Trzy najlepsze wnętrzarskie historie z czerwca.


Czerwiec- miesiąc nieudaczników, wykolejeńców, prymusów i drugorocznych, czyli koniec roku szkolnego, który nawet dla osób bezdzietnych jest wybawieniem- kończą się bowiem poranne korki, w piekarni można dostać świeże bułki nawet o dziewiątej, a winda jest jakby bardziej pusta, więc nie muszę uskuteczniać męczących small talków.

Nie lubię lata, wakacji i upałów, jestem człowiekiem zimy, władcą swetrów i królową ciemności, więc latem ratuję się wiatrakiem, roletami oraz Internetem. Jak dobrze, że są na tyle wciągające strony i kanały wnętrzarskie, że choć na chwilę nie muszę sobie przypominać, że jest ładna pogoda i w związku z tym należy wyjść z domu. Nie kisić się, lecz zwiedzać kraj, kąpać się w strumyku i zajadać smażone karasie w cenie całego stawu. Niestety, kocham kisić się w domu.

Kocham też poszukiwać wciąż nowych inspiracji, co na dłuższą metę jest męczące i dość niebezpieczne, bo potem i spać nie mogę, i zaraz wymyślam coś nowego (kolejny stolik kawowy głównie). Jestem w działaniu spontaniczna i niepowstrzymana jak pęcherz w Bałtyku, wystarczy mi tylko spojrzenie i już grzeje się olx. Podjęłam więc drobne zobowiązanie- nie że przestaję, no nie. Postanowiłam po prostu Was w to wciągnąć, bo dlaczego mam zachwycać się i cierpieć w pojedynkę. A tak będziecie w tym razem ze mną, moi współuzależnieni towarzysze wnętrzarskiej niedoli.

Było na co popatrzeć w czerwcu, ale już wiem, że lipiec będzie jeszcze lepszy. To jedziemy.

FRANCUZI TO MOI WNĘTRZARSCY IDOLE, CZYLI MIESZKANIE CONSTANCE

zdjęcie główne oraz powyższe: Valerio Gerani

O borze, nikt tak nie umie we wnętrza jak oni. Kocham francuskie mieszkania, bo nigdy nie wyglądają ciężko i nazbyt 'nowo'. To jest mistrzostwo świata w eklektyzmie. Mieszkanie Constance (do obejrzenia TUTAJ) to jest jakiś obłęd. Tyle industrialnych smaczków pomieszanych z designerskimi okazami! Ślinię się i oglądam je w kółko. Salon, kuchnia, no i ta jadalnia... słów mi brakło, co jednak rzadko się zdarza. Mieszkanie, które nie jest zarżnięte karton- gipsem zawsze do mnie przemówi, a już szczególnie takie, które pozostawia możliwość bycia spontanicznym w kwestii przestawiania, zmiany koncepcji i znoszenia nowych gratów. Jest swoboda, są starocie i lampa z muszelek- ja to kupuję.

POZNAŃ- MIASTO WNĘTRZARSKICH DOZNAŃ I MIESZKANIE ALEKSANDRY

zdjęcie: Iga Kosicka

Blog Hygge odwiedzam regularnie, głównie dla tych wszystkich odwiedzin w mieszkaniach, na które nigdy nie będzie mnie stać. Wysokie wnętrza w śródmieściach, pełne skarbów, roślin i parkietów. W czerwcu też się nie zawiodłam- tym razem padłam po obejrzeniu mieszkania Aleksandry (do obejrzenia TUTAJ). Od razu poczułam z nią stylistyczną więź, jak tylko zobaczyłam świecący globus i pozostawiony piec. Mieszkanie w kamienicy wciąż mnie przeraża (trauma z dzieciństwa), ale nieustannie marzę o wnętrzu w starszym, powojennym budownictwie, z wysokim sufitem, zielonym podwórkiem i bliskością secondhandów.

73 PYTANIA Z VOGUE, CZYLI WNĘTRZA NA YOUTUBE

źródło: Vogue

To jest moje odkrycie, ale ja zawsze odkrywam coś poniewczasie. Vogue odwiedza znanych ludzi w ich domach i zarzuca ich siedemdziesięcioma trzema pytaniami, które zapewne już znają, a których ja prawie nigdy nie słucham, bo zbyt zajęta jestem śledzeniem tak zwanego backgroundu. Obejrzałam już wszystkie odcinki. W czerwcu Vogue nawiedził niejakiego Troye Sivana, piosenkarza i chyba aktualnego idola młodzieży, za bardzo nie wiem, w każdym razie TEN DOM. Łowiąc kuchenne smaczki wyłapałam, że nieruchomość należy do jego menadżera, ale zupełnie mi to nie przeszkadza. Jest to hollywoodzki dom z tego rodzaju, że wiesz, że nie ma tu wnętrzarskiej lipy, ale jednocześnie jest tak przytulnie i rustykalnie. Niby skromny, prosty bungalow, ale ta wanna na zewnątrz... Och, ach i znowu cieknie mi ślina. Może ja też powinnam złowić jakiegoś ładnego millenialsa i nagrywać mu występy na weselach, a w międzyczasie zbudować se takie coś. W każdym razie odcinek do obejrzenia TUTAJ. A, no i polecam też epicki odcinek z Sarah Jessica Parker- ta to ma dopiero kolekcję globusów! Znajdziecie go TUTAJ.

***
Do następnego :-)

Prześlij komentarz

6 Komentarze

  1. Jak zwykle świetnie napisane, wnętrze francuskie ogień

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja to się na towarzysza zgłaszam ochotniczo Nikt tak nie pisze a z sieci wyciągasz same delicje wnetrzarskie że mam ochotę pół mieszkania wymienić Pozdrawiam Agnieszka

    OdpowiedzUsuń
  3. Ola ma szczęście, że mieszka w mieście w miarę mądrych ludzi - w moim mieście na moje pytanie o program "mieszkanie za remont" pan mnie mało śmiechem nie zabił, bo że zadużo problemów z takimi programami... I tak: nadal nie nam, gdzie mieszkać... W każdym razie wiem, że na mieszkanie wielkości tego francuskiego nie będzie mnie stać zatem pozostaję w strefie Tiny houses ;)

    OdpowiedzUsuń