Stylistka jednej powierzchni, czyli tak, nadal mam wnętrzarskie plany.


Zastanawiam się, czy to już nie zakrawa na patologię, że ja wciąż urządzam swoje czterdzieści pięć metrów kwadratowych. Czy po trzech latach blogowania i właśnie rozpoczętym czwartym roku nie jest już jednak trochę wszawo pokazywać wciąż te same kąty. No bo jak tu dalej prowadzić blog wnętrzarski, kiedy własne wnętrze już się jakby wnętrzarsko skończyło?

Dla tworzenia świeżego kontentu ideałem byłaby teraz jakaś epicka przeprowadzka- na przykład: nowy rok i stary dom (i tytuł wpisu sam się stworzył). Jakieś wysokie poddasze do remontu, budowa od zera albo najlepiej loft z prawdziwego zdarzenia. Szczerze? Marzę o tym. Czuję potrzebę zmiany miejsca, okolicy i widoku z balkonu. Chcę mieć już innych sąsiadów, słyszeć inny rodzaj klapsów i poznać nowe psy. No i nie chcę mieć więcej windy w budynku. Generalnie z natury jestem dobra w umysłowe projekcje i jakieś dzikie wizje, które najczęściej ciężko urzeczywistnić. Lubię też skupiać się na tym, czego nie mam, a Internet mi tego nie ułatwia. Na szczęście Stary jest tym człowiekiem, który sprowadza mnie na ziemię i tłumaczy, że Polska to nie Los Angeles, a życie to nie insta stories. Tu jest twardy świat, a jak ktoś nie wierzy, niech sobie włączy Peję. Albo przejdzie się do warzywniaka. Okropną mam naturę, jestem takim pesymistycznym cynikiem, który wierzy, że światem rządzą układy i nepotyzm. Ale walczę! Walczę z tym cholerstwem, choć już łatwiej wytępić ziemiórki.

No więc nowy rok, stara chata. Gdybym mogła, przeprowadzałabym się gdzieś co trzy lata, ale takie opcje oferuje wynajem lub kupowanie wszystkiego gotówkowo- niestety żaden aspekt mnie nie dotyczy. Najbardziej ten drugi. Gdybym mieszkała gdzieś w Stanach, z pewnością kochałabym bardziej landlordów z Brooklynu niż rodzime banki, niestety rynek wynajmu w naszym kraju jest trochę dziki. Niewątpliwą zaletą własnego lokum jest szeroki wachlarz możliwych metamorfoz, co też nieustannie uskuteczniam i najbardziej w życiu wielbię robić. Ciągle się dziwię, że jeszcze mam pomysły. Ba! Tu mam właśnie najwięcej do roboty. Nie ma kiedy nawet zrobić pięt, a wiosna za progiem. Siedzę więc w tej naszej gdańskiej dziupli i przestawiam te stołki, aż jakaś zapomniana ciotka wreszcie zapisze mi ten spadek i w końcu będę mogła podbić Internet swoim kapitalnie przestronnym wnętrzem. A przynajmniej rzucić gotówką w moje centrum hipoteczne, co byłoby równie satysfakcjonujące.

Żeby jednak umilić sobie ten czas oczekiwania, który jednak nie jest projektem z korpo i niestety nie ma dedlajnu, nadal będę dziurawić, malować i zmieniać, bom do tego stworzona. Choćbym na dwudziestu metrach żyła, choćby i na działce ROD, to planów wnętrzarskich więcej bym miała niż obecnie płatków w odpływie. Tak to już ze mną jest. Mam tylko nadzieję, że Wy się tu nudzić za bardzo nie będziecie, bo ja już sobie zapowiedziałam- jak przyjdzie ten dzień, że nikt na bloga nie wejdzie, wezmę i wyjadę z kraju, bo nic tu po mnie.

KUCHNIA


Tak naprawdę plany mam co do każdego z pomieszczeń, ale zacznijmy od kuchni. Odkąd pojawiła się powyższa kaszubska nadstawka, którą uraczyliśmy wczoraj nieco żółtą farbą, nabrałam ochoty na delikatne odświeżenie całej ściany- chcę ją więc odmalować (zostanę przy zielonym), dodać dodatkowe gniazdko, zmienić układ obecnych kafelków i dodać pasek z innych, które właśnie znalazłam na olx. To nie będzie jakieś największe szaleństwo, ale w życiu nawet najbardziej delikatne pieszczoty się liczą.





UWAGA, NADCHODZI NOWA GALERIA


A raczej jej uzupełnienie, zamierzam bowiem dostarczyć livingowi (i nie tylko!) nowych obrazków. Z uporem maniaka walczę bowiem o zniesienie łysych ścian w polskich domach. Mam już pomysł, mam już co nieco na oku, spodziewajcie się tego wpisu na początku lutego. Living to jest to pomieszczenie, które zmieniam najczęściej i które też zmieniać najłatwiej się daje- wystarczy nowa narzuta na podłodze, trochę wazonów z olx, trochę nowych roślin ze śmietnika, podmianka fotela czy zmiana galerii, a salony od razu jakby inne.




SYPIALNIA, CZYLI PROJEKT ŁÓŻKO


Pamiętacie mój wpis o poszukiwaniach łóżka do sypialni? Kto nie wie, o czym mowa, zapraszam TUTAJ. No więc projekt 'łóżkowy koszmar' czas: start. W ciągu ostatniego tygodnia odwiedziłam tyle stron z materacami i stelażami, że dziś mi się przyśniło, że zjeżdżałam na jednym, całym czarnym i to spod samiuśkich Tater. Co jest jednak teraz najważniejsze, to to, że rama wybrana, stelaż wybrany, materac wybrany, rozmiar wybrany i w ogóle w końcu podjęłam jakieś decyzje. Pogodzić budżet z instagramem jednak nie jest łatwo. Teraz jeszcze tylko muszę (z bólem serca) zniszczyć ścienne żurawie i zrobić za łóżkiem coś innego, szerszego, a tak poza tym to już jesteśmy prawie w domu.




PRZEDPOKÓJ


Czyli pomieszczenie, którego praktycznie tu nie ma, ale mam zamiar to odmienić. Razem z nowym łóżkiem mam w planach wjechać tu z szafami i zrobić w tym pierdolniku ostateczny porządek. Jak szaleć, to szaleć, a co. Potrzebuję też zrobić tu dwie górne lampy, może przerobię w tym celu jakieś koszyki, się spontanicznie zobaczy. Bo najważniejsze, to zostawić sobie furtkę na dział 'oddam'.

***

Napiszcie mi o swoich wnętrzarskich planach.

Do następnego!

Prześlij komentarz

8 Komentarze

  1. Pięknie mieszkasz, kredensik jest cudny

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam ich tyle, że gdy zaczynam coś wymyślać siadam na wszelki wypadek i przeczekuję. Przede wszystkim skończyć ten ciągnący się remont. W kuchni wymyśliłam drewnianą podłogę z odzysku (w gospodarczym stoją boskie dechy podłogowe, ale walnięte jakąś olejnicą). W ogóle kuchnia będzie total recyklingowa oprócz agd, które już mam. Trochę żałuję, że za póżno wpadłam na pomysł wyprowadzenia kuchni w okolice jednego małego pokoju i przedpokoju, ale już po "ptokach". Wówczas miałabym mieszkanie idealne (mały domek w zasadzie, ale kocham małe domki). Na razie skupiłam się na doprowadzeniu gazu ogrzewającego domostwo, bo palenie w piecu c.o.z lekka mnie wykańcza.
    Generalnie 2020 będzie mocno kreatywny wnętrzarsko czego spełnienia i tobie życzę. W sumie myślę sobie, że mogłabyś graty recyklingować i puszczać w ludzi. Masz fajne pomysły i dobre oko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O wow, to już nawet nie są plany, to cała kupa roboty! Powodzenia zatem :-)
      Czasem puszczam graty w świat, mam nawet kilku stałych odbiorców :-))

      Usuń
  3. Nasze mieszkanie kupiliśmy 10 lat temu i zmieniam ile się da Z okazji wiosny, świat,urlopu,złego humorem,dobrego humoru Mąż ostatnio opowiadał znajomym że do końca nie wie jak bwygbędalądac ściany zanim wroci z roboty Tylko metraz mały nie poszalejesz dużo z meblami Dlatego czekam na Twoje posty jak kania dzdzu Pisz i zmieniaj ile wlezie Agnieszka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, mój mówi mniej więcej to samo :))
      Dziękuję Agnieszka, pozdrowienia :-)

      Usuń
  4. Fajnie się zapowiada ten 2020. Mam jeszcze pytanie, może trochę zbyt intymne, no ale spróbuję: czy zobaczymy kiedyś Twoją łazienkę? Ostatnio planowałam moją trochę ożywić, ale niestety brak okna odbiera mi jakoś chęci i pomysły :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie niestety to samo- brak okna, mała przestrzeń, niewiele możliwości :-(
      Ale wrzucam czasem jakieś migawki na instagram, postaram się zrobić jakieś nowe foto.

      Usuń