Na spacer tylko z metrówką i regał ze sklepowego stojaka.


Wprawdzie unikam serwowania Wam banalnych treści w stylu: 'Nasmaruj się kremem, a będziesz nasmarowana', to mimo wszystko muszę to powiedzieć: wiosna to czas spacerów (nie wiedzieliście, prawda?). W sumie szlajać się po dzielni można cały rok, pić na murku też, ale wiosną bardziej się chce. Ludzie wiosną są jak kleszcze- spragnieni ciepła i gołych łydek.

Człowiek zabiera ze sobą na spacer różne rzeczy. W zależności od życiowej sytuacji mogą być to jakieś zapasowe pieluchy, krakersy o smaku małej owcy (dla psa), a nawet batony by Ann. Taki trywialny parasol na przykład. Można wyjść na spacer, by zaprezentować sąsiadkom wypasioną torebkę albo nowego męża. Ja ogólnie nie lubię spacerować. Nie lubię szwendać się bez celu, tak o. Ostatecznie jednak kręcę się po okolicznych bagnach i kontempluję tą rozdeptaną trawę, a wszystko to dla zaspokojenia fizjologicznych i nosowych psich zachcianek ('O, tutej dawaj, idziemy teraz tutej, znalazłam tam kiedyś starą frytkę'). Nudzę się jakoś na spacerach, nie lubię też mijać na nich ludzi, bo nie mam co robić, więc patrzę im w twarz i nienawistnie mrużę oczy. Żeby jednak nie zasnąć na ławce i nie zostać wzięta za pijanego lokalsa, ogarnęłam temat przymusowego łażenia w ten sposób, że zaklasyfikowałam je do kategorii poszukiwań. Takie spojrzenie od razu rzuciło pewne przyjazne światło na bezcelowe chodzenie, a wręcz uczyniło je nawet ekscytującym. W związku z tym, w moim spacerowym ekwipunku znalazły się: metrówka, robocze rękawice i wyświechtana świerka z ikei. Plus nieodłączne worki na aromatyczny psi stolec.

Za dzieciaka uwielbiałam penetrować opuszczone budynki pełne starych desek z gwoździami, puszek po Dojlidach i wyznań miłosnych na ścianach. Nowoczesne osiedla jednak porządkiem stoją (tfu), więc jest generalnie nuda, stypa i drzewka w szyku przestawnym, ale i tak nigdy nie tracę nadziei i zamiast błyszczyka od Rijany mam swoją metróweczkę i oczy szeroko otwarte. Moja cierpliwość została wynagrodzona w zeszłą sobotę i to doprawdy sowicie- oto przede mną stos sklepowych stojaków przy śmietniku. Zawsze chciałam mieć w domu taki stojak, choć myślałam bardziej o takim na gazety i kartki, obrotowym, ale narzekać nie będę, bo- jak mówią moje emeryckie krzyżówki- darowanemu koniowi w oczy się nie zagląda. Urzekła mię szmaragdowa zieleń i wzięłam.


To zdjęcie, które wysłałam Staremu z pytaniem: 'Brać??', ale zanim mi odpisał, byłam już z moim łupem w windzie na drugim piętrze. Czasem znalezisko znajduje swoje miejsce dopiero po jakimś czasie, ale w tym przypadku byłam pewna, gdzie, co i jak, i jak to zrobię. Niewielki regał na drobiazgi koło stołu, z gazetami na dole i półkami w jakimś współgrającym kolorze. YASS.

Wszystko rozegrało się o zrobienie tych półek. Oryginalnie wieszaki są przeznaczone na wsuwanie w nie napojów z nakrętkami, więc wiszą tymi dzyndzlami do góry, ale wystarczyło zahaczyć je odwrotnie, by grały rolę swego rodzaju wsporników, do których przykręciłam ucięte na odpowiedni wymiar deski (na zdjęciach widać co nieco sposób mocowania, na takie długie blaszki). Uwielbiam połączenie zieleni z różem, więc do pomalowania półeczek użyłam matowej lateksowej farby Tikkurila Optiva Matt 5 w najpiękniejszym zgaszonym różu, jaki widziałam- w odcieniu K419. Góra stojaka była udekorowana resztką naklejki po jakiejś Fancie, więc wykleiłam ją dwiema stronami z gazety. I tyle!

Jeszcze tylko świecąca choinka, stara suszarka do włosów i stos francuskich czasopism, z których nic nie rozumiem, i można uznać dzieło za ukończone.










I jak, i jak?

Do następnego :-)

Prześlij komentarz

16 Komentarze

  1. Jak to ujrzałam to pomyślałam upiorny. Nie dziwi mnie jednak, że pod twoim dachem zamienił się w cudo i mogę rzec: brałabym. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  2. O żesz w morde, ale fajny!

    OdpowiedzUsuń
  3. Jest zajebisty a jak ja tak piszę to tak jest.Idealny na rośliny na balkon,też bym brała

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, no z Twoich ust to prawdziwa pochwała! <3 Ooo tak, szczególnie jakieś zwisy dobrze by tu wyglądały.

      Usuń
  4. Ja to Cię niezmiennie podziwiam za odwagę i kreatywność w przerabianiu rupieci <3 Myślę nawet czy nie założyć jakiegoś tajnego fanklubu ;) Ciekawy pomysł z tym stojakiem, a suszarka wygląda, jak z bajki Roboty ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. ... ależ się niesamowicie wpisał w ten boho klimat, przedostatnie zdjęcie - mistrzostwo świata, aż się buźka sama uśmiecha :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Kocham ten regał! Jesteś niesamowita.
    Też nie przepadam za spacerami bez celu. Zgapię Twój sposób na ich odczarowanie :)

    OdpowiedzUsuń