Majonezy na stoły, czyli ludzie, którzy tworzą nową jakość w polskich wnętrzach.


Polskie wnętrza to temat na długie zimowe wieczory. W świecie dekorowania zachowujemy się dokładnie tak samo, jak uczy nas historia- działamy zrywami, atakujemy raz a dobrze i to wszyscy naraz. To takie piękne, kocham za to ten kraj jeszcze bardziej. Na początek jednak musi ukazać się ten buntowniczy rodzynek, ten emocjonalny Che Guevara, który swoim paluchem wskaże nowe obszary myślenia.

Oczywiście ten paluch to tylko przenośnia, wystarczy instagram (bunt jak u Taco Hemingway'a). Platforma zła i zepsucia, i to nie tylko oczu, a jednak też coś potrafi zaoferować prócz akwenów pełnych karpi. Jeszcze ma klawiatura nie ostygła, jak pisałam o szaleńczym skoku na Skandynawię, a dzisiaj z przyjemnością obserwuję nowe rzeczy. Czas się otrząsnąć z tego marazmu i docenić twórczość tych, którzy robią trochę zawieruchy na polskiej wnętrzarskiej ziemi. A ta jest zawsze potrzebna. Nawet jeśli nie cierpicie zimy.

PRZYJAZNA KOEGZYSTENCJA



'To, co brzydkie, należy pochować, wyeksponować zaś to, co wizualnie estetyczne'- grzmią książkowe porady. A chłopaki z kwiaciarni ewidentnie mają to w dupie. Stawiają utytłany syrop Herbapolu obok antycznej misy, majonez stoi dumnie na marmurowym blacie tuż przy cukiernicy vintage i w towarzystwie świeżych dalii. Swego czasu zastanawiałam się nad tym wnętrzarskim cellulitem- pokazywać go, skoro on tam przecież jest, czy wstydliwie chować? Zdania były wtedy podzielone. Niektórzy chcą tylko najwyższej estetyki, inni jadą mocno w drugą stronę- wszak obrzygany przez niemowlaka obrus jest bardziej życiowy niż lampki wokół kostek (przepraszam za to zestawienie, jaskrawość porównań to mój konik). Ja obrałam taką metodę- jak używasz, nie chowaj aż tak namiętnie. Dla wielu osób masło na zdjęciu jest bardzo intymnym wyznaniem. Ładne produkty zawsze lepiej się prezentują. No i opakowania. Umówmy się, wieśniackie z lekka. Kto nie miał w domu paprykarza szczecińskiego, niech pierwszy rzuci czymkolwiek, ale czy on wygląda? Raczej wszystko psuje. Dlatego w większości pospiesznie chowamy te żenujące szkardztwa, projektujemy zamknięte głębokie szafki i wszystkie te kosze cargo. I nie chodzi tu o zdjęcia, ale ogólnie. Dlatego mimo wszystko fajnie, że osoby poniekąd zarabiające na wyczuciu, nomen omen, smaku, nie mają obsesji na tym punkcie.

BIEL INTERESUJĄCA



Dobra, odkąd zapanowała moda na wszechobecną biel, różne okazały się jej wersje. Wersje lepsze i gorsze. Potem ta biel zaczęła trochę nudzić, więc pojawiło się antidotum w postaci multikolorowego boho. Obojętnie jednak, jaką by drogę nie obrać, na wszystko trzeba mieć jakiś pomysł. I wiecie, że ja wcale nie mam tu na myśli starannie zaplanowanej działalności projektowej, a raczej ogólne podejście do urządzania. Jestem zafascynowana, w jak konsekwentny sposób Aga aka Thymka dba o swoje wnętrze. Jej mieszkanie to w zasadzie trzy kolory: biały, czarny i naturalny. Plus odrobina szarości. Zero mocnych kolorów, czyli moje przeciwieństwo, a mimo to obserwuję jej profil z zapartym tchem. Przytulny industrial z mnóstwem oryginalnych smaczków. Choć skąpany w bieli, absolutnie nie można powiedzieć, że nudny. Choć wpisuje się w trendy, to zupełnie nie jest zlepkiem wszystkiego, co modne, robi to jakby mimochodem i naturalnie. Każdy kąt powstał z uczuciem. Dużo tu staroci, bardzo dużo! Do tego sporo rzemiosła. Samodzielnie stworzona fantastyczna przestrzeń, która zdecydowanie konkuruje z tymi 'światowymi'.

MĘSKIE GRANIE W DESIGN



Swego czasu pokazywałam Wam eklektyczne mieszkanie Macieja, ale oto na instagramowym niebie wzniosła się nowa stylistyczna gwiazda ze swoim poddaszem. Grzegorz aka Gregory, moja astrologiczna bratnia dusza ('Ty też Skorpion? Niedobrze....') i przykład na to, że facetowi też może zależeć (na estetyce oczywiście). Bo co tu dużo mówić, kobity drogie, oni zwykle mają na to wywalone. Snują się po domu w gaciach i każdą dyskusję kwitują: rób, jak uważasz, zdaję się na ciebie. Ja to szanuję, bardzo. Szanuję, bo wiem, widzę to oczyma wyobraźni, jak Stary mieszka sam. Widzę to, widzę to w tej chwili. Może coś tam kiedyś by i ogarnął, ale czy utrzymałby przy życiu roślinę?? Taką żywą, nie fejka z ikei? Nie będę odpowiadać, żeby się nie obraził (a tak to przynajmniej mogę powiedzieć, że nic wprost tu nie napisałam). Tak się utarło, że 'męskie wnętrze' to raczej chłodne w odbiorze, bez dodatków, tylko to, co najważniejsze- kibel, kubek i kanapa. Myślę, że dlatego tak wiele dziewczyn zachwyca się każdym przyjemnym wnętrzem urządzonym przez mężczyznę- bo jest ich tak maaaaałoooooo. I jakiż to szok dla oczu, jakie niedowierzanie. Fajnie, że jest ich coraz więcej.

***
Do następnego :-)

Share:

9 komentarze

  1. A ja tam wolę eksponować majonezy obok vintage cukiernicy.Mój wózek kuchenny to właśnie taka zbieranina.Wina,oliwy a obok vintage pojemniki na mąkę i cukier.Kawa i różnego rodzaju herbaty w opakowaniach fabrycznych.Wszystko na wierzchu śmieje się przybyłym gością prosto w fejsa;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie ja sobie muszę sprawić taki właśnie wózek.

      Usuń
  2. My zaczynając remont poddasza: schowany pierdolnik w szafkach, mówili, pozbede się zbędnych rzeczy, mówili �� stety nie wyszło... Uwielbiam swoje kolorowe poddasze, uwielbiam 8965356 rzeczy nastawianych wszędzie. Pewnie jak by jakiś designer tu wszedł dostałby oczopląsów i wrócił skąd przyszedł.
    Teraz czas na PS.
    PS. Też jestem skorpion �� (��), przez 26 lat Jaworska (nazwisko się zmieniło, błękitna krew nie ��)
    PS. Napisz ty ta książkę - nie lubię czytać z ekranu ����

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, trzaskać designerów!
      U jaaaa, no co za zbieg okoliczności!

      Usuń
  3. Cześć,
    przeglądam Twojego bloga od kilku miesięcy, postanowiłam więc napisać Ci w końcu jakiś komentarz :)
    Bardzo mi się podoba Twoje mieszkanie, jest takie kolorowe i pełne życia. Patrzę na te fotki i wiem, że dobrze bym się tam czuła. Aczkolwiek przyznam, że ogólną pstrokatość doceniłam tak naprawdę dopiero wtedy, kiedy zaczęłam nową pracę. Tam wszystko tonie w bieli i szarości, jest strasznie nudne i usypiające.
    Lubię też sposób, w jaki piszesz, jest dynamicznie i zabawnie; no i robisz dobre zdjęcia.
    Za miesiąc przeprowadzam się do nowego mieszkania. Co prawda też wynajmowanego, ale czeka nas przesiadka z 11,5 mkw + graciarni w standardzie PRL do 32 mkw kawalerki w standardzie IKEA, będzie się działo. Cieszę się więc, że opowiadasz czasem o domach, produktach czy rozwiązaniach, które Cię zaciekawiły, bo mam co podpatrzeć. Jak chociażby lampę z papużkami, zamierzam zrobić coś podobnego :D

    Pozdrawiam,
    Herse

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wow, ale miłych słów, bardzo bardzo dziękuję! <3
      I gratuluję przeprowadzki! Z takim metrażem to już można naprawdę dużo fajnego zrobić :-)) Ciekawa jestem efektu Twojej papugowej lampki, jak będziesz chciała się nią kiedyś pochwalić, zawsze możesz mi podesłać foto!
      pozdrowienia :-)

      Usuń
  4. A ja się czasem zastanawiam, widząc piękne kadry z mieszkan,gdzie nie ma zabudowy pod sufit gdzie Ci ludzie trzymają np środki czystości Gdzie płyn do mycia i gąbki Czy to wszystko przenoszą na drugi plan żeby zdjęcie było piękne Taki jeden kubeczek na pustym blacie Na stole tylko kwiaty a na ławie magazyny wnetrzarskie U mnie z małym dzieckiem wszystko jest wszędzie ale takich zdjęć z prawdziwym życiem to ja nie widzę zbyt wiele Agnieszko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz co, są tu pewnie i takie obozy, i takie. U mnie stoi normalnie płyn do naczyń, gąbkę wyciągam, jak zmywam.
      Wiesz, pisałam kiedyś taki post o tym, że każdy dzieli się w sieci tym, czym chce- myślę, że dorosłym ludziom nie trzeba aż tak wprost pokazywać, że to jest prawdziwe życie, a to już nie. Jedni pokażą bajzel, inni w życiu, i ja to też szanuję. Tutaj post: http://www.stylerecital.com/2018/09/na-ile-musze-obnazyc-sie-w-sieci-zeby.html
      pozdrowienia :-)

      Usuń
    2. Poza tym ograniczona przestrzeń najbardziej weryfikuje nasze potrzeby. Czy ja potrzebuję miliona kubków, gdy miejsca mam na pięć? Albo misek, kopy nienoszonych ciuchów, starych garów- umówmy się, najczęściej to na to są te zabudowy ;-)) Wolę mieć mniej rzeczy, ale tylko tych, których rzeczywiście używam. I wtedy w ogóle nie myślę nawet o zabudowach.

      Usuń