Łaty i sądy, czyli czego nie mówi o mnie moje mieszkanie.


Dawno, dawno temu, kiedy MTV było jeszcze stacją muzyczną, a chińskie biedronki były nadal w Chinach, sądziło się o ludziach na podstawie butów. Janusz wkładał kuboty, by móc rozpalać grilla bez zaparzenia palców, Brajan nosił sandały i skarpety frotte, żeby nie obetrzeć sobie pięt, a Piotr wkładał wypastowane lakierki, żeby skuteczniej sprzedać amwaya. Potem pojawił się Instagram.

Szlag trafił obuwie. Teraz rachunkiem sumienia nie są dzieci, świadectwem życiowego powodzenia nie są długości paragonów w dyskoncie. Od teraz wszystko to, co udostępniasz w sieci, jest Twoim obrazem i podobieństwem. Energię swą życiową rozdwoić czym prędzej trzeba, by należycie prowadzić drugie, alternatywne życie online. Podobno najlepiej radzą sobie schizofrenicy, ale reszta też nie zostaje w tyle- skrupulatnie dokumentują każde rozlane mleko (to dosłowne i to w przenośni), niewielką zmianę nastroju, nową paczkę od kuriera, jak również idące po chodniku nogi. Ważne jest także, by zdjęcia współmiernie do pogody publikować, bo szybki wychwyt następuje, gdy u Ciebie słońce, a przecież leje no. Życie w Internecie nabrało innego sensu. Jak coś popierasz, należy powiedzieć, że to popierasz, bo inaczej wszyscy sądzą, że nie popierasz. Generalnie na dwa życia trzeba jechać równolegle. Konto na Instagramie Twym lustrzanym odbiciem, kochanie.

Internety wszystko o Tobie powiedzą. Nie uwierzą, żeś muzykalna, jak choć jednej płyty nie pokażesz, nie ufają, żeś czysta, jak choć raz wody do wanny płynącej nie nagrasz. Należy więc dbać o wizerunek własny i co rusz upewniać się, że aby na pewno wszystko akuratne jest do obecnego stanu. Mieszkanie też przecież o Tobie mówi. Ważne więc, żeby mówiło prawdę, a słoiki, niczym ta ława przysięgłych, potwierdzały zgodnie, że owszę- prawda to. Że keczup spożywasz, żeś talerzy po sobie nie umyła i że na dywanie też stary naskórek masz. Dokumentuj wszelkie zakalce zatem, gdyż inaczej jesteś alien, sztywny pal oraz antyspołeczna menda. Ku temu dobre jest podobno przyklejenie sobie telefonu do dupy, a najlepiej do czoła- wtedy żaden życiowy fakap nie przejdzie niezauważony, a Ty odetchnąć swobodnie będziesz mogła, żeś jednak też człowiek.

Mieszkanie podobno o człowieku mówi. Kurde, moje w takim razie nos ma dłuższy od Pinokia albo ja po prostu nie nadążam z rejestrowaniem wszystkiego. Po trzech latach ciągle się jeszcze nie nauczyłam, żeby przed jedzeniem nagrywać, a nie po.

OTO KUCHNIA, W KTÓREJ SIĘ GOTUJE


'Tu się chyba nie gotuje'- to zdecydowanie najczęstsze stwierdzenie o mojej chałupie, z którym się spotykam. Moja kuchnia- bez górnych szafek, zmywarki, wielkiej lodówki, do której się puka, bo jedzenie w końcu też zasługuje na jakąś prywatność, z trzema szufladami i trzema szafkami oraz mini- spiżarką. Tak, to zdecydowanie obraz życia, w którym zapewne zamawia się sushi, a nie trudni smażeniem sadzonych. Otóż, tam ta da dam, jestę kucharką. Gotuję co najmniej dwa razy dziennie, w porywach do czterech razy. Mam pełno przypraw, oleje, nawet musztardę jem! Tak, to prawda, ja też jem musztardę. Piekę, trę oraz sklejam. Nawet zawijam i jeszcze skłócam (ale tylko jajka). Spokojnie wykonuję to wszystko na tych kilku metrach, po czym sprzątam i zmywam, kiedy jest po wszystkim. Dopiero potem sobie przypominam, że przecież znowu nie uwieczniłam tej rozsypanej mąki. Może to już jest TEN moment, żeby pomyśleć o zatrudnieniu asystentki.




 STRASZNIE LENIWA JESTEM


Wiem, nikt by tego nie powiedział. Te wszystkie roszady, malowania, przestawiania, bujne zielska, ład i porządek oraz nakarmiony pies na moich zdjęciach nie świadczą o mnie najlepiej. Widać tylko mojego wewnętrznego żołnierza, a przecież powinnam kurczę ukazać swą bardziej wyluzowaną stronę (niestety, wtedy jest już za ciemno na zdjęcia). Prawda jest taka, że większość czasu nic mi się nie chce. W poprzednim życiu bankowo byłam tym skorpionem, którym jestem dziś już tylko z zodiaku i cały dzień wylegiwałam się pod kamieniem, by w nocy wyjść tylko na siku i szamkę. Moje osobiste zainteresowania trzymają mnie tylko przy jakiejś aktywności, a bolący krzyż zmusza do jogi dwa razy w tygodniu. Inaczej chyba cały dzień leżałabym otoczona książkami i kanapkami.



DUŻO CZYTAM


O czym oczywiście świadczy ta jedna zdechła półka książek oraz kilka ukrytych w pralce. Otóż- uwaga, będę grzeszyć- nie kolekcjonuję książek. To dla mnie takie same rzeczy jak krzesła. Nie widzę sensu przekładać z kąta w kąt kryminałów, do których i tak już nie zajrzę. Raz przeczytane oddaję, wymieniam się, puszczam dalej w obieg, pożyczam inne, wypożyczam, znowu oddaję, a w domu trzymam tylko te czytane aktualnie i jakieś wybitnie dla mnie wyjątkowe. Ale tak lubię bardzo, jak ktoś, nie widząc u kogoś biblioteki na całą ścianę, orzeka szybciej niż polski sąd- tutaj na pewno mieszka jakiś tłumok obezwładniony netfliksem. Otóż, mój drogi, nie oceniaj książki po przecenie.


Ciekawam, czego nie mówią nam Wasze mieszkania.

Dajcie znać!

Do następnego ;-)

Share:

12 komentarze

  1. Kocham cie za ten wpis! Ludzie tak łatwo oceniają po kwadratowych obrazkach na insta

    OdpowiedzUsuń
  2. Po moim zdecydowanie nie widać że lubię porządek. Lubię Ale utrzymać nie umiem, taki los :(

    OdpowiedzUsuń
  3. Po moim nie widać nawet, że w nim mieszkam... No chyba, że ktoś zabłądzi do naszej sypialni i się zdziwi: "TU NIE MA BORDO!" No tak - powtarzam się, zrzędzę, o ja zgorzkniał i niewdzięczna. Na szczęście widmo przeprowadzki na horyzoncie ;) !

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja mam problem z ksiażkami - kupowałam aż mi się miejsce skończyło, ale ksiażek ciągle przybywa. Powili staram się pożegnać choć z częścią.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, ja tam nie widzę sensu trzymać wszystkich- daj do biblioteki!

      Usuń
  5. U mnie kolorowy patchwork hand made na ikeowskiej sofie, fontanna wśród zieleni, a doniczki na każdym skrawku i jeszcze wiszą. Porządek średni, zamiast sprzątać wolę pospać, poszydełkować, poczytać i to widać:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Piękne zdjęcia i super osobowość. Ale fakty o Tobie wcale mnie nie zaskoczyły! Dlaczego? Jak ktoś jest leniwy to gotuje, żeby się choć trochę od lenistwa odkupić. Skąd wiem że leniwa? Po prostu wyczuwam podobne cechy jak u siebie. Skąd wiem, że czytasz? Bo jesteś osobą inteligentną i elokwentną, masz bogaty zasób słów i fraz, a brak książek w domu to normalka dla mnie. Są ogólnodostępne. W autobusie, kawiarni, Internecie. Jednego razu w Berlinie pewien zupełnie obcy Pan skończył książkę stojąc na czerwonym świetle i po prostu, bez słowa, mi ją dał. Także ten..
    Czego nie ukryjesz w swoich wpisach? Tego jak pełna optymizmu, humoru i zdrowego dystansu jesteś. Twój tekst jest zawsze miłym akcentem w środku szarego dnia zwykłej biurwy. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz to najlepsze, co chyba w życiu usłyszałam/przeczytałam na swój temat <3

      Usuń