Zimowa dwubiegunówka, czyli jak widzimy grudzień.


Przeczytaliście 'biegunka'? No w sumie... Ale skupmy się na czymś bardziej dwoistym. Ludzie w związkach stanowią jeden twór przez jedenaście miesięcy w roku. 'Ja z Pysiem', 'My z Tygryskiem'. Albo lepiej: 'Kaziki do nas idą' (sic). Nadchodzi jednak grudzień i następuje rozwarstwienie dzieła, niczym zwolnienie komory losującej- lepsze kulki lecą aleją gwiazd do namagnesowanego nieba, reszta zostaje jako te rodzinne nie-chluby.

Rozkleja się ten wytwór jak płyta meblowa z dyskontu. Jak ciepłe mleko w kance u babci, gdzie biała woda i gęsty kożuch były niegdyś cudowną jednością w krowim cycku, a dziś, brutalnie rozdzielone łyżką przez jakiegoś zdegustowanego człowieka z miasta, żyją razem, a jednak osobno, jedno w dodatku jakże znienawidzone (czujecie te analogie?). Sielska szosa staje się dwupasmową jezdnią, gdzie TIR-y z firankami nie dają się wyprzedzić. Żadnego pobocza do ucieczki. Nadszedł grudzień i nasze yin i yang ujawnia swe dwupostaciowe oblicze. Łezki zen odklejają się od siebie, jak odpadają tanie magnesy od lodówki. Choroba dwubiegunowa dopada wspólny mózg na całe trzydzieści jeden dni.

Inne mamy wizje grudnia. Mój grząski umysł pełen wątpliwości zauważył wczoraj taki obrazek w Stokrotce, dzięki któremu czas w kolejce upłynął mi szybciej- pejzaż rodzinny pod tytułem: 'Małżeństwo na grudniowych zakupach' (autor nieznany, chyba z bloku naprzeciwko). Pani ckliwie głaszcze plastikowego aniołka, pan się wkurwia na pomarańcze. Grzebie w nich jak w ziemniakach w swojej stęchłej piwnicy albo jak ja w żelastwie na złomie. Pomyślałam sobie, że to jakiś mentalny zgred spowity pajęczyną, ale gdy pani nabrała cały koszyk plastikowych gałęzi, pomyślałam, że może i ma chłop słuszność. Rozpiszczała się baba przy kasie jak mandragora i musiał kupić. Ostatecznie jednak racji nie przyznałam nikomu, musiałam w swojej głowie umorzyć tą sprawę. Za to przyszła do mnie konkluzja, z którą szłam wespół przez całą drogę do domu: my po prostu mamy inne wizje grudnia. Świąteczna matematyka spod znaku Matki Boskiej Bolesnej, czyli gorące zaangażowanie rosnące wprost proporcjonalne do zwalniających obrotów. 

Kiedy jeden dostaje zimnych potów na samą myśl o sporządzaniu listy składników na bigos, drugi z radością oblepia okna sztucznym śniegiem. Nie lubię genderowego generalizowania, ale jednak to faceci zwykle radośnie gotują gacie na samą myśl o przywłaszczonym na dwa dni pilocie od tv, gdy my robimy za długie listy prezentów. Facet ma zazwyczaj wizję prostą- leżenie bykiem, starczą same ziemniaczki, a pierniki się kupi. Na każdy kolejny świąteczny dekor też marszczy się jak stara kanapa. 'I po co ci to?!' (to zdanie najczęściej słychać w grudniu w Ikei). Z drugiej strony podjarka niektórych bab też rozwala skalę jak żenadometr filmy Patryka Vegi. Grudzień to przecież zasuwanie na dopalaczach, mycie klamek i pieczenie po nocach. Dzisiaj na przykład jest minus trzy w Gdańsku, ale moja sąsiadka i tak hardo myje okna. W golfie, rękawiczkach i czapce. COME ON GIRL.

Nie powiem, Stary też miewa inne wizje grudnia. Kiedy ja klecę klatkę z bombkami, on myśli, jaki zestaw filmów sobie zapoda w Wigilię. Kit tam ze zmywaniem po śledziach, John Rambo musi przecież mieć jego wzrok na widowni. Ostatecznie jednak wyciska z siebie to minimum i odkurza. 'O nie, mój drogi, jeśli stąd wyjdziemy to razem', jak mówiła Barbara Wolańska. Z drugiej strony, ja też nie mam ciśnienia, bo po pierwsze, drugie i trzecie- nie lubię świąt. Nie rozpiera mnie z tego powodu szczególna duma, ale w tym temacie nic się u mnie nie zmieniło. Nie lubię i już. Nasze wizje grudnia ostatecznie się więc pokrywają, nasze rozdwojenie wspólnej jaźni kończy się remisem. Zgadzamy się już pierwszego dnia tego miesiąca, że kupujemy nowy gruby koc, książki, gry i bezglutenowego makowca. I zalegamy wespół z Franką na całe trzy dni. Oczywiście zaraz po tym, jak umyję podłogi.






Koce Biederlack to mój faworyt, mogłabym zawijać się w nie zamiast kurtki. 
To już drugi w naszej kolekcji. Cieplutki, wielki, wysokiej jakości- cudowny! 
Mój najnowszy nabytek to ten z serii Dark Velvet, czyli w ciemnych granatach i zieleniach, we wzór piwonii i obszyty welurową taśmą. Może służyć jako narzuta i być też świetnym prezentem!

A u Was jak to wygląda? 
Pełna zgoda czy raczej prawie rozwodowo?

Do następnego :-)
Share on Google Plus

Paulina Jaworska

Socjolożka, freelancerka, założycielka Style Recital- osady samozwańczych stylistów, radośnie chrzaniących wnętrzarskie konwenanse.

9 komentarze :

  1. wypaczyłam stronę z czakrami :) Co to za książka?
    A do tematu posta - racji masz całe mnóstwo. Dlatego ja w tym roku postanowiłam wypiąć się na familię, zostaję pod palmami, będę jadła rybę w knajpie na wigilię i może ulepię z dwanaście pierogów, bo mi Bartek spokoju nie da, bo on tak kocha i tęskni. A poza tym, to może się jeszcze grzańca napiję, choć w sumie trochę na grzańca za ciepło :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to jest 'Anatomy of the spirit' Caroline Myss, kupiłam jakoś tak przypadkiem na kiermaszu za piątaka :-)
      Ty tutaj nie pisz lepiej takich rzeczy i ludzi nie denerwuj! <3

      Usuń
  2. Hahaha,boże genialne to ❤️

    OdpowiedzUsuń
  3. U nas generalnie w miarę zgodnie zwłaszcza, że nie kupuję całego koszyka plastikowych gałęzi :D No, a w tym roku u nas BARDZO rodzinnie i bardzo świątecznie, ale mimo wszystko rozsądnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Super ten kocyk ! A można dopytać jaki ma rozmiar, bo mnie coś ostatnio mocno ku granatom przechyla i co granatowe to musi być moje. A jeszcze jakby powierzchniowo pasowal to juz w ogóle ideal byłby.
    Post jak zwykle i mnie rozbawil i do refleksji skłonił. A może pójść jeszcze innym torem i całą przedświąteczną gorączkę na rodzinkę przerzucić, a samemu tylko jako gość się na chwilę pojawić,najeść i zniknąć jak śnieg ostatnio ? :)
    AzB

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ma rozmiar 150/200 cm :-)
      Haha, no i to jest myśl :-P

      Usuń
  5. Dziekuję! Będzie pasował :)
    Aha i mimo wszystko życzę pięknych i udanych Świąt, ze specjalną dedykacją dla Franki !
    AzB

    OdpowiedzUsuń