Witaj w roku autoekspresji.


Tyle myśli kłębi się w odmętach mojego grząskiego umysłu w tym styczniu, a tu w zasadzie zaraz jego koniec. Chciałam ogłosić styczeń miesiącem brania się za siebie, ale to przecież takie oczywiste, a na dodatek totalnie durne, bo i tak w lutym wracamy do siebie (na szczęście). Ogłaszam więc z mojej prywatnej ambony, że rok dwa tysiące dziewiętnasty będzie rokiem autoekspresji.

Po co ograniczać się do jednego miesiąca, skoro on mija zbyt szybko, a jeszcze tyle ich przed nami. Nie mogę z tych noworocznych postanowień. Są jak upierdliwe gazy. Wiszą gdzieś tam nad głową i grożą palcem jak Gandalf. Może już nie musimy się ulepszać? Może już jest zajebiście. Albo chociaż tak, jak ma być. Dupa się ukształtowała, mrożonki w lodówce również. Tylko nad szarymi zwojami zawsze warto pracować, by na starość pamiętać, że najpierw toaleta, potem wyjście z domu, nigdy na odwrót. Krzyżówki nie są drogie, warto nabyć.

Ufać swoim trzewiom to najlepsze z możliwych postanowień. Serce, jelita, żołądek- Twoje narządy wiedzą lepieni niż niejeden kołcz. Praca powodująca ciągłe biegunki daje znak lepszy niż najlepszy psychiatra gwiazd. To samo patrzenie na swojego Starego (tu akurat nie biegunki, lecz serce, ale może być i tak), a nawet na swoje mieszkanie. No właśnie- może by tak wreszcie uskutecznić swój plan na gablotę pełną dinozaurów i skończyć ze słuchaniem Marie Kondo o składaniu skarpet w symetryczne rulony (btw., czy ona nie jest nieco obłąkana?). Otaczaj się tym, czym się chcesz otaczać. Nawet jeśli to jakieś bezużyteczne badziewie.

Autoekspresja pod względem emocji jest jeszcze bardziej wskazana niż pod względem dinozaurów, wszak to psychopaci są zawsze najspokojniejszymi i najmilszymi sąsiadami. Cicha woda brzegi rwie, jak śpiewał klasyk. Silent people have the loudest minds. Dlatego jeśli Twoi sąsiedzi się na siebie wydzierają, nie dzwoń na policję. Weź z nich przykład. Uwolnij swoje męczące gazy i powiedz to, co chcesz powiedzieć i od trzech lat nie powiedziałeś. Nawet możesz zrobić to tutaj, choć uprzedzam, że mam włączoną moderację komentarzy (you never know).

Linda Rodin- była modelka i stylistka, właścicielka linii kosmetyków sygnowanych swoim nazwiskiem i kobieta, którą namiętnie stalkuję na insta. To moja bohaterka roku autoekspresji. Patrzę na nią i widzę skrzyżowane Patti Smith i Kory w jakimś filmie Wesa Andersona. Ona, jej pudel i jej dom to jej bajka, to ona. Bezpretensjonalna, trochę kiczowata i bez oglądania się na miny innych. Jej dom nie ma spójnej stylistyki, nic do siebie nie pasuje i jest przeładowany. Ale czy komuś to oceniać? Na pewno nie w roku autoekspresji. Publikuję zatem szafkę pełną muszli, a Marie dostaje właśnie zawału.


























źródło zdjęć: the-files.com i mfamb.com

Do następnego :-)

Share:

19 komentarze

  1. Ha ha, a ja myslalam (+ pare innych osob),ze mam chatke przeladowana. A okazalo sie ,ze to asceza w zestawieniu z ta chatynka :) I super !
    Pozdrawiam noworocznie i lece pare krzyzowek nabyc,a pare nakarmic ( kaczuszek ma sie rozumiec :)
    AzB

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha <3 Ja bym zwariowała z tyloma pierdołami, ale takie wnętrza jakoś mocno mnie inspirują.

      Usuń
  2. ooo, swietnie, że pokazałaś tu panią Lindę, nie znałam jej od tej strony, od razu jestem jej fanką:)
    przy okazji tylko zwróce uwagę, że poprawnie jest rok dwa tysiące dziewiętnasty, dwutysięczny był tylko jeden, sorry nie mogłam się powstrzymać, chyba że to była zamierzona nonszalancja:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! Już poprawiłam :-)) Nie za za co przepraszać, byk to byk, a ja też jestem wrażliwa na język polski.

      Usuń
  3. Ha! Jak wielki sklep z bibelotami ;) Ale w zasadzie wszystko poukładane - nawet lakiery do paznokci ;) Więc może Marie by to dźwignęła ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja też zauważyłam,że lakiery do paznokci ma poukładane:))I chyba tylko to...;P...Ewa.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ilość drobiazgów powala,ale właściwie dlaczego nie? Jak ktoś lubi, to niech ma A Ci, którzy zazdroszczą takiej odwagi będą zmedzic o kurzu Życzę wszystkim takiej odwagi na ten rok a zwłaszcza sobie Pozdrawiam Agnieszka

    OdpowiedzUsuń
  6. autoekspresja mówisz? a ja tu cholera zastanawiam się jak nie zwariować w zalewie wszystkiego - informacji inspiracji indoktrynacji �� ale tak odciąć się na serio od tych zewnątrzsterownych impulsów to by było coś dużego... podobno to się nazywa charyzma ��

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To bardzo proste wbrew pozorom- musisz po prostu selekcjonować bardziej. Ja zaczęłam od wyrzucenia tv, przestałam śledzić strony, które mnie nie interesują i tak dalej. Odwiedzam raz- dwa razy dziennie w miarę wiarygodny portal informacyjny, gdzie dowiaduję się tego, co najważniejsze. Nie oglądam głupich kanałów na YT, w radiu mam Złote Przeboje, gdzie nikt nie relacjonuje każdego słowa między Schetyną a Ziobro. Może nie wiem jakoś dokładnie wszystkiego, ale jestem zdrowsza.

      Usuń
  7. I to jest jeden ze slusznych sposobow na zycie w tym popier... panstwie. Albo taki albo drugi : cola + popcorn + zestaw survivalowy i chlodne przypatrywanie sie tej zalosnej napierdalance zwanej polityka. Grunt to nie dac sie w to wszystko wciagnac. A bogi wnetrzarskie, takie jak ten, to tez niezly sposob zeby zajac sie tym co wazne w zyciu.
    AzB

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twój plan też brzmi apetycznie, ten popcorn szczególnie.
      Tak- w złym świecie trzeba stworzyć trochę swój własny.

      Usuń
  8. Chętnie poszperałabym w tym składowisku. Nie ma nudy. Choć ja wolę, jak coś biorę, żeby mi się "kupka" nie zawaliła. Szafka z ręcznikami w łazience wpadła mi w oko.

    OdpowiedzUsuń
  9. Wow, jaka tu masa... wszystkiego :o Ale taka pozytywna. Gdyby Rodin zostawiła cię samą w pokoju i poszła parzyć kawę, nie siedziałabyś skrępowana na kanapie, tylko wgapiała w meble i dekoracje z dziką fascynacją :D
    To mieszkanie ma takie przyjemne, oldskulowe akcenty, jak: kuchenka gazowa, suszarka na naczynia, kolekcja lakierów do paznokci (ja akurat nie maluję niczym, ale sądziłam, że większość zadbanych kobiet z klasy średniej i wyższej poszła w hybrydy). I rozczula mnie obrazek z muszlami w łazience. Też chciałam sobie coś powiesić, jakaś rycinę, ale przeprowadziłam się do mieszkania z tapetą w łazience. I to brzydką.
    A witryna z muszlami przypomina mi gablotę mojego szefa: co prawda 3/4 zajmują samochodziki-garbusy, ale reszta to szczypce krabów. Działające!

    Poza tym pokazałam Twojego bloga mojej dziewczynie i jest równie zachwycona co ja. <3

    Pozdrawiam,
    Hersychia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej, dziękuję Ci bardzo! Wpadajcie zatem do mnie jak najczęściej <3

      Usuń
  10. Szafka na ręczniki. ...😊 Stare meble, raj na ziemi😏 a Pani ma taki język pisany, że się posmarkałam że śmiechu. Jezu jak dobrze! Najlepsza terapia. A szukałam starego taboretu.... 😉

    OdpowiedzUsuń