Hipis na złomie, czyli dlaczego znalezienie łóżka do sypialni będzie prawdziwym koszmarem.


Różne wydarzenia z mojego życia mogłabym określić jako koszmarne. Na przykład pierwsze smażenie kurczaka (ja wiem, że nieetyczne jest testowanie na zwierzętach, niestety ktoś musiał ocenić, czy porcja oleju była tylko mała czy zdecydowanie za mała). Albo kurs prawa jazdy, który skończyłam tylko dlatego, żeby wreszcie odebrać tą cholerną plakietkę, odetchnąć z ulgą i poprzysiąc sobie, rodzinie oraz wszystkim bogom, że już nigdy więcej nie wsiądę za kółko. Już prędzej w kółko wsiądę. Dmuchane na przykład.

Całe moje przepoczwarzanie się w tak zwanego 'dorosłego' też jest koszmarne. Najgorszy był moment, kiedy po makabryczno-traumatyczno-drogim pobieraniu krwi nie dostałam już naklejki dzielnego pacjenta. Nawet nikt się do mnie nie uśmiechnął przy wręczaniu paragonu na dwieście czterdzieści sześć złotych dwanaście groszy. No tak, westchnęłam boleśnie jak użytkownik komunikacji miejskiej na widok braku miejsc siedzących. Nie ma naklejki, nie ma radości, że nie płakałam i jeszcze sama muszę za to wszystko zapłacić. Czy ktoś mnie uprzedzał, że tak będzie? Czy ktoś mi mówił, że dorosłość to pułapka i żeby się na nią nie decydować? Rodzina sama mnie nauczyła, że trzygodzinna drzemka w ciągu dnia i solidny bek po obiedzie to moje największe sukcesy, a teraz to świnia i leń.

Pisałam już o tak zwanym 'dorosłym aspekcie' w kwestii wnętrz, ale ponieważ to jest mój blog, mogę to powiedzieć raz jeszcze: urządzanie nie ma wieku, dopóki nie musisz wybierać rzeczy za tysiąc złotych i więcej. Ta śmiała teza ma równie śmiałe uzasadnienie- musisz bowiem płacić za nie sam. Tak jak za krew i żarcie, dzięki któremu nie umrzesz. Wiele decyzji mnie omija, bo jestem fanką mebli z drugiej ręki, a ich się nie szuka- to one znajdują ciebie. Są jednak rzeczy, których jakby znaleźć się ot tak nie da. Te wszystkie zlewozmywaki dwukomorowe, prysznice walk-in' owe, brrr. No i łóżka do sypialni. Tak, szukam łóżka do sypialni i jestem w takim bałaganie, że z pomocą musiał przyjść największy polski portal wnętrzarski Homebook. I teściowie. Jeszcze tylko na Was czekam.


Jak wygląda moja sypialnia, już Wy dobrze wiecie. To obecnie moje ulubione pomieszczenie w moim apartamencie (śmiech- przyp. red.). Mogę tu zanurzyć się w objęcia Love Island i nikt nie będzie mnie oceniał (jeszcze nie widziałam polskiej edycji, ale wszystko przede mną). Mogę tu nie tylko zapomnieć o świecie niezapłaconych rachunków, ale też o livingu, który obecnie jest zaprzeczeniem wszystkiego tego, co można powiedzieć przez 'salon blogerki'. Jest tu po prostu kupa tynku i artystyczna konstrukcja z metalu i gaci. I tylko o sąsiadach nie da się zapomnieć, ale ja nie o tym. Cokolwiek nie powiedziałabym o mojej sypialence, jaka nie byłaby jungalow i industrial, przyjdzie Stary i powie, że jestem w niej jak ten hipis na złomie. Tak, Stary zawsze mnie podsumuje punktowo.

Bohemian meets industrial- to mój najbardziej tłuczony hasztag na Instagramie. Znajdziesz mnie, gdzie blacha flirtuje z palmą, gdzie dzwony zwiewne po nieoszlifowanym drewnie pląsają, gdzie starocie tuż przy kolorowych poduchach się tłoczą. Od zawsze śpimy na materacu na paletach i to jest rozwiązanie doprawdy wyborne, ale tak przez pierwsze pięć lat. My już tak śpimy lat dziesięć (yyyyy- przyp.red.). W jakim stanie jest nasz materac oraz ile dzikich zwierząt możesz uformować z kłębów kurzu spod palet, zostawiam już Waszej sprośnej wyobraźni. MAM DOŚĆ ODKURZANIA PALET. Jeszcze się rozłażą ciągle, bośmy ich nie skręcili, a z resztą okulistka zabroniła mi dźwigać. Oddać komuś palety- no problem, mam chętnych. Wyrzucić materac- pfff, wielkie gabaryty już za miesiąc. Znaleźć nowe łóżko- TriVaGo. Jakie nowe łóżko, się pytam. Musi spełniać tyle wymagań oraz tyle pinterestowych chciejstw, że to będzie koszmar gorszy niż samodzielna wyprawa do ZUS-u. A nawet koszmar podwójny- wybór jest po prostu za duży. ZA DU ŻY. Ja się przyzwyczaiłam, przywykłam, że biorę, co jest. A tu muszę zdecydować, kupić za swoje! Nie, ja nie chcę być duża, mamo pomusz.








Poczyniłam pierwsze kroki i sytuacja jest na tyle zaawansowana, że wiem, co chcę dziś na obiad. Hipis na złomie ciągle siedzi w mej głowie. To pomieszczenie jest już wykończone, jest ulubiony 'zagłówek' z fototapety, jest groszkowa ściana z sali gimnastycznej. Jak wkomponować tu nowe łóżko, by było większe niż obecne, ale nie zagraciło pokoju, by było niewiele wyższe, bo nasz ślepy piesek musi dać radę na nie wskoczyć oraz nie zasłoniło żurawi? Albo właśnie je zasłoniło? Demyt, już lepiej było wybierać kierunek studiów, co było proste, bo na resztę się po prostu nie dostałam.

Partner dzisiejszego wpisu, czyli Homebook, to nie tylko miejsce wypełnione zacnymi poradami, zdjęciami i wskazówkami, ale też zrzeszające wiele wnętrzarskich rajów meblowych, sklepów i producentów, w tym też specjalistów od łóżka do sypialni, a więc miejsc, gdzie mój wzrok przez najbliższe pół roku będzie się kierował. Drogi do wyboru mam trzy, ale żeby ułatwić sytuację sobie i Wam, zrobiłam trzy plansze z propozycjami, które najbardziej mnie kręcą.

EPICKI ZAGŁÓWEK, KTÓRY ZGONI DO MNIE CAŁY INSTAGRAM

welurowe łóżko TUTAJ

Nie powiem, że chcę się meblować pod Internet, co to to nie, ale taki epicki zagłówek i dziękuję wszystkim nowym obserwatorom za liczne przybycie, zaraz podam bezglutenowe ciasteczka. Boszzzz, welurowy, miękki, musztardowy... Albo ciemnozielony. Albo granat! Raj. Ile odcinków Love Island mogłoby wjechać naraz. Problem w tym wypadku jest taki, że zasłaniam żurawie, a lubię te ptaszyska i lubię też łóżka niskie, najlepiej w ogóle bez zagłówka. Ale ten welur, miękki, musztardowy... Albo ciemnozielony. Albo granat. Dżizas.

DOPSZ, NO TO POWIEDZMY, ŻE NIE ZASŁANIAM ŻURAWI

drewniane łóżko TUTAJ

I tym samym wybieram łóżko prostsze w formie, powiedziałabym, które bardziej się wtopi i wizualnie zniknie w pokoju, nie zasłaniając sobą zbyt wiele. Takie łóżka mają ten plus, że są oczywiście tańsze, mniej eleganckie, a bardziej zwyczajne, naturalne (drewno) i przez to bezpretensjonalne, no i pasują wszędzie. Jedynym minusem jest fakt, że nie są epickim welurem.

A MOŻE JEDNAK BARDZIEJ W LOFT?

łóżko bukowe lewitujące TUTAJ

I przy tym niebywała satysfakcja dla mojej perfekcjonistycznej duszy- łóżko, pod które mogę wjechać mopem. Lewitujące łóżka to bajer, ale też design, niskie zawieszenie i ten lekko industrialny sznyt, o który w sumie niełatwo. Drewno, prosta forma, a przy tym zaskakujący wygląd- brałabym. W dodatku to jest forma, za którą najbardziej obstaje Stary, bo, wiadomo, męska jaskinia, pady i takie tam.

Kto mądry i szybko wyboru dokonać potrafi, niech pierwszy rzuci bananem. Ja tu naprawdę liczę na Was, tylko nie piszcie mi, że mam sama zdecydować, bo zablokuję i już nie będziemy się przyjaźnić. A na koniec jeszcze trochę zdjęć, żeby Wam było łatwiej, a u mnie nie zalegały na komputerze.







Do następnego!

Post powstał we współpracy z portalem Homebook.

Prześlij komentarz

16 Komentarze

  1. mnie sie naj podoba to zeliwne...i to zawieszone, ale polecam wycieczke do szweda, ceny sa lepsze a ja mam od niedawna TYSSEDAL i jest megastabilne i drewniane (biale) a nie tekturowe...fajny jest tez model SAGSTUA..., ale wszystko to to rzecz gustu i calej reszty wyposazenia♥ acha Paulinko, pamietasz jak Cie pytalam o MONSTERE i Ty mi powiedzialas, ze ponoc 1(jeden) lisc na rok...o nie kochana, ja mam prawdziwa dzungle i owszem jeden lisc..., ale na miesiac♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie chcę za bardzo od Szweda... Miałam niedawno sofkę pomarańczową i po miesiącu już mnie dupa bolała, ojciec wziął na działkę.
      A monsterę masz młodą, dorosłe puszczają raz na rok.

      Usuń
  2. Lewitujące! Zagłówek to już too much i zasłania żurawie, żeliwne jest świetne, ale zdaje się oczywistym wyborem kogoś, kto lubi vintage, a to nowoczesne na pewno dałoby się dobrać w ten sposób aby nie gryzło się z resztą, a delikatnie ją przełamało :) coś jak rockowe botki do sukienki :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Sypialnię masz piękną, ja bym jednak szukała łóżka w ogóle bez zagłówka, sama rama po prostu plus te żurawie ❤

    OdpowiedzUsuń
  4. Lewitujące - zniesie najwięcej pomysłów w przyszłości i zawsze będzie się bronić samo ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Trzy głosy na lewitujace i 5 głosów za żurawiami!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, ano! Będę chyba szukać czegoś w ogóle bez zagłówka.

      Usuń
  6. O nie, ale jak to wszyscy są za opcją bez zagłówka? :c

    OdpowiedzUsuń
  7. Lewitujace, zdecydowanie. Piękna forma. Pasuje do wnętrza, ale łatwo je też ograc jeśli przyjdzie do głowy inna koncepcja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda! Widzę tylko problem z montażem, to znaczy, czy my sami damy temu radę.

      Usuń
  8. Rozum podpowiada to lewitujące łóżko, ale serce krzyczy: WELUR!!!

    OdpowiedzUsuń