Pięć wnętrzarskich rzeczy, o których nie mogę przestać myśleć.


'Przyjdzie jesień i przyniesie przeziębienie, najpierw chrypka, potem grypka i zwolnienie', jak swego czasu śpiewał Marian Opania w reklamie Polopiryny (to była moja najbardziej upierdliwa piosenka z reklamy ever, wkręcała mi się gorzej niż Cleo). Jesień w mojej wersji przynosi jednak coś więcej niż gumowe gile i coś znacznie gorszego niż trzydzieści osiem i dwa. Przynosi rozkminy.

Zimno, wietrznie i pusto, a w tym wszystkim ja, cała na biało w rozterkach. Jesień i zima to więcej czasu w domu. I się zaczyna to jedno wielkie 'co by tu...'. To tylko Wam się wydaje, że moje mieszkanie jest skończone i że na 45 metrach kwadratowych więcej wycisnąć się nie da. Hej, Wy, ludzie małej wiary! Ja tu właśnie przedpokój remontuję!

Tak naprawdę chciałabym móc upchnąć wszystko to, o czym tak zacięcie marzę i to zarazteraznatychmiast. Często frustruje mnie brak budżetu i pewnych możliwości, typu okno w łazience, a wtedy zachowuję się jak typowy millenials- tupię nóżką i obrażam się na cały świat jak Ron na Harry'ego Pottera. Mam też taką straszną cechę charakteru ('Pani znak to Skorpion? Oj, niedobrze...'), że musi być po mojemu i że jak bardzo czegoś chcę, to nie odpuszczę, póki tak nie zrobię. Także tego, to wszystko, co tu opiszę poniżej, może się ziścić szybciej, niż Wam się wydaje.

1. ADORO LA PASTA!


Swego czasu opowiadałam Wam na moim Instagramie, że kupiłam te oldschoolowe firanki aka makarony. Powstać miało z tego coś w rodzaju szafko- barku z powyższego zdjęcia (marka Ibride), ale niestety chyba lepiej wychodzi mi jedzenie makaronu, niż komponowanie go we wnętrzu. Fakap powstał jak stąd do Moskwy, ale nie poddaję się. Może bardziej lampa, jak te stare abażury? A może po prostu coś takiego kupię i już. Ach, makarony wciąż są w mojej głowie. Nie że tylko na talerzu.

2. WIĘCEJ ZDERZEŃ WZORÓW





Pamiętam, jak dobrych parę lat temu, kiedy pracowałam w sklepie odzieżowym pewnej polskiej marki, na szkoleniu z właścicielami ubrałam modelkę w sukienkę w kwiaty i marynarkę w kratę. Cholera, ten zestaw był taki dobry, ale ostatecznie zostałam zrugana za dziwaczność. Teraz takie zderzenia są bardzo w trendach, ba, owa marka sama je dziś stosuje w swoich kampaniach. Clashing patterns to coś, czego dziś mi bardzo brakuje w moim mieszkaniu i bardzo, bardzo chcę to zmienić. Zaczęłam od sypialni (zdjęcie powyżej), gdzie użyłam kilku przeciwstawnych wzorów i padłam z zakochania, jak to genialnie wygląda, jak w oczy szczypie i jak ożywia. Tego musi być więcej, absolutnie.

3. KUCHENNY BLAT Z LASTRIKO



Lastriko, zwane też terrazzo albo pieszczotliwie przez nas, Polaków, salcesonem, podbiło moje serce już dawno. Taka niepozorna mieszanka wody, cementu i grysu, a tak silnie kojarzy się z klatkami schodowymi, parapetami w starym bloku i nagrobkami, że dzisiaj rzadko ktokolwiek się na nią decyduje. Może to też przez fakt, że u nas praktycznie nie ma tak pięknych wzorów, jak te powyżej, wyglądające jak pachnące mydełka? Pragnę wymienić blat kuchenny, lecz obejrzane przeze mnie produkty naprawdę wyglądały jak salceson i to taki umyty ludwikiem w Constarze. Przyzwyczaiłam się, że polskie wyroby dalekie są od jakichkolwiek kolorów, bo to 'zbyt ryzykowne', ale paleta 'fifty shades of gray lastrico' to dla mnie za dużo. Wyroby włoskie będą dla mnie osiągalne zaraz po tym, jak sprzedam nerkę Starego. Także tego, prace umysłowe trwają, na razie bez efektów.

4. NOWA SZAFKA Z UMYWALKĄ


Nic mnie tak nie przeraża, jak remont łazienki. Może jeszcze picie glukozy na czczo, ale jednak remont łazienki też. A taka nowa szafeczka z umywalką mi się tak marzy, że mogę ten lęk w pewnym stopniu przełamać. Bo to w zasadzie nie byłaby taka groźna operacja, a ileż można zyskać (te głębokie szuflady, o losie!). Łazienka z oknem to już w ogóle wygrana w życiu, ale tego nie przeskoczę, chyba że przebiję się na klatkę schodową i listonosz będzie mnie widzieć, jak śpiewam pod prysznicem 'W dzień nie szukaj gwiaaaazd...', zapominając przy tym wciągnąć brzuch. Okno więc odpuszczam, ale szafkę zrobię.

5. DREWNIANA PODŁOGA. A TAK NAPRAWDĘ TO PRZEPROWADZKA



Oba zdjęcia powyżej uosabiają wszystko to, o czym nieustannie myślę już od dłuższego czasu- o przeprowadzce w starsze budownictwo. Czemu i jak, pisałam już w TYM POŚCIE, zachęcam do przeczytania. Stara, drewniana podłoga, widok z okna na stare drzewa i miejską zabudowę sprzed dwóch pięciu dekad. Do tego drewniane okna, koniecznie 'przełamane' na pół, żebym mogła otworzyć tylko jedną część, a nie machać takim dużym, plastikowym płatem jak teraz. Wysoki parter, wysoki sufit, brak windy, rośliny na klatce schodowej i wiele innych- oto moje największe wnętrzarskie marzenie. Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że ja do tego miejsca, gdzie obecnie mieszkamy (osiedle, otoczenie, ludzie), po prostu przestałam pasować. Niestety nasza sytuacja jest nieco skomplikowana i obecnie tego marzenia nie mogę ot tak sobie zrealizować, ale kto wie, co przyniesie przyszłość. W każdym razie podświadomie pewnie będę gdzieś tam do tego dążyć.

***

A Wam chodzi coś po głowie w kwestii Waszych wnętrz? Podzielcie się w komentarzu.

Do następnego!

Share:

10 komentarze

  1. Oesuuuuu ile mi chodzi po głowie.... właśnie remontuję całe moje domostwo i nacisk kładę obecnie na łązienkę (z oknem!). Szafkę pod umywalką zez szufladami też nabyłam. Potwierdzam, że fajny wynalazek, ale o szafkach obocznych muszę pomyśleć, bo jednak takie szuflady to trochę mało.

    Lastriko kocham, wielbię i szaleję na jego punkcie. Takie właśnie polskie, szarobure, komunistyczne, siermiężne.... niestety nie posiadam żadnego.

    Co do reszty chałupy. Dla mnie ważne są wielkie okna, dające dużo światła i dużo zieleni wokół.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O rany, remont całej chałupy! No to siły i kreatywności!

      Usuń
  2. Szafeczka w łazience jest moim numerem jeden, chociaż sama myśl o remoncie łazienki również mnie paraliżuje. Poza tym marzę o odnowieniu naszej drewnianej podłogi w kuchni (jak ze zdjęcia wyżej), ale to nie jest takie łatwe niestety.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tak ciesz się, że masz drewnianą- marzenie! <3

      Usuń
  3. Blat z l;astriko i mnie się marzy! Łooosz...! I to jak!

    OdpowiedzUsuń
  4. Mogłabym mieć blaty lastriko, poduszki, zasłony, tapetę na ścianie Ba! mogłabym się nawet ubierać w lastriko! :D Jak się nie uda to sobie chociaż jakiś kubek kupie...

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja chciałam pierdyknąć jakiś boski wzor na ścianę za łóżkiem, ale Mr.T. stawił opór i warunki nie do przeskoczenia. Ale marzy mi się szafa z drzwi (też kiedyś pokazywałaś podobną ;)).

    OdpowiedzUsuń