Rzeczy o złej reputacji to właściwie moje ulubione rzeczy.


Reputacja tudzież renoma. Kwestia chyba raczej ważna, choć są na świecie rzeczy zdecydowanie jej pozbawione. Zły rap, Kołcz, Kiełbasa i Tedunio przy grillu. Białe kozaki, sztuczne kwiaty, plastikowe ceraty. Nawet pionowe rolety w ZUS-ie. Sięgasz do miski z owocami, a tu jabłka z pcv (kto miał?). Nieskończony świat dodatków ładnym fakofem czasem, za przeproszeniem, stoi.

Przy okazji tego wstępu muszę się przyznać, że odczuwam w sobie lekki niepokój tudzież dysonans.  Jako ta samozwańcza stylistka jednej powierzchni powinnam nieść jakąś misję na tej kolonii nudystów tym blogu. Wiedzę oświeconą przekazywać, stoły przyozdabiać się uczyć, szlifować warsztat. Szlifować coś w ogóle. Świata zobaczyć, do Mediolanu polecieć, targi jakieś poodwiedzać. Tego całego dizajnu liznąć jak krowa soli. I napisać tu, że ja już tera wiem, jak żyć. Powiedzieć, żebyście wywalili te swoje linolea, te zasłonki z tęczowych pasków z drzwi wyrwali. Żebyście skończyli czesać te włochate deski WC, zamalowali oranże i przestali się wygłupiać z marmurowymi naklejkami. Chciałabym rzucać w świat jakieś wartościowe sentencje o tym, jak porządnie mieszkać. Niestety jednak, rzucać umiem tylko mięsem, a moją ulubioną wnętrzarską sentencją jest 'mieszkaj jak se chcesz'.

Im dłużej ciągnę tą stronę, tym bardziej ignoruję wszelkie pogadanki o trendach. Ba, jest nawet jeszcze gorzej- rozkochałam się w celowym sięganiu po relikty, na myśl o których blednie niejeden architekt, i to nie tylko w tym kraju. Szukam figur tygrysów, maluję ściany na kolorowo, odkupuję od skonsternowanych rodziców zepsute zabawki. Jeszcze chwileczka, jeszcze momencik, a postawię stolik z delfinami albo plastikowego krokodyla. Jestem jak pomocna dłoń, jak pani z fundacji dla osób z nieuleczalną deformacją gustu. Chodzę po ciemnych uliczkach designu i wyciągam rękę do tych, którzy są już na dnie- do zapomnianych przez ładne stylistki dekoratorskich fekaliów.


Moda zdaje się być bardziej łaskawa w temacie. Mom jeans albo te białe majtachy podciągane pod same pachy (widziałam na Kardashianach). Te wielkie sneakersy jak z szafy Ala Bundy'ego, małe okularki w panterkę. Modowe przeżytki zostały wielkodusznie odgrzebane, ale w świecie wnętrz rygor zdaje się być znacznie ostrzejszy- wystarczy, że z sympatią wypowiesz się o lampce solnej, a zaraz stracisz z pięciu followersów i zostaniesz okrzyknięty obsikanym przez osiedlowe koty lokalnym fujarą.

W sieci krąży co najmniej kilkanaście wnętrzarskich przykazań i jest ich więcej niż dziesięć. Znalazłam wiele wpisów o grzechach głównych i jest ich więcej niż siedem. 'Jezus umarł za czyjeś grzechy, ale nie za moje', śpiewała Patti Smith. Z całym szacunkiem dla świata designu, ale delektuję się byciem wieśniarą i robię to na własną odpowiedzialność. Lubię, gdy poukładane w ryzy detale wytrąca nagle z równowagi jakiś neonowy dinozaur. Rzeczy o złej reputacji to po prostu moje ulubione rzeczy.

LAMPA Z BABCINYM ABAŻUREM




Pojechałam w sobotę na rynek po obrazki z motylami, wróciłam z lampo- stolikiem. Tak się bałam ją pokazać szerszemu gronu instagramowemu, że jak to, że co to, a tu taki zaskok! Muszę powiedzieć, że nie mogę nią moich czterech oczu nacieszyć. Chodzę i frędzle głaszczę, krzywy stolik przecieram i wielbię ten polski genialny wynalazek. Poliestrowy abażurek z pasmanteryjnymi taśmami (bez grama waleriany) z pewnością daleko stoi dziś od splendoru, ale muszę powiedzieć wszem, wobec i wokoło, że mam to zuchwale w dupie.

AVOCADO GREEN



'Zieleń awokado' górowała na znalezionych przeze mnie listach z grzeszkami dekoru. 'Why oh why', chciałoby się zawtórować za klasykiem. Że jak te klatki schodowe emaliowane z parapetami z lastriko? Czy że jak bluzy Magika. Miałam lamperię w takim kolorze, teraz szukam po domu rzeczy, które z miłością mogłabym pokryć tą apetyczną barwą. Bo przecież wszystkie instagramerki jedzą avocado toast, ja też chcę.

SOSNOWE MEBLE




Drewniane meble zawsze powinny stać wysoko w hierarchii, a jednak sośnie dostało się po dupsku jak dwulatkowi w buncie. 'Sosnowe szafki są passe i już'- powiedziała kiedyś jakaś fanka lacobelu i od tej pory sosna okryła się złą sławą niczym hubą, a jedynym wyjściem z tej beznadziejnej sytuacji jest szczelne zamalowanie tych nieurodziwych słojów. A ja, jak na prawdziwego słoika przystało, sosnowe słoje bezczelnie eksponuję.

'CO PANI TU ROBI?? SZYDEŁKUJĘ'.



A tak mi się przypomniało. Mój dziadek spał nawet w szydełkowej czapce, żeby sobie włosów nie potargać w nocy. Szydełkowe topy i torby wróciły do łask, we wnętrzarskim zaś świecie druty wygnane jak Jagna z wioski. Moja narzuta, niczym ta rodzinna nie-chluba, ozdabia alkowę w czasie zimowym, totalnie przy tym przecząc mojej znajomości trendów dekoratorskich. Zła reputacja dodatków zdjętych z drutów na pewno rzuci kiedyś cień na mnie samą- po mojej śmierci ktoś to znajdzie i powie, że i ja zła kobieta byłam.

KRATA



'Czy ktoś jeszcze kupuje coś w kratę?', zapytałam wczoraj samą siebie, sięgając po ten osamotniony kubek w sklepie. W latach dziewięćdziesiątych miałam wszystkie pościele w kratę, a moim ulubionym nie-chcę-mieć-nigdy-chłopaka-ja-chodzę-z-biblioteką zestawem ubraniowym były ogrodniczki z kraciastą flanelową koszulą. Do środka ją rzecz jasna dawałam. Wzór taki niechciany, taki zapomniany, a taki wdzięczny, uroczy jak poletko do 'kółka i krzyżyka'. Jak mogłam nie wziąć?

***

Nie mogę sobie wybaczyć, że przegapiłam tą solną lampę w Netto!
Dobra, poddaję się. Wywieszam białą flagę. Będzie tego więcej.

Do następnego :-)

Share:

30 komentarze

  1. Jesteś najlepsza! Chcę przeczytać twoja książkę 🙋 łączę się z tobą i tandeta i kiczem i innym wiesniactwem, które kocham i nie zdradzę bo zdradzilabym sama siebie🤷🛋️

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Yeah, niech żyje team wieśniaki! :-D

      Usuń
  2. Świetnie piszesz, podpinam się pod książkę ❤️❤️❤️

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Ale gdzie ja tam książki!

      Usuń
  3. To prawda co piszą poprzedniczki, zacznij myśleć o książce.

    A tej lampy to ci pół internetu zazdrości.

    OdpowiedzUsuń
  4. No lampa jest na wypasie i wyczesie :) A jak Ci się znudzi mizianie frędzli, to możesz zdewastować i przerobić. I jeszcze Ci powiem, że po tym wpisie zaczęłam się poważnie zastanawiać nad tym, po co ja obserwuję niektóre miejsca w sieci, skoro totalnie nie pasują mi stylem... ?!?!

    Ps: o tum mizianiu frędzli to trochę dziwnie zabrzmiało chyba... ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam podobną lampę z abażurem - uwielbiam ją! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam ten Twój Reczital! Jesteś jedną z niewielu postaci w moim wirtualnym świecie, które potrafią mnie rozśmieszyć. Prawdziwie. Nie tylko emotikonką się śmieję!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Grzesiu, Ty mi zawsze powiesz coś miłego! <3

      Usuń
  7. Klinika Bieli19.10.2018, 06:49

    OMG, jestem obsikanym przez osiedlowe koty lokalnym fujarą😱 Mam lampkę solną w sypialni i bezczelnie ją używam😜😁

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale jak to!! Skąd gdzie co! Była niedawno w Netto, cholera zapomniałam kupić!!!!! &**&%^$^%*!!!!

      Usuń
  8. Eeej ale komu i dlaczego podpadła lampka solna? Czy wypada się przyznać że mam taką w pracowni? ;) I mam też kraciasty wełniany pled z lumpa! I taką kapę zieloną w paski, wiecie jak to kiedyś po chałupach babcinych się widywało :D Na olxie ją upolowałam za 3 dyszki :D Chyba możemy założyć klub obciachu ;)
    Idę szukać tych list grzechów dizajnu bo aż mnie to zafrapowało
    PS: lampa super i jeszcze ze stolikiem!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :-))
      Akurat tak walnęłam lampę solną, ale to może wszystko, lampa- lawa nawet :-P

      Usuń
  9. Lampkę solną chętnie bym przytuliła:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może znowu pojawi się w Netto... liczę na to!

      Usuń
  10. A ja chcę plastikowe, wielkie jabłko.Moja babcia miała takie dwa.Były otwierane na pół i służyły jej jako schowek na biżuterię.Gdzie dostanę takie jabco?

    OdpowiedzUsuń
  11. Hmm..rzeczy o złej reputacji?A masz w łazience kosmaty komplet kibelkowy typu dywanik oraz pokrowiec na deskę??To dopiero coś:)))Ewa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, tu akurat wystarczy mi, że wiem o jego istnieniu :-P

      Usuń
  12. No to się pochwalę. Moja mama ma wielką lampkę solną, taką ze 40 cm. Nie zawaham się ją jej odebrać:D Mało tego, ostatnio odkryłam w jej piwnicy przewieszony na drzwiach, żeby sąsiedzi nie podglądali, kilim. Narzuta, jak sprawdziłam w necie to kilim huculski. Jestem dziecię PRL-u więc pamiętam, leżała sobie ta narzutka na moim tapczanie i skutecznie kłuła w dupsko. Wszak z wełny była. Proszę, proszę teraz nawet za 600 zł w necie stoi. Rodzicielka nie zdaje sobie sprawy, że po macoszeszemu potraktowana przez nią narzutka jest więcej warta niż cała zawartość jej piwnicy z nalewkami włącznie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jezusmario, zazdroszczę takich łupów!!

      Usuń
  13. A te trzewiki cudne to skąd, gdyż zapragnęłam...?

    OdpowiedzUsuń
  14. Jesteś odważna -jako dekoratorka i jako pisarka. A twoje babcine łupy jakoś tak ładnie wyglądają w twoich czterech katach tak pasują i jeszcze zachwycają, więc masz rękę dziewczyno do tego co "brzydkie" i passe ładnie ze sobą zestawiać. A twoje pisanie ostre jak brzytwa widzisz to co inni nie widzą i piszesz o tym jasno i bez owijania. Co tu dużo pisać lubię twoje pisanie jak żadne inne. Inaros

    OdpowiedzUsuń
  15. Przepiękne to łóżko! Ja zamówiłam niedawno materace antyalergiczne i teraz mnie korci żeby zrobić w sypialni mały remont :)

    OdpowiedzUsuń