Wygraliśmy tę wojnę: wnętrzarskim słowem roku jest 'eklektyczny'.


Dużo było tych słów w tym roku, których nadużywaliśmy i którymi jaraliśmy się- fak, 'jarać się' też nim było. I 'XD', 'morda', 'konturować' oraz 'mega'. Wydawnictwo Naukowe PWN ogłosiło z kolei, że w ich plebiscycie młodzieżowym słowem roku zostało słowo 'alternatywka'- to ja już chyba stara jestem albo wybiórczo głucha, bo młodzież pod moimi oknami zupełnie inne słowo maglowała. Ale nastoletnia ja byłaby zachwycona. W każdym razie na pewno bardziej niż 'dzbanem'.

Najnowszym neologizmem jest zaś słowo 'jesieniara', do którego mam ambiwalentny stosunek. No bo co w przypadku, kiedy wolisz wiosnę? Exactly. Pór roku lepiej nie ruszać, bo za chwilę możesz być wiośniarą. Pod względem wnętrzarskim też mieliśmy swoje czułe słówka. 'Skandynawski' było w pewnym momencie najbardziej zużytym i wyeksploatowanym przez wszystkie sklepy i hasztagi określeniem, aż zostało anty-słowem z pejoratywną podszewką. Mieliśmy te swoje wojenki na style jak z teledysku RUN DMC- scandi versus boho, pojedynek biel kontra turkus, mało przeciw dużo. Przepychanki słowne, rozgrywki obrazkowe, czułe uszczypliwości w postach sponsorowanych. 'Pstrokacizna' walczyła ze 'szpitalem psychiatrycznym'. Ostatecznie obie grupy skapitulowały, by utworzyć jeden zbiór wspólny. Eklektyzm- słowo, które przyszło z pomocą jak mediator do rozwodu. Ogrzało biel, utemperowało kolor. Okazało się lekarstwem na wszystko- na nadmiar szarości, na brak pomysłu. Wreszcie można było poluzować majty, przestać dopasowywać, skończyć odkładać premie na jednolite komplety wypoczynkowe, skupić się bardziej na własnym guście i osobistych preferencjach stylistycznych, nawet jeśli okazały się one szklanymi rybami. Eklektyzm to ekspresja osobowości, a nie książkowa scenografia dla jednego stylu. Scandi- maniacy zaczęli dokładać kolor i starocie, boho- maniacy zaczęli doceniać neutralne bazy i światło. Wszystko się pomieszało, granice zatarły i tylko ortodoksi zostali przy swoim. 'Zrobiło się eklektycznie'- to jest to wyrażenie, które nas zjednało, jak kiedyś zjedna się Arka i Lechia. Zaczerpnęliśmy wzajemnie ze swoich źródełek i na dobre nam to wyszło. Wszyscy wygraliśmy.

Co ja tu się będę rozwodzić na ten temat- do eklektyzmu napisałam już całą odę (TUTAJ). Bo eklektyzm to styl życia. To kolekcja przedmiotów, które łączy jedynie osobiste do nich uczucie, z którego nie trzeba się nikomu tłumaczyć. Takie wnętrza to najlepsze, co możemy uskuteczniać. Miałam już nic nie pisać w tym roku, ale tego wnętrza po prostu nie mogło tu nie być. Loft pełen światła, betonu, roślin i oryginalnych mieszanek rzeczy- YES PLEASE. Marzenie, przed którym powstrzymuje mnie budżet, ale wmawiam sobie, że ilość sprzątania.
















źródło: Turbulences Deco

Do następnego :-)

Prześlij komentarz

8 Komentarze

  1. Jejku, sztosowa (moje słowo 2019, iks de) definicja tego, co czuję urządzając swoje m2.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie, SZTOS! No przeeeecież XD
      Moja definicja również.

      Usuń
  2. Sztosowo, zgadza się. Kapitalne, odjechane wnętrze z jajem i luzem. Paczłorowo-dżinksowa kanapa wywaliła mnie z orbit.
    Eklektyzm to jest to!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. To ja już w ogóle stara jestem, bo nie dość, że młodzieżowe słowa roku to dla mnie jakieś nieporozumienie, to jeszcze mam gęsią skórkę, kiedy słyszę słowo "sztos" i jego odmiany :/ Ale eklektyzm i to na własnej chacie to bardzo proszę... Nawet dwa razy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, ja właśnie często używam słowa 'sztos', chociaż sama go nie trawię :-D Jakoś wbił mi się do głowy i koniec.

      Usuń
    2. To jak piosenka Martyniuka, która wpadnie Ci w ucho na bazarze i tańcuje po głowie cały dzień ;)

      Usuń