje się do dymisji? Całe życie przecież czuję w sobie ten zgrzyt. Grzeczna uczennica w za dużych okularach, zawsze w pierwszej ławce, miła i bezkonfliktowa postać, a w duchu marząca o sponiewieraniu Hanka z Dr Quinn. I to nocą. I w Rezerwacie. Dobra bez tego Rezerwatu.

No przecież to jest klasyk, teraz to widzę. Jak Danny z 'Grease', jak Sawyer z 'Lost". Bad boys 4 life. Bohun 4 life. W każdym serialu różowe pokoje księżniczek wypełniają marzenia o jakimś drugorocznym na motorze. Te spragnione ciemnoskórych przemytników słowiańskie księgowe. Nie tam sweterki jak do polo i że 'w przyszłości będę inżynierę', tylko pet w zębach i ochrypły od chlania głos. Rider on the storm. Kwiaty z policyjnego klombu wyrwie, w mordę potrafi dać. I to bez cienia obawy o swoje skórki. Na śniadanie tnie nożyczkami starą pizzę, śpi na swojej kradzionej skórzanej kurtce. Lubi czasem dotykać dna. Przeszłość ma mroczną jak dno pojemnika na szczoteczki. Jak się zatnie przy goleniu, to sam się szyje. Pachnie jak po tygodniowych żniwach. Dziary też sam sobie robi: znalezioną igłą, tuszem i moczem. W kwestii kobiet przebieg ma jak Honda z '87 i już dawno nie bawi się w gry wstępne. Kocha, porzuca, wraca, porzuca. No ideał przecież.

Ja tak jeszcze mam z wnętrzami- analogia jest wyraźnie wyraźna. Kręci mnie bajzel. Lubię patrzeć na porozwalane książki, poduszki w nieładzie i pełne zlewy. Rockowy sznyt uwalonych buciorów, obrazki powieszone niesymetrycznie. Indiańska kapa przypalona jointem. Artystyczny nieład, total pierdolnik tudzież chlew. Chlew, który pali mnie jak siki słońca, bo widząc taki u siebie na bank latałabym ze ścierą do śmierci. Dywan wzdłuż linii desek poprawiała. Hankowi pewnie też w końcu uczesałabym włosy. Nie tam takie sterylizacje i deratyzacje jak u mnie, tylko wnętrzarski hardcore, jakaś krzywo powieszona lampa czy coś. Zakurzony obraz- łuuuuuu, teraz pojechałam. Aż mnie dreszcz przeszedł. Niegrzeczne wnętrza jak niegrzeczni chłopcy- najlepsza wzrokowa satysfakcja. 


















 Nowojorskie mieszkanie Erin Wasson, źródło: theselby.com

Do następnego!

Share:

4 komentarze

  1. Hahah, uśmiałam się jak zawsze u Ciebie <3
    Loft wspaniały! ps. ja tez jestem maniaczką porządku ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie wiem, czy dobrze zrozumiałam... Ale chyba tak, a skoro tak, to też to mam: lubię 'paczać' na fotki, gdzie obdrapane ściany, ciuchy na gwoździu, zarowka z sufitu i ogólnie luzacki syf. Ale, że u mnie w domu tak...? O, ni-chu-**! ;)

    OdpowiedzUsuń