Dlaczego w świecie kolorów najlepszym związkiem jest konkubinat.


Zupełnie nie rozumiem, dlaczego słowo 'konkubinat' ma takie pejoratywne skojarzenie. Lekarz, który na oddziale słyszy, że to nie żona za drzwiami czeka, lecz konkubina, od razu czoło marszczy i oczyma wyobraźni widzi scenę patologicznego obiadu na działkach ROD, kiedy to siekiery i butelki w ruch poszły, czego efektem jest ten oto tu leżący.

Konkubinat jest przecież takim czułym wyrazem w naszym słowniku. Nawet się czasem zastanawiam, czy nie wolałabym być jednak z konkubentem niż z mężem, ale w moim przypadku to i tak nie ma większego znaczenia, bo mamy wspólny kredyt hipoteczny. A może po prostu podoba mi się opcja czegoś, z czego łatwiej się wykręcić? Nigdy się tego nie dowiem. Konkubinat ma w sobie też coś szalenie romantycznego- kojarzy mi się z tymi wszystkimi mezaliansami z Trędowatej, robieniem czegoś wbrew prawu, ale nie tam że palenie szluga za szkołą, tylko z porywem serca na granicy Michała Wiśniewskiego i Mandaryny, z takim zakazanym uczuciem, przez który nie rozmawiasz już z matką, zostajesz wydziedziczony przez ojca i wyklęty przez babkę, która poprzysięgła na wszystkie zdrowaśki, żeś nie jest już jej wnuk anymore. A ty masz to wszystko w dupie, te wszystkie testamenty, kufry posagowe, lokale gastronomiczne i głębokie długi, które jednak zawsze czają się w każdym spadku. Nie zależy Ci na dodatkach, chrzanisz socjal i rodzinne święta. Chcesz być tylko z nią, swoją konkubiną. (#płacz, #napisykońcowe, #CelineDion).

Dzisiaj, podczas smażenia jajek na śniadanie, zauważyłam, że konkubinat można spokojnie przenieść na wnętrza. Ha, no i to jak można. Duety kolorystyczne na przykład są takimi właśnie konkubentami- pasują do siebie idealnie, są razem z uczuciowego wyboru, ale jakby co, to zawsze można zrobić szybką podmianę. No czy to nie jest idealne rozwiązanie? I to działa nie tylko na linii kolor- kolor, ale i człowiek- kolor. Tyle osób wzięło ślub kościelny z bielą, a teraz co- płacz, lament, jak to zamalować. Niektóre zestawienia kolorystyczne wryły się w nasze głowy i od teraz są dla nas Barbarą i Lucjanem. Starym dobrym małżeństwem, przypieczętowanym pół wieku temu na żółtym papierze. Złamanie kolorystycznego protokołu jest oburzające, to jakby Blake postanowił zostawić jednak Crystal. Bezpieczne rozwiązania i stateczne wybory, a my tu mówimy o konkubinacie- o seksie na pralce, road tripach bez dokumentów, piciu w dni robocze!

Ochra plus lawenda plus czerń, biel i róż? Moje nowe kolorystyczne zauroczenie, dla którego mam zamiar zerwać z zielonym. Były jakieś deklaracje, ale nic nie podpisywałam. Człowieku, nie żeń się. Z kolorem się nie żeń. Konkubinat albo wszyscy zginiemy.










źródło zdjęć: materiały prasowe duńskiej marki OYOY

Do następnego :-)

Prześlij komentarz

9 Komentarze