Powiedzcie mi to wprost: starocie ratują mnie czy rujnują?


Siedzę sobie w piątek wieczorem w kuchni i przewijam olx w poszukiwaniu stołu. Tak, stołu do jadalni. Stwierdziłam bowiem, chyba na cześć pierwszego dnia lipca, że obecny jej wygląd to jakieś muzeum estetycznej śmierci i wręcz nie wypada już prezentować jej publicznie w tej postaci. Stara ławka czeka na malowanie, stół czeka na wymianę, a ja czekam na wypłatę. Czekam na jakiekolwiek polskie złote na koncie, które pozwolą mi upuścić to nerwowe powietrze z mych niesymetrycznych piersi i spełnić kolejną wizję w postaci kilku desek z resztkami farby, robaków i włosów.

Moje zaburzenia wnętrzarskiej osobowości zaczęły się w momencie, kiedy kupiłam pierwszą starą skrzynkę na allegro (a to było pamiętnego 26 października 1985 roku, kiedy Dr Emmett Brown wysłał Marty'ego McFly do przyszłości. Nie, żartuję, nie pamiętam, kiedy to było). OD tego czasu nie potrafię policzyć, ile reliktów z każdej możliwej epoki przewinęło się przez moje czterdzieści pięć metrów kwadratowych, za to DO tego czasu jestem w stanie dokładnie powiedzieć, ile kupiłam mebli (pięć). Były to tradycyjne nowe wytwory meblarskie w postaci: stołu, kanapy, szafki tv, łóżka i stolika kawowego. Pięć kupionych mebli, które były użytkowe, raczej zwyczajne, za to funkcjonalne i generalnie nie uprzykrzały mi życia. A przede wszystkim, przez kilka lat ich nie tykałam. Wydawałam wypłatę w zarze, jak normalny człowiek. A potem kupiłam tą skrzynkę. I od tego czasu trwa mój argentyński melodramat bez napisów. Mój festyn społecznego dołu o nazwie 'Doroczny Skup Wszystkiego Co Stare I Im Gorsze Tym Lepsze'. 

Nie mam już na ciuchy, twarz smaruję maścią Starego na łupież. Nie wiem, ile już tego kupiłam, ale za każdym razem, kiedy mnie pytacie, gdzie się podziało to czy tamto, spuszczam wzrok jak piątkowa uczennica przyłapana na pisaniu na murze, że dyrektorka nie zmienia majtek i ma wąsy. Ja przecież za każdym razem jestem tak bardzo przekonana, że to okazja życia. Nie mam kasy na nowy stół, a tu taka gratka! Drewniany mebel za osiem dych. I krzesło za dychę, i wazon za piątaczka. Boję się zrobić podsumowania zysków i strat w postaci rachunku upłynnionej kasy, bo co już na pewno upłynniłam, to jakoś połowę moich zdobyczy. Gdzie to wszystko? Nie wiem. Gdzieś się rozmyło razem z wizją i napisami z mojego dramatu. Nie urodziłam się przecież jako wcześniak, nie miałam nadopiekuńczej matki, to skąd ta mania? Za dużo razy przeczytałam 'Pamiętnik narkomanki' i po prostu wprowadziłam w swoje cv jakieś uzależnienie. Padło na śmieci. I to na śmieci coraz droższe, wszak okazuje się, że to stękanie za czymś starym i pozbawionym większości walorów estetycznych podziela ze mną całkiem pokaźne grono równie niewyżytych rupieciofanatyków co ja. Hej, współczesne wyrzutki po trzydziestce, wykolejamy się razem. 

Wydaje mi się, że ten piękny grat po okazyjnej cenie mnie przecież ratuje. Reanimuje mój kwadrat, który nagle odradza się jak niedokładnie wyciśnięty pryszcz. A potem przewijam mój instagram do początku i stwierdzam, że jednak jestem obłąkana. To nie były żadne przejawy geniuszu, to jakaś niezidentyfikowana odmiana autyzmu, mutacja genotypu, nadwyżka hormonalna z efektem finansowej ruiny.














Powyższe mieszkanie (z dużą dozą wybitnych śmieci) pochodzi z bloga Historias de Casa.

Do następnego ;-)

Share:

18 komentarze

  1. to się nazywa rozwój i do tego trzeba mieć odwagę, i Ty ją masz :) (i to jest zarąbiste)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest dla mnie jakieś światełko w tunelu <3

      Usuń
  2. Bożeee co za genialny tekst. I jakby o mnie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahah, no mówiłam, że jest nas dużo!

      Usuń
  3. Moja droga,posłuchaj rady starszej pani po 50tce.Życie jest za krótkie aby zastanawiać się nad takimi sprawami.Jeśli przez Twoje rzekome anomalie nikt jeszcze a)nie stracił życia,b)nie stracił zdrowia to rób tak dalej i już.Za 20 lat będziesz mieć inne bziki:)Ewa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha <3
      Swoją drogą, zastanawiam się czasem, jaka ja będę po 50- tce. Może pokocham koty, wrócę do krowiego mleka i otworzę osiedlowy sklep z warzywami, gdzie na zapleczu dalej będę gromadzić śmieci?
      pozdrawiam, Ewa!

      Usuń
  4. Ej, co w tym takiego złego, że uczestniczysz w tym recyklingu śmieci, nadając im nową wartość i puszczając je znowu w obieg? I że tysiące zainspirowanych Tobą ludzi robią to samo? Pomyśl o tych wszystkich typach i typiarach,co kompulsywnie wykupują cały asortyment Pepco, czy inny, nieetycznie wyprodukowany chiński szajs, wymieniając co sezon zawartość swojego kwadratu, bo wydawcy gazetek promocyjnych przekonują, że trzeba odświeżyć dom na wiosnę/lato/zimę/komunię/mundial, etc. etc. A Ty pokazujesz, że można inaczej. Przepraszam, ale naprawdę cieszę się, że przepuszczasz wypłatę na śmieci, a nie na ciuchy z Zary. No i chyba finansowo też nie wychodzisz na tym tak najgorzej, bo za każdym razem jak kupujesz nowy stół, to opylasz komuś ten stary, no nie? Swoją drogą możesz nam zrobić tutorial, jak szybko sprzedawać graty na OLX, bo moje już miesiącami wiszą gdzieś na tablicy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe, cieszę się, że widzisz tyle cudownych plusów mojej aktywności :-D Aż mam mniej wyrzutów sumienia, że dziś znów nie będzie obiadu!
      Hmm, no mogę coś sklecić o sprzedawaniu, nie ma problemu.
      dzięki za odwiedziny :-)

      Usuń
  5. No i muszę jeszcze dodać, że zaglądam na kilka blogów, ale tylko Twoje posty mam ochotę komentować. No bo jak skomentować po prostu ładną zawartość, żeby nie wyszedł jakiś bełkot w rodzaju "ojeej, jakie to piękne". A u Ciebie emocje, kontrowersje, jest o czym dyskutować!
    Teraz tylko nie umrzyj od tych komplementów.

    OdpowiedzUsuń
  6. Właśnie, u Ciebie są emocje. Od kiedy Cię odkryłam, cholera powiem to, jeszcze nikt cię nie pokonał. Dla mnie jesteś awangardą, freestylem i przykładem. Choć po tych zdjęciach u góry zbieram szczękę z podłogi. Buziak w czółko:)

    OdpowiedzUsuń
  7. No ja też przeczytałam, zobaczyłam i przepadlam na wieki Masz dar i odwagę i fantazje Ja jak zobaczyłam na śmietniku śliczny trochę polamany stołek to wtrynilam go Młodej pod siedzisko do wózka i tak do mnie przyjechał Pisz, szukaj, zmieniaj i inspiruj nas Agnieszka

    OdpowiedzUsuń
  8. No co Ty, bez Ciebie byłoby nudno i smutno. Wszystko fajnie, ale gdzie jest szafka szpitalna?:p Iwona z Wawy

    OdpowiedzUsuń
  9. ha ha wszystko tu już zostało pięknie powiedziane ja bym się powtorzyla wiec się podpisuje pod komentarzami.Paulino po 50-tce może się nie zmienić można mieć ciagle ochote na zmiane.jesli cos w człowieku ,,siedzi'' wiek nie ma znaczenia.w czasach mojej mlodosci wycinałam gwiazdki i ksiezyc ze sreberka po czekoladzie kleilam na suficie i z ddrowskich recznikow robiłam sukienke boho i chodziłam boso po chodniku żeby było inaczej hi hi.teraz tez lubie z przymrozeniem oka -ważne żeby sparwialo Ci radość.pozdrawiam serdecznie.paprika4435

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jezusmario, też wycinałam te gwiazdki! Przyklejałam sobie na koronę z tektury :-D
      pozdrowienia!

      Usuń