Jak dekorować w stylu lat sześćdziesiątych.


Gdybym miała wybrać ulubioną epokę w dziejach ludzkości, bez zająknięcia wybrałabym lata sześćdziesiąte. To, co dzisiaj zwiemy tym ślicznym, kolorowym stylem 'boho', wzięło się właśnie stamtąd- od tych brudnych, zaćpanych dzieciaków, którzy spali na trawnikach, kruszyli crack i walczyli o pokój z polnymi kwiatami w skołtunionych włosach. Były to lata burzliwe i piękne pod każdym względem- dziejowym, muzycznym i estetycznym.

I choć w tym czasie Ameryka była tak przesiąknięta zapachem marihuany, że trudno było o jakąkolwiek przytomną rozmowę, to mam wrażenie, że wiele rzeczy narodziło się właśnie wtedy. Te czasy zmieniły bieg historii, a All along the watchtower jest po dziś dzień mym lekarstwem na gówniany dzień. Przeczytałam wszystkie książki i obejrzałam filmy o tych czasach, włącznie z dokumentami o najkrwawszym konflikcie zbrojnym po '45 roku- wojnie w Wietnamie. Wyobrażam sobie, jak żyję w roku 1967, nie mam instagrama, telefonu ani pracy, gram sobie na gitarze, siedząc nad jeziorem w szerokich jeansach i z gołymi cyckami jak te laski od Warhola, a na nich dogorywa ośliniony i nieprzytomny od opium Stary. To moje najbardziej optymistyczne miraże, bo znając życie, a dokładniej moje psyche, to pewnie skończyłabym w 'Klubie 27', a Stary przyłączyłby się do 'Rodziny' Mansona.


Lata sześćdziesiąte to oczywiście hipisi, a bliżej lat 70- tych kolorowa psychodela. Dominowało zderzenie kolorystyczne, które gospodarz bloku przy Alternatywy 4 określał jako 'gówno w lesie'- brązowy z zielonym. A do tego: czerwony z żółtym, baby blue z neonowym różem i pomarańcz. Dużo pomarańczowego. DUŻO. Nie wiadomo, czy te histerycznie barwne wzory miały nawiązywać do narkotykowych wizji, czy może raczej je wywoływać, w każdym razie nie było domu, w którym nie byłoby jakiejś tapety w szalone fale. Miksowanie zwierzęcych wzorów, charakterystyczne geometryczne desenie i kwiatowe tkaniny all together- niejeden powie, że to jakiś dekoracyjny rzyg po kwasie. A mnie to cholernie inspiruje. Niektóre motywy z tamtych lat mogą wyglądać niezwykle współcześnie. 

PŁYWAJĄCE KWIATY W WIELKICH MISACH


Pisała o nich Patti Smith, widziałam je w 'Hair'. Jeśli myślicie, że w tamtych latach był tylko brud, smród i haszysz, to jesteście w wielkim błędzie. Oni kochali kwiaty. Kwiaty we włosach, dywany w kwiaty, kwietne sukienki. Tapety, poduszki, bukiety, wianki- kwiaty, kwiaty wszędzie. Dekadenckie kobiety w powłóczystych sukniach wkładały dalie do antycznych mis, które lekko unosiły się nad powierzchnią. Dokładnie jak ich właścicielka. To zupełnie inny sposób na bukiet na stole w jadalni, ale jakże piękny, niezasłaniający twarzy gości. Moją kryształową misę dorwałam wczoraj na rynku; jakże nudno byłoby trzymać w niej po prostu jabłka, prawda?




ORGANICZNE KSZTAŁY

Lata sześćdziesiąte to umiłowanie do wszelakich obłości, choć ówczesny kanon kobiecej figury totalnie temu zaprzeczał. Motywy roślinne w mocnych kolorach plus krągłe kształty- oto ówczesny wymarzony dekor. Pierwsze lądowanie człowieka na Księżycu w '69 roku rozpoczęło we wnętrzarskim świecie istny szał na całą 'kosmiczną odyseję', kontynuowaną potem w latach siedemdziesiątych. Królowały okrągłe lampy, okrągłe fotele i generalnie wszystko stało się okrągłe. Na Jarmarku św. Dominika dorwałam dwa szklane lampiony, które skojarzyły mi się z tym okresem. Od razu nabrałam ochoty na blanta, niestety skończyło się tylko na Janis. 




ORANGE WAS THE NEW BLACK

Wpiszcie sobie w pinterest: '60's decor' i spróbujcie nie zauważyć pomarańczowego koloru. To jest barwa tej dekady, a nawet jeszcze następnej. Skąd im się to wzięło, tego nie wie nikt. Może od koloru włosów Pameli Courson? A może od komplecików Jackie Kennedy? Pomarańcz łączony oczywiście z innymi mocnymi kolorami, jak róż czy błękit, ale najchętniej z brązem, co dziś wywołuje prawdziwie deliryczny dreszcz na skórze umiłowanych w Skandynawii. A ja sobie kupiłam wielki, pomarańczowy wazon na rynku i zamierzam łączyć go właśnie z różowymi kwiatami. W końcu nie muszę już upychać bukietów do szklanki po pilsnerze. 




A jakie czasy są Waszymi ulubionymi?

Hollywood właśnie pracuje nad filmem o Sharon Tate, na który przebieram już moimi krótkimi nogami. Oliwy do ognia dolewa fakt, że za reżyserię wziął się Tarantino (#yass). 

Do następnego!

Share:

6 komentarze

  1. Piękne zdjęcia, a Twoje pióro nieocenione

    OdpowiedzUsuń
  2. Dobre spostrzeżenia, ale ja lubię lata 50-siąte, lekkie formy, bajeczne kolory i wzory, moda w stylu pin-up. Inaros

    OdpowiedzUsuń
  3. Batman na ścianie chwycił mnie za serce!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha <3 W końcu jakiś 'męski' akcent :-P

      Usuń