Złe blogerki, czyli muszę w święta.


Pamiętacie tą scenę z filmu 'Bad moms 2' (tak, oglądałam), kiedy to Mila Kunis nie ma ochoty na świąteczną sraczkę, ale jej matka dobitnie uzmysławia jej, że przecież też jest matką, więc co to ma znaczyć, że nie ma ochoty? Jak coś ta scena jest w trailerze. Ja się tak, kurna, czuję. Nie żebym czuła nacisk od czytelników czy coś. Mi też uzmysłowiła matka.

Razem z ojcem. 'Jak to, Paula, nie będzie choinki....'. Nie umiem w dzieci, nie umiem w święta (może jedno wynika z drugiego?). Damn, rodzice chyba jednak nie są ze mnie dumni. Ale to zupełnie nie moje klimaty. Widzę, jak niektórzy od początku listopada zachowują się jak szkolny zespół na odlocie- piski, wrzaski, bombki. Jakoś już nie widzę się w szykowaniu świątecznego kontentu dla dorosłych ludzi- że oni niby nie wiedzą, jak prezent w papier zapakować? 'Żeby zapakować prezent w papier, przygotuj prezent oraz papier' (słyszę w głowie głos Małgorzaty Rozenek, słyszę go w tej chwili). Szaleństwo w sklepach uaktywnia migreny w mojej głowie, a każda świąteczna piosenka jest jak antyakupunktura. Nie żebym też siliła się na jakąś opozycję do świąt, że niby ja to taka alternatywna jestem, fuck the mainstream, bojkotuję tą świątynię rozpusty i konsumpcyjne piekło dla planety, jak aktywistka z grupy Femen piszę sobie na gołym biuście: 'precz z fałszywymi mikołajami'. Nie jestem (jeszcze) grumpy grandma. Jak ktoś ma ochotę, proszę bardzo. Jak ktoś nie ma, również proszę bardzo. Ale żeby tak we mnie, że jaka ja blogerka, jak świąt na bloga nie szykuję?? O nie. Będę złą blogerką. Ubiorę się w strój seki śnieżynki (są takie w budach na rynku) i ruszę na nocne zakupy do Tesco24. Dokładnie 23 grudnia.

Abstrahując od mojego nieludzkiego poczucia humoru, powiem szczerze- szkoda mi kasy na święta. Serio. Nie lubię dekoracji na dwa dni. Nie lubię kupować kartonów nowych bombek co roku, wyrzucać łysych choinek po tygodniu. Po co mi kubek z napisem 'Driving home for Xmas'? Jest jak t-shirt z lumpeksu z napisem 'Happy Halloween'. Jak ja go będę nosić w lipcu. Ja chyba jakaś beznadziejnie pragmatyczna jestem, co najbardziej wyłazi ze mnie akurat w grudniu. Wtf, no przecież nie jestem z Krakowa. Co roku podoba mi się inny świąteczny dekor, ale zawsze w tym samym duchu- bez marnacji i bezsensownych zakupów na raz. Lubię te świąteczne propozycje, które pozwalają na wykorzystanie industrialnych elementów, staroci, vintage lub tego, co się ma w domu: lampek, kaganków, wiader, resztek tkanin, szkła. Nawet tego, co można znaleźć po robocie (typu gałęzie, nie butelki). Aprobuję jakieś nienachalne handmade'y, DIY'e, coś, czego nie muszę zaraz chować do kartonów. Ja to chyba jednak zła blogerka jestem, ale jak już muszę w te święta, to ja poproszę o takie:












źródło: materiały prasowe Madam Stoltz (katalog A/W 2018/2019). 

Do następnego :-)

Share:

18 komentarze

  1. Niesiona na fali manii wywołanej kilkugodzinnym buszowaniem w lumpeksach (black frajdej, oujeeees!!) w końcu mam wystarczająco odwagi, żeby Ci to wyznać Paulino: uwielbiam Cię! Chętnie szczeliłabym z Tobą kawkę i poszła w tango na lumpeksy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. <3 <3 <3 kobieto, uwielbiam Twoje pisanie i poczucie humoru! :D Podobnież nie jestem wielką fanką świątecznych dekoracji, chyba że w klimacie jak wyżej. Zamarzył mi się ostatnio taki minimalistyczny wieniec na drzwi. Może nawet zaszaleję i zrobię, a co ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. U mnie pojawienie się dziecka nie zmieniło stosunku do świąt, czy raczej świątecznych dekoracji, choinki jak nie było tak nie ma, choć mój tata cierpi z tego powodu strasznie ;) na stole tyle jedzenia, żeby starczyło i żeby później nie dojadać przez kolejny tydzień ... światełka wiszą przez cały rok, jedynie w Wigilię wymieniam w nich baterie ... także ten, nie doszukiwałabym się tu zależności ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja tu z tych co czekają nie tyle na święta co już są tylko synonimem sprzątania gotowania i prezentów ale wierzę w Boże Narodzenie, narodzenie dziecka i dlatego mam ochotę dekorowac choinkę juz 2 listopada i po prostu czekać na ten cud Ale Jeśli będziesz miała ochotę na dekoracje to na pewno będę zbierać szczene z podłogi i tupac jak moja Młoda -ja też tak chcę Olej mus bo nie bedziesz soba a o to tez tu chodzi Buziaki Agnieszka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo, a nawet bardzo bardzo dobrze powiedziane i napisane Agnieszka, buziaki!

      Usuń
  5. No cóż, mam dziecko, drugie w drodze i szału na dekoracje jak nie było tak nie ma. Choinka co prawda zwykle jest, ale np. w zeszłym roku chłop zapomniał, że wyniósł dekoracje do domu teściów i ustroiłam tym, co jak mi się chce, zwykle wieszam na oknie: naturalne szyszki sztuk 5, białe drewniane gwiazdki sztuk 3 i lampki na baterie. I piknie było! A w tym roku pewnie powrót świecidełek od teściowej 😉
    Pozdrawiam, Ola

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i piknie! Prosto i też dobrze <3
      pozdrowienia :-)

      Usuń
  6. No u mnie takie dekoracje świąteczne wytrzymują dłużej niż dwa dni, też nie inwestuję w to jakoś wiele kasy, ale trochę przystroić dom zawsze trzeba:) Fajne propozycje na zdjęciach.

    OdpowiedzUsuń
  7. Widzę, że sporo ludzi nie czuje tego świątecznego dekoracyjnego szału, ja raczej też wolę minimalistycznie i spokojnie, chociaż sam klimat świąt uwielbiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też to zauważyłam. Wiele osób chyba czuje, że w końcu może to powiedzieć, że życie bez świąt nie jest już żadnym hiper wybrykiem, jeśli się tego nie czuje, nie wierzy itp.

      Usuń
  8. Ja już sama nie wiem czy lubię czy nie lubię... :/ niby się cieszę, stawiam na dekoracje, ale głównie te DIY, a w same Święta klnę pod nosem: "i po co mi to K**** było?" Bo wszyscy chodzą i malkontencą: "świeczniki ze słoików zrobiłaś?" "Wianek z wierzby na Boże Narodzenie??" To może w tym roku ten teges...OLEWKA ;) No to wesołych...!;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też w większości olewka plus jakiś mikry procent dekoru :-D

      Usuń
  9. Też nie cierpię przedświątecznej sraczki. Czekam do ostatniej chwili i coś tam organizuję dla bliskich.

    OdpowiedzUsuń