Tak bardzo mieć, czyli godzina wychowawcza dla dorosłych.


'Mieć czy być', dywagował niegdyś Erich Fromm. Potem Rojek nucił, że 'w rzeczywistości ciągłej sprzedaży, być przestaje cokolwiek znaczyć'. W międzyczasie jeszcze wiele osób wypłodziło sporo literatury na temat konsumpcyjnej cywilizacji Zachodu. I oto nadszedł dwa tysiące dziewiętnasty rok, gdzie radość z dostępności wszystkiego ustępuje dzikiej manii posiadania.

MA. Dzisiejsze słowo- klucz. MA: bogatego męża, apartament, nowe samochody. MA: spokój finansowy, dziecko, wakacje w Tajlandii. MA: wygodne życie, urodę i zero problemów. MA: lajki, współprace, super pracę. MA: wielką plazmę, czajnik za tysiąc złotych, drogie torebki. W zasadzie obojętnie co, ważne, że MA. Ma coś, czego ja nie mam. Nie jest łatwo pisać o 'mieć czy być' bez patosu i osadzić to w jakichś takich szarych realiach. Piszę jednak, bo nic innego nie przychodzi mi dziś do głowy prócz słów: zawiść, nienawiść i zazdrość. Dlaczego potrafimy tak szybko znienawidzić kogoś, bo MA. Dlaczego potrafimy kraść, by móc kupować. Dlaczego wpędziliśmy się w jakiś crazy money tour? Dużo mam dzisiaj w sobie tych dlaczego.

Kapitalizm to rzecz, do której ja się chyba nie nadaję. Jest jak klasyczny wyścig szczurów i stara darwinowska teoria doboru naturalnego- przetrwają lepsi, silniejsi. Nie mam za wiele, nie osiągnęłam nic szczególnego, czuję więc, że chyba zaraz wyginę. Boję się, że jak mi się noga powinie, nikt mi nie pomoże- ludzie odwrócą się do mnie i pomyślą: 'masz to, na co zapracowałaś'. 'Nie dała rady, została w tyle'. Nawet będąc na truskawkach w Niemczech nie potrafiłam rywalizować na ilość zebranych koszyków. Królestwo Miłościwie Panującej nam Mamony i naturalna porównywarka cen samochodów- a propos, na moim osiedlu kradną teraz jakoś jeden tygodniowo. Jeśli myślicie, że tylko ludzie chorzy psychicznie okradają banki, by mieć na egzotyczne wakacje, to bardzo Wam zazdroszczę- żyjecie w szczęśliwym kraju. Wśród ludzi wokół mnie jest mnóstwo realnych osób, które to robią. Po prostu mają potrzebę zaparkowania pod domem czymś lepszym niż starą hondą. To jest prawdziwe. 

Zazdrość o posiadanie jest tak samo beznadziejna, jak drwienie z tego, że ktoś nie ma, że sobie nie poradził i ha, wyginie jak tyranozaur. Brzmi to jak godzina wychowawcza w podstawówce, ale to już nie moja wina, że dorosłym odjebało. I to jest straszne. Tak samo straszne, jak to wyborne umiłowanie swej własności. Ostatnio mojemu sąsiadowi jakaś para staruszków zajęła miejsce parkingowe swoim autem na kaszubskich numerach (większość miejsc na moim osiedlu jest prywatna, o czym informuje znak na wjeździe, ale nie wszyscy zwracają na niego uwagę). A on, zamiast po prostu przeparkować samochód gdzieś dalej, latał z aparatem, stawiał im wycieraczki i tarasował całą ulicę. Widziałam tą scenę z mojego okna i nie mogłam uwierzyć swoim czterem oczom. Jak ktoś mógł tak bezczelnie zająć MOJE miejsce parkingowe- mówiła jego szalona twarz. Boje się takich ludzi. Tacy 'moje jest najmojsze' mnie przerażają. 

Niczego nie mam tak bardzo w dupie, jak czyjegoś stanu konta. W ogóle mnie nie interesuje czyjś stan posiadania. To, co ktoś ma i jak do tego doszedł, nie nakręca zbytnio mojej egzystencji. Rzadko w życiu robię coś stricte dla pieniędzy- wiem, zabrzmiało to mocno filantropijnie i górnolotnie, oczywiście pracuję charytatywnie i żywię się powietrzem. Ale to prawda, pieniądz nigdy nie był dla mnie żadnym większym motywatorem. Wręcz przeciwnie, podejmuję w życiu takie kroki, że zamiast mieć więcej, mam zwykle mniej. Albo długi. W internetowym świecie trudno jest nie zauważyć, że ktoś ma. Niektórzy są dumni z tego, co osiągnęli, niektórym też dobrze robi odrobinka podziwu. Nie ma szans, żebyśmy mieli po tyle samo, bo to nie ten ustrój. Czy każdy ma wyłącznie to, na co sobie zapracował? To też nie zawsze jest takie proste. Różnorodność to jest z natury dobra rzecz, tak samo jak konstruktywna krytyka- od nich bierze się jakiś dyskurs, to tworzy dialog, wymianę zdań i doświadczeń, to otwiera oczy na inne, a przede wszystkim daje wolność wyboru i wypowiedzi. Fajnie, jak jest jakaś taka zdrowa i kolorowa, a nie totalnie zhomogenizowana i wiecznie przytakująca sobie społeczność. 

Ale rzygać mi się chce od tekstu 'ten to się w życiu ustawił'. Od jadu w sieci, że ktoś sobie nakupował mieszkań i ciekawe za co. Od zawiści i zazdrości. Kapitalizm i demokracja jednak chyba nie potrafią iść ze sobą w parze. Nie brzydzę się pieniądzem, bądź co bądź się przydaje, ale gdzie w tym wszystkim jakiś balans? Chyba dawno przygniotła go jakaś torba od Vuittona. Pełna xanaxu.


Do następnego. 

Share:

9 komentarze

  1. Ty to zawsze masz wyczucie tematu i czasu ;) Ostatnio na FB, na jednej z grup rękodzielniczych dziewczyna zapytała o radę: wyznała, że praca w korpo wpędza ją w mega stres i że chce odpocząć szydełkują na sprzedaż. Na co jedną papani jej odpisała strasznie oziębłym tonem, że już nie może patrzeć, jak młode i wykształcone kobiety marnują swoje kariery i życie na bezmyślne robótki ręczne, których nikt nie chce i nie potrzebuje. No generalnie dała jej do zrozumienia, że jest głupia, bobchce obniżyć swój standard żżycia.I orzez chwilę poczułam się, jakby mówiła o mnie, ale potem pomyślałam: 'hej! Nie każdy chce się ścigać, mieć więcej i więcej!' Nigdy nie byłam z tych bogatych, ale też nigdy mi niczego nie brakowało. I dużo bardziej cenię swoje zdrowie psychiczne i szczęście moje i moich bliskich niż metki, loga liga i wakacje na Hawajach. Chociaż jak się uda na nie odłożyć kiedyś, to też fajnie ;) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurczę, właśnie zdałam sobie sprawę, że zrobiłam jak ta dziewczyna. I tak, jest to rezygnacja z wielu rzeczy, ale nie każdego celem jest nazbieranie kasy i latanie na Seszele, choć, oczywiście, jeśli ktoś ma takie marzenia, to pewnie, że też spoko.

      Usuń
    2. Właśnie przeczytałam ile błędów zrobiłam :D No i właśnie o to chodzi, że każdy ma swoje marzenia i potrzeby ;)

      Usuń
  2. Jakie to prawdziwe- dzisiaj na pudlu piszą o jakiejś lasce, która wziela kredyt zeby zostac influencerką....

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak dobrze, że nie napisałas nic o polityce. Ze pis i takie tam. Duzo osob szuka przyczyn takich tragedii w polityce i mediach, a tak naprawde to my sie sami nienawidzimy i kto wie czy to nie z powodu komfortu wlasnego zycia wlasnie, a media tylko podchwytuja i maja pozywke

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polityka polityką, ale my też jesteśmy nieźli...

      Usuń
  4. Klinika Bieli18.01.2019, 23:10

    Tak, dorosłym odjebało i to na poziomie master🤔 Sąsiad? Też się boję takich ludzi🤔 Piniądz, to Piniądz, dobrze go mieć, ale nie za dużo, bo pewnie też by mi odjebało jak tym dorosłym😉 Robię te swoje mebelki i wiem, że kasa zostaje, ale w swerze marzeń, przyjmuję to, co jest. Nie dążę, nie spieszę się, nie zatruwam sobie życia, czarpię, z czegoś na pewno czerpię, lecz nie jest to konto milionami zasiane🤷

    OdpowiedzUsuń