Czy ktoś przejmuje się jeszcze kolorem roku Pantone'a?


Ogłoszenia mogą mieć z natury charakter różny, a w związku z tym i różne budzić uczucia. Jako dziewczyna w wieku przedprodukcyjnym zawsze najbardziej czekałam na ogłoszenia parafialne- głównie ze względu na nader częste zapowiedzi, a musicie wiedzieć, że w małym miasteczku mogą być one czasem naprawdę bardzo ekscytujące.

W dorosłym życiu ogłoszenia mogą być gorsze lub lepsze. Niekiedy szukasz w nich po prostu nowego stołu, a czasem to z nich dowiadujesz się, że właśnie pojawiło się ogłoszenie o wolnym etacie- to na Twoje miejsce. Po trzydziestce nie wypada już wychodzić na balkon i ogłaszać: kiss my ass, world, chociaż akurat na taki anons mam najczęściej ochotę (głównie w stosunku do sąsiadów). Generalnie, im jestem starsza, tym mniej emocji budzą we mnie niektóre komunikaty. Wiadomości ze świata docierają do mnie z opóźnieniem godnym PKP. I tylko mandaty zawsze witam na czas.

W wielu informacyjnych aspektach jestem zawodową ignorantką. Po ostatnim przekroju żaby w podstawówce zapowiedziałam sobie, że na starość będę sobie dawkować wiedzę i słowa dotrzymuję- wydzielam ją jak kucharka ziemniaki w więziennej stołówce. I tak już odczuwam nadmiar informacji- te wszystkie hasła, piny, kody, numery, followersi, statystyki... Po całym dniu nie mam już siły na krzyżówkę w Motorze. Dzienna porcja wiedzy powinna być ułożona jak piramida żywienia i rozdawana na ulotkach pod Netto. Ale wiedzieć to jedno, a przejąć się tym- drugie.

Nowy kolor roku wg Pantone'a- jeśli choć trochę przeglądasz internety pod kątem wnętrz, nie zdołasz nie zauważyć. Chciałabym, żeby faceci z gitarami tak na mnie lecieli jak firmy na ten nowy kolor (to znaczy kiedyś chciałam, teraz już mi wszystko jedno). Moja ignorancja znowu nabrzmiała, ale niestety powiem to, czy tego chcecie, czy nie: nie obchodzi mnie nowy kolor roku. O co w ogóle z tym chodzi? Dlaczego muszę nagle zmienić poszewki na jaśkach na kolor mortadeli? Zadowolona jestem z faktu, że nie muszę jakoś specjalnie nadążać. Jestem jak Joey Ramone- niekoniecznie kapuję życie, ale znam się na dobrych wzmacniaczach. Kolorystyczna dyktatura jakoś tak automatycznie źle mi się kojarzy. A już jak czuję jakąś odgórną presję to koniec.

Teraz wszędzie widzę rafy koralowe. Już nie znajdziesz nic w zielonym. Pantone zagrzmiał jak Gandalf: tamten kolor, drogie dzieci, jest jak zeszłoroczny paw po Sylwestrze. Teraz ubierz się w kolar... korar... nieważne. Miało być, że to jest tam coś o aktualnym świecie, kierunkach, Ziemi i społeczeństwach, ale dla mnie wiadomość jest jedna: ważne jest to, co aktualne. Taki przekaz ja wychwytuję. Zastanawiam się, kto się przejmuje tym kolorem, kto na niego czeka? No bo chyba nie tacy zwykli ludzie. I damn, dlaczego ja zawsze mam apetyt na zupełnie inną barwę niż ta aktualna? Szalenie na przykład kręci mnie pistacja z olejnych lamperii, tak, ta okropna z lat osiemdziesiątych, o której nie mogę przestać myśleć. Kręci mnie też kobalt. Stary dobry kobalt, który nagle mnie jakoś oświecił. Zaczęło się od odcienia na kuchennych frontach, potem przyszedł nowy stolik kawowy i trochę dodatków. Na koniec wieszam jeszcze kobaltowy wachlarz, a Pantone opuszcza tę salę trzaskając drzwiami.









Do następnego :-)

Prześlij komentarz

9 Komentarze

  1. Ja w ogóle jestem wnętrzarską ignorantką. Po prostu mieszkam i staram się, żeby było w miarę możliwości 'po mojemu' ;) Ale jak pierwszy raz wpadło mi w oko jakieś 'Pantone', to zdębiałam. Nie przyszło mi wcześniej do głowy, że ktoś wykminia kolory roku!
    PS: Ja teraz szukam bananowej żółci. Czy Ty nie miałaś przypadkiem bananowej komody? Co to był za kolor?...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak! Tutaj znajdziesz ten wpis: https://tikkurilapotegakolorow.pl/dojrzaly-banan-czyli-metamorfoza-komody-z-mdf/
      A odcień zwie się dokładnie 'banana'!

      Usuń
  2. Świetny wachlarz, obłędny stolik kawowy. Zgadzam się z Twoim zdaniem odnośnie koloru roku. Podoba mi się to jako zabawa - okazja do poznania inspiracji kolorystycznych z rzadziej używanymi kolorami

    OdpowiedzUsuń
  3. Pantone pantonem a np. u mnie od lat rzadzi granat i wszystkie mozliwe odcienie niebieskiego. Jak widze cos w tych kolorach, od razu gromadnica uciazliwa mi sie wlacza i musze to cos miec.
    Pani Paulino a co wlasciwie z Gandalfem ? Chyba go Pani nie lubi ? Ja co prawda wole wersje ksiazkowe Tolkiena, sfilmowanych nie znosze, ale akurat Gandalf nawet peterojacksonowy jest do przelkniecia.
    pozdrawiam !
    AzB

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hyhy, nie no to taka ironia tylko, Gandalf jest spoko przecież! :-D

      Usuń
  4. Może się mylę, ale mam wrażenie, że to taka trochę zabawa z tymi kolorami. Bardziej może dla projektantów, firm produkujących rozmaite cosie, aby krzyknąć "w najmodniejszym kolorze roku tego i tego". Może też chodzi o to by skupić się na danym kolorze i pokazać, żę może wyglądać fajnie albo niefajnie. Myslę, że to wszystko dla lekkiego napędzenia rynku. Nie dla indywidualistów, którzy będą i tak poszukiwali własnych ścieżek, choć pewnie coś tam koralowego masz, przyznaj się :DDDDD
    Kobalt boski, uwielbiam ten kolor.
    I pytanko czy w tych szafkach płyciny są malowane czy coś naklejałaś? Świetne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Renata! Tak, pod szybkę włożyłam kawałki przyciętego materiału, jakiegoś takiego sprzed wieków :-)

      Usuń